Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Czekam na lepszy czas

Sobota, 28 marca 2020 • Komentarze: 0

Ostatnia sobota marca. Dzisiaj w nocy, a w zasadzie jutro nad ranem czeka nas zmiana czasu. W normalnych warunkach cieszyłbym się, bo jest to psychologiczna granica, oddzielająca mrok zimy od wiosennej światłości. Niestety nie mamy normalnych warunków. Chcę wierzyć, że będzie inaczej, ale wszelkie okoliczności powodują, iż dzień za dniem coraz bardziej uświadamiam sobie, że moja pasja, moja ekscytacja kolarstwem, dzielenie się opisami sprzętu, szkicowanie słowami przejechanych tras, nie będą już nikomu potrzebne. Możemy stanąć przed większymi problemami, niż zaliczone kilometry, lepsze FTP, podniesione VO2Max lub rower odchudzony o 5 gramów. Jestem z pokolenia, które zachowało w pamięci obraz czasów, gdy nie było niczego… Czy aby na pewno niczego? Było coś, co łączyło ludzi silniej niż facebook, instagram, twitter. To była solidarność. Zarówno ta przez duże „S”, jak i ta przez małe „s”. I mocno wierzę, że to, tak obce dzisiaj słowo powróci i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi.

Chciałem opisać dzisiejszą trasę, jedną z moich ulubionych, wiodącą bocznymi, całkowicie pustymi drogami, do Woli Zabierzowskiej, a potem na południe w stronę Puszczy Niepołomickiej, by wreszcie Drogą Królewską dotrzeć do Niepołomic i spokojnie wrócić do Krakowa. Tak, chciałem opisać tę trasę, każdy jej kilometr, każde mijane drzewo, każdy krzew i budzący się do życia kwiat. Chciałem opowiedzieć o radosnym śpiewie ptaków, o zapachu powietrza, o promieniach słońca figlarnie błyskających pośród koron drzew. Chciałem, ale nie dzisiaj. Poczekam na lepszy czas…

To także Polska.
To także Polska.
Puszcza Niepołomicka.
Puszcza Niepołomicka.
Światło jest silniejsze od wszelkich
Światło jest silniejsze od wszelkich "koron", nie tylko drzew.



Podstawowa potrzeba życiowa

Piątek, 27 marca 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
18 65 1414
Data
27 marca 2020
Pt. 13:08 15:42
Rower
Ridley Helium SLX
4 4 87
Kalorie
1463kcal
Czas
2:16:54
2
665
0:29 0:24 0:00
Dystans
69.03km
2
469
13.09 12.49
Prędkość
30.25km/h
2
56
27.0 30.9 48.8
Kadencja
92rpm
128
Tętno
139bpm
160
Moc
207W
4
47
173 187 686
TSS
209
3
139
Przewyższenia
374m
1
593
       257
Nachylenie
+ 2.9% - 3.1%
+ 8.1 - 7.9
Temperatura
18.7°C
17.0 21.0

Gdy kilka dni temu (nie)Rząd RP ogłosił wprowadzenie nowych zasad bezpieczeństwa, nawiasem mówiąc, wprowadzając de facto nieformalny stan wyjątkowy, pomyślałem, że skończyło się moje „rumakowanie” i najbliższe tygodnie spędzę na trenażerze, wgapiony w bezduszne krajobrazy Zwifta. Z rozporządzenia wynikało, że w powinienem siedzieć na du*** w domu, a jeśli już z niego wychodzę, to tylko do pracy, do sklepu, do apteki lub na spacer z psem. Generalnie możliwość wychodzenia z domu została ograniczona do zaspokajania niezbędnych potrzeb życiowych. Logika podpowiadała, że rowerowe przejażdżki nie należą do niezbędnych potrzeb życiowych, ale okazało się, że nie miałem racji. Wyjeżdżam z Niepołomic.
Wyjeżdżam z Niepołomic.
Ministerstwo Zdrowia zaliczyło do tej kategorii także samotne spacery, bieganie oraz jazdę na rowerze. Nie powiem, bardzo się ucieszyłem, bo – wstyd powiedzieć – już zacząłem kombinować, że będę jeździł na zakupy rowerem 60 km… w jedną stronę.

