Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

On i ja

Sobota, 8 czerwca 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
5 129 1243
Data
8 czerwca 2019
Sob. 10:59 14:45
Rower
Ridley Helium SLX
4 12 12
Kalorie
2002kcal
Czas
3:35:02
23
202
0:56 0:42 0:00
Dystans
102.42km
36
206
24.48 21.44
Prędkość
28.58km/h
72
307
26.1 30.4 59.5
Kadencja
92rpm
126
Tętno
136bpm
157
Moc
191W
92
236
149 176 711
TSS
249
21
94
Przewyższenia
737m
22
211
       378
Nachylenie
+ 3.0% - 3.5%
+ 10.0 - 11.6
Temperatura
31.6°C
28.0 35.0

Hel to gaz szlachetny, a Helium to szlachetny przedstawiciel rowerów Ridley. Jest lekki. Bardzo lekki. Ekstremalnie lekki. Gdybym chciał startować na nim w oficjalnych zawodach UCI, musiałbym użyć ciężarków, żeby ważył przepisowe 6,8 kg.

Mój rower marzeń przejechał właśnie swój pierwszy tysiąc kilometrów. To skromny dystans, ale wystarczający do wystawienia pierwszej oceny. A ta może być tylko jedna – celująca. Wiem, że trudno mi być całkowicie obiektywnym, ale naprawdę ciężko mi znaleźć choćby jedną małą rysę na idealnym wizerunku całości. Każda jazda dawała mi niczym nieograniczoną radość i satysfakcję. A wszystko zaczynało się zawsze tak samo. Wsiadałem na niego, wpinałem nogi w pedały i ruszałem przed siebie. Szybko nabierałem prędkości, a do mych uszu docierał jedynie szum wiatru i subtelny, ledwie słyszalny szmer napędu. Gdy przede mną wyrastało wzniesienie, podnosiłem się z siodełka, mocniej naciskałem pedały, a Helium posłusznie wyrywał się do przodu, niosąc mnie ku szczytowi, napełniając oceanem endorfin. A potem zjazd i kolejne emocje. Odskocznia od codzienności. Mój świat. Miejsce, w którym jestem tylko ja i…

I kto?

No właśnie. Miałem zamiar napisać wyłącznie o rowerze, o emocjach, które są we mnie, gdy eksploruję na nim zakątki mojej Małopolski. Ale tak naprawdę to nie te kilka kilogramów splecionych węglowych włókien daje mi radość, ale Ten, któremu zawdzięczam wszystko. To mój Bóg. Mogę z Nim porozmawiać, mogę Go wielbić, mogę Mu podziękować. Jest ze mną zawsze i wszędzie. A rower jest tylko narzędziem, które niesie mnie w spokojne miejsca, gdzie możemy być sami. Tylko On i ja.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)