Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Przy trasie V etapu TdP

Środa, 7 sierpnia 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
4 157 1271
Data
7 sierpnia 2019
Śr. 8:50 13:44
Rower
Ridley Helium SLX
4 40 40
Kalorie
1758kcal
Czas
3:07:12
28
310
1:01 0:43 0:00