Zaliczenie aktywności fizycznej do „podstawowych potrzeb życiowych” jest ze wszech miar słuszne, bo siedzenie w czterech ścianach być może ograniczy liczbę zakażeń koronawirusem, ale w dłuższej perspektywie przeciąży oddziały… psychiatryczne.

Właśnie dzisiaj zaspokoiłem moją rowerową podstawową potrzebę życiową. Nie ignoruję zasad, nie lekceważę zagrożenia, dbam o bezpieczeństwo mojej rodziny, swoje własne i moich rodaków. Dlatego nie zamierzałem ostentacyjnie ruszyć na podbój wymarłego Krakowa, ale czym prędzej „uciekłem” na wchód. To nie była trasa marzeń, ale najważniejsze, że w ogóle „była”. Jej efektem była potężna dawka endorfin, tak bardzo teraz potrzebnych.

Dodam jeszcze, że dzisiaj po raz pierwszy jechałem na nowych oponach Continental Grand Prix 4-Season. Dlaczego właśnie takie i skąd w ogóle pomysł, aby zmienić opony? O tym napiszę wkrótce. Drugą nowością jest malutkie lusterko na kierownicy. O tym też niebawem napiszę, bo jest to gadżet z gatunku tych, o których mogę powiedzieć: „jak do tej pory mogłem bez tego się obyć”?

Jutro też ma być piękna pogoda. Myślę, że kolejny raz zaspokoję „podstawową potrzebę życiową”…



Wiało, że hej…

Czwartek, 19 marca 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
13 60 1409
Data
19 marca 2020
Czw. 13:05 15:29
Rower
Ridley Helium SLX
3 3 86
Kalorie
1480kcal
Czas
2:13:24
3
712
0:27 0:22 0:00
Dystans
67.09km
3
488
12.85 11.78
Prędkość
30.17km/h
3
66
28.1 31.5 51.3
Kadencja
93rpm
120
Tętno
139bpm
155
Moc
209W
3
42
178 196 687
TSS
212
2
133
Przewyższenia
362m
2
615
       264
Nachylenie
+ 2.8% - 3.1%
+ 6.4 - 6.9
Temperatura
21.0°C
18.0 23.0

Dzisiaj powetowałem sobie wczorajszego pecha. Pojechałem dokładnie taką samą trasą, ale pomny przykrego doświadczenia, znacząco zwolniłem w miejscu, w którym dokonała się degradacja mojej opony. No i znalazłem prawdopodobnego winowajcę, a raczej winowajczynię w postaci starej zardzewiałej szprychy. Nadal nie rozumiem, w jaki sposób mogła dokonać tak drastycznej dekompozycji, ale moje oko nie uchwyciło w okolicy nic bardziej podejrzanego.

Kanał Łączany-Skawina w Wielkich Drogach.
Kanał Łączany-Skawina w Wielkich Drogach.
Dzisiejsza przejażdżka miała dwie odsłony. W pierwszej zaciekle walczyłem z wiatrem. Nie wiem, jak synoptycy przewidują jego prędkość, ale mam podejrzenie, że wystawiają polizany palec za okno, a potem patrzą w herbaciane fusy. Miało wiać z prędkością 20 km/h, czyli tak sobie, a w rzeczywistości urywało łeb. Jednak dałem radę, a ponieważ jechałem na zachód, a wiało akurat z zachodu, to wiedziałem, że przyjdzie taki moment, gdy wiatr będzie moim sprzymierzeńcem. Ten piękny i wspaniały moment nadszedł w Wielkich Drogach, gdzie wjechałem na drogę numer 44 i pojechałem w stronę Skawiny. Ależ to była jazda. Bez większego trudu poruszałem się z prędkością około 40 km/h, a gdybym zechciał docisnąć mocniej, to pewnie doszedłbym do 50 km/h. Ale po pierwsze, nie chciałem, a po drugie, zacząłem odczuwać skutki wcześniejszej, męczącej jazdy pod wiatr. Za Skawiną była już rutyna, ale dość specyficzna, bo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek poruszał się tak pustymi ulicami.

Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza aktywność była ostatnią na świeżym powietrzu w tym tygodniu. Nadchodzi ochłodzenie.



Frustracja

Środa, 18 marca 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
12 59 1408
Data
18 marca 2020
Śr. 13:01 14:14
Rower
Ridley Helium SLX
2 2 85
Kalorie
251kcal
Czas
0:23:55
64
1408
0:03 0:05 0:00
Dystans
10.73km
64
1408
1.75 2.64
Prędkość
26.92km/h
5
451
26.4 26.5 38.0
Kadencja
89rpm
116
Tętno
131bpm
148
Moc
198W
6
104
157   621
TSS
36
56
455
Przewyższenia
47m
5
1188
       241
Nachylenie
+ 2.7% - 2.4%
+ 18.7 - 4.7
Temperatura
20.9°C
20.0 24.0

Z entuzjazmem rozpocząłem dzisiejszą przejażdżkę. Korzystając z pięknej pogody, zamierzałem przejechać minimum pięćdziesiąt kilometrów, ale nic z tego nie wyszło. Jadąc wzdłuż Wisły na wysokości Salwatora, tuż po minięciu posterunku Policji Wodnej, usłyszałem huk i z tylnego koła natychmiast uszło powietrze. Oczywiście natychmiast się zatrzymałem, aby – nie miałem żadnych złudzeń – ocenić stopień zniszczenia opony. Widok był żałosny. Półtora centymetrowe rozcięcie i to nie z boku, tam gdzie opona jest najsłabsza, ale na środku bieżnika! Nowiutka opona…

Nie wiem, na co najechałem, bo próba znalezienia sprawcy zakończyła się fiaskiem. Mogłem spróbować tymczasowo załatać oponę, bo mam odpowiednio duże łatki, ale nie chciało mi się. Z tak naprawioną oponą nie ryzykowałbym dalszej jazdy, ale wróciłbym do domu. Poszukałem więc najbliższego Traficar’a. W pobliżu nie było żadnego auta, więc czekała mnie dodatkowa atrakcja w postaci półtorakilometrowego spaceru.

Jestem sfrustrowany. Nie dość, że moje plany wzięły w łeb, to na domiar złego straciłem zupełnie nową oponę i jestem w plecy prawie dwie stówy, nie licząc skromnych osiemnastu złotych, które kosztował mnie przejazd Traficar’em.



Here we go!

Wtorek, 17 marca 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
11 58 1407
Data
17 marca 2020
Wt. 13:01 15:07
Rower
Ridley Helium SLX
1 1 84
Kalorie
1298kcal
Czas
1:58:53
4
887
0:21 0:21 0:00
Dystans
60.07km
4
637
10.22 11.00
Prędkość
30.32km/h
1
52
29.1 30.8 46.9
Kadencja
93rpm
118
Tętno
140bpm
155
Moc
212W
2
30
177 192 641
TSS
190
4
158
Przewyższenia
317m
3
714
       243
Nachylenie
+ 3.1% - 3.0%
+ 7.7 - 6.1
Temperatura
18.3°C
17.0 21.0

Dokładnie 10 lat temu popełniłem wpis pod tytułem „Przejażdżka na 4 dni do kalendarzowej wiosny”. Wpis to może za duże słowo, bo ograniczyłem się wyłącznie do naszkicowania trasy, którą pokonałem. A skoro już się czepiam sam siebie, to samokrytycznie muszę przyznać, że ten tytuł był jakiś taki „mało ładny”, bo bardziej poprawna forma powinna brzmieć „na 4 dni przed kalendarzową wiosną”.

Dzisiaj także mamy dzień, który przypada na 4 dni przed rozpoczęciem kalendarzowej wiosny. W przeciwieństwie do tego sprzed lat dziesięciu, jest słoneczny i ciepły. Uznałem, że to wspaniały moment, aby oficjalnie rozpocząć nowy sezon. Zaraz, zaraz! Jak to: wspaniały moment? Przecież na naszych oczach rozgrywa się dramat pandemii koronawirusa!

No tak, musiałem o tym wspomnieć, bo być może za kolejne 10 lat wrócę do tego wpisu i przypomnę sobie, jak to „drzewiej” bywało. Ale na tym kończę temat zarazy. Wystarczy. Dość!

A zatem rozpocząłem nowy sezon. Przejażdżka nie była nadmiernie ambitna, ale 60 kilometrów to dość przyzwoity dystans, jak na połowę marca. Przy okazji mogłem przetestować dwa nowe drobiazgi, które sobie zafundowałem. Pierwszym jest oświetlenie Bontrager Ion 200 RT/Flare RT – nieprzyzwoicie drogie, ale możliwość bezprzewodowego sterowania z Uśmiech w czasach zarazy ;)
Uśmiech w czasach zarazy ;)
poziomu komputerka rowerowego jest czymś, obok czego taki gadżeciarz jak ja, przejść obojętnie nie może. Drugim są nogawki. To świetna alternatywa dla długich spodni na okres przedwiosenny. Jak widać, czasem postępuję racjonalnie, rozsądnie i… oszczędnie.

Jeździłem przez dwie godziny, unikając kontaktu z ludźmi, co było raczej dość łatwe, zważywszy na fakt, że większość rodaków grzecznie siedzi w domach na dobrowolnej (na razie) kwarantannie narodowej. Bałem się trochę o moją formę, ale nie jest źle, a może nawet jest całkiem dobrze. Noga podawała lepiej, niż mi się wydawało i doszedłem do wniosku, że albo mój trenażer zaniża moc, albo miernik mocy w Helium SLX ją zawyża. Komputerek pokazywał zdecydowanie wyższe wartości, niż się spodziewałem. Inna sprawa, że jazda w realu to zupełnie inny świat – adrenalina i endorfiny robią swoje. „Bajunia” – jak powiedziałby kolega Gustav.

Wyposzczony po zimie, chciałby więcej i więcej. Prognoza pogody na kolejne dni jest bardzo optymistyczna, a więc do zobaczenia na trasie… ale w bezpiecznej odległości.



Czegoś mi brak

Sobota, 21 grudnia 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
13 226 1340
Data
21 grudnia 2019
Sob. 11:44 13:41
Rower
Ridley Helium SLX
2 83 83
Kalorie
1139kcal
Czas
1:51:06
68
984
0:31 0:22 0:00
Dystans
53.33km
71
783
12.89 11.64
Prędkość
28.80km/h
69
224
24.4 30.7 57.6
Kadencja
94rpm
129
Tętno
139bpm
157
Moc
206W
27
52
167 174 643
TSS
175
54
176
Przewyższenia
428m
46
483
       322
Nachylenie
+ 3.3% - 3.7%
+ 8.4 - 13.3
Temperatura
14.6°C
13.0 16.0

Sobota. 21 grudnia. Za trzy dni Wigilia, a ja śmigam szosówką i nucę sobie pod nosem nieśmiertelną piosenkę Skaldów: „(…) Wiosna, cieplejszy wieje wiatr. Wiosna, znów nam ubyło lat (…)”. Ubrany jestem adekwatnie do tekstu, czyli raczej wiosennie, ale jednak z pewnym szacunkiem wobec faktycznej pory roku. Mam więc długie spodnie i bluzę z długim rękawem. Inni są mniej zachowawczy i mijam wielu cyklistów, którzy zasuwają, przyodziani w krótkie spodenki i koszulki z krótkim rękawem. Gdzieś tam w gąszczu myśli przeróżnych pojawiają się nostalgiczne wspomnienia z dzieciństwa – śniegiem i mrozem malowane obrazy młodego chłopaka brnącego przez zaspy w białej przestrzeni grudniowych krajobrazów. To coraz odleglejsze retrospekcje, brzmiące nieprawdopodobnie, z wolna stające się mitem i legendą. Wiele razy mówiłem, że nie lubię zimy, ale jednak czegoś mi brak…

Widok z obwodnicy Skawiny.
Widok z obwodnicy Skawiny.
Widok z obwodnicy Skawiny.
Widok z obwodnicy Skawiny.



Ciepły grudniowy dzień

Poniedziałek, 9 grudnia 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
3 216 1330
Data
9 grudnia 2019
Pon. 14:04 15:31
Rower
Ridley Helium SLX
1 82 82
Kalorie
868kcal
Czas
1:22:52
81
1145
0:16 0:13 0:00
Dystans
40.34km
86
1106
7.63 6.23
Prędkość
29.21km/h
55
164
27.4 27.9 43.4
Kadencja
92rpm
126
Tętno
143bpm
159
Moc
206W
27
52
170 185 690
TSS
110
82
237
Przewyższenia
209m
81
984
       242
Nachylenie
+ 2.7% - 3.3%
+ 5.4 - 6.7
Temperatura
8.1°C
7.0 9.0

Świat pełen jest ludzi, którzy myślą nieco inaczej, o ile słowo „myślą” nie jest nadużyciem w ich przypadku. Wierzą, że Ziemia jest płaska, że lądowanie na księżycu to jedna wielka ściema, a ocieplenie klimatu to zmowa polityków i naukowców. I właśnie tym ostatnim dedykuję moją dzisiejszą przejażdżkę. Nie przypuszczałem, że w tym roku uda mi się jeszcze zaliczyć jakąkolwiek rowerową aktywność na świeżym powietrzu. Dwa dni temu rozpocząłem już nawet realizację zimowego planu treningowego na Zwifcie. Ale skoro termometr pokazywał +9 °C, to nie mogłem się powstrzymać. Przypominam, że mamy grudzień, który w tym rejonie świata do ciepłych raczej się nie zalicza.

Przejażdżka nie była wymagająca, ale dała mi dużo radości. O tej porze roku nie jeździłem już na podstawowym rowerze, który powoli był przygotowywany do nowego sezonu. Tym razem postanowiłem się wstrzymać aż do czasu, gdy zima zagości na dobre. No i jak widać, opłaciło się.



Listopada dzień ostatni

Sobota, 30 listopada 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
9 213 1327
Data
30 listopada 2019
Sob. 10:33 12:16
Rower
Ridley Helium SLX
9 81 81
Kalorie
961kcal
Czas
1:34:57
76
1105
0:16 0:16 0:00
Dystans
44.40km
77
1002
7.22 6.91
Prędkość
28.06km/h
80
312
26.5 25.6 38.9
Kadencja
89rpm
122
Tętno
139bpm
156
Moc
195W
63
122
163 178 708
TSS
114
78
232
Przewyższenia
220m
80
957
       241
Nachylenie
+ 3.1% - 3.2%
+ 5.2 - 6.0
Temperatura
2.7°C
2.0 4.0

Dzisiaj w powietrzu czuć było nadchodzącą zimę. Było zimno i wietrznie, a po niebie przesuwały się ciemne chmury. Pomyślałem jednak, że przejażdżka w ostatni dzień listopada byłaby dobrym akcentem na zakończenie całego, jakże bardzo udanego sezonu. Nie wahałem się zbyt długo i już przed południem ruszyłem przed siebie. Pomimo dnia wolnego, nie miałem zbyt wiele czasu, więc nie mogąc pozwolić sobie na dłuższą pozamiejską eskapadę, kolejny raz wybrałem krakowskie krajobrazy. Mimo to nie nudziłem się, dobrze wiedząc, że wkrótce będę mógł liczyć już tylko na wirtualne pejzaże generowane w cyfrowym świecie Zwifta.

Widok na Salwator z Mostu Zwierzynieckiego.
Widok na Salwator z Mostu Zwierzynieckiego.



Targany wiatrem

Piątek, 29 listopada 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
8 212 1326
Data
29 listopada 2019
Pt. 14:05 15:26
Rower
Ridley Helium SLX
8 80 80
Kalorie
770kcal
Czas
1:15:55
89
1170
0:18 0:13 0:00
Dystans
36.26km
95
1145
8.02 6.54
Prędkość
28.66km/h
71
238
26.6 29.6 54.9
Kadencja
90rpm
117
Tętno
144bpm
160
Moc
211W
20
34
164   750
TSS
104
88
246
Przewyższenia
244m
79
890
       248
Nachylenie
+ 3.0% - 3.8%
+ 12.2 - 8.9
Temperatura
9.1°C
8.0 10.0

Szaro jakoś. Smutno jakoś.
Szaro jakoś. Smutno jakoś.
Szamani od pogody, których oficjalnie nazywa się meteorologami, wróżą nadejście opadów śniegu. Być może mają rację, więc wczesnym popołudniem, które o zgrozo wypada jakieś półtorej godziny przed zachodem słońca, wybrałem się na przejażdżkę. Cel był jeden i tylko jeden – zaliczyć przynajmniej 32 kilometry. Dlaczego? Otóż chciałem pobić rekord przebiegu podstawowego roweru szosowego w jednym sezonie. Palmę pierwszeństwa dzierżył dotychczas Ridley Fenix, na którym przejechałem 7358 kilometrów w 2016 roku. W tym roku mój Ridley Helium zaliczył już 7327 kilometrów, a więc do pobicia rekordu wystarczyło przejechanie wspomnianych 32 kilometrów. Niby luzik, ale niestety pogoda nie była moim sprzymierzeńcem. Solidnie wiało, a kolor nieba nie pozostawiał żadnych złudzeń i deszcz był tylko kwestią czasu. Pomyślałem jednak, że choćby się waliło i paliło, albo raczej wiało i lało, to dam radę.

 

No i dałem. Przejechałem 36 kilometrów, co wystarczyło, aby pobić rekord.



Jeszcze raz

Sobota, 23 listopada 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
7 211 1325
Data
23 listopada 2019
Sob. 13:42 15:08
Rower
Ridley Helium SLX
7 79 79
Kalorie
759kcal
Czas
1:18:06
88
1168
0:15 0:15 0:00
Dystans
36.57km
93
1141
6.92 6.83
Prędkość
28.10km/h
79
310
26.1 27.0 43.7
Kadencja
91rpm
129
Tętno
138bpm
158
Moc
195W
63
122
155   671
TSS
94
98
261
Przewyższenia
208m
82
987
       263
Nachylenie
+ 3.0% - 3.2%
+ 6.5 - 6.6
Temperatura
5.2°C
4.0 7.0

Od pewnego czasu każdą jazdę traktuję tak, jakby miała być ostatnia w tym roku. Mamy przecież koniec listopada i niczym dziwnym nie byłoby, gdyby spadł już pierwszy śnieg. Na szczęście tak się jeszcze nie stało i choć temperatura nie sprzyja długim wypadom, to udało mi się zaliczyć kolejne trzydzieści kilka kilometrów.

A tak w ogóle, to muszę wspomnieć, że po raz pierwszy świadomie zdecydowałem się na jazdę z dość mocno wyczerpanym akumulatorem Di2. Gdy wyjeżdżałem, wskaźnik pokazywał 10% pojemności. Zapewne niska temperatura sprawiła, że dość szybko stan naładowania spadł do 5%. Trasa nie była trudna, więc przełożenia zmieniałem raczej rzadko i spokojnie wróciłem do domu bez żadnych przygód w stylu „niedziałająca przerzutka”. Dlaczego o tym wspominam? A dlatego, że pobiłem mój rekord jazdy na jednym ładowaniu – ponad 3000 kilometrów! Pod tym względem Shimano Di2 wypada znacznie lepiej niż SRAM eTap.

Aha, żeby było jasne. Nie ograniczałem zmiany przełożeń, starając się za wszelką cenę oszczędzać akumulator. Niskie zużycie energii to efekt poprawki oprogramowania, którą swego czasu opublikowało Shimano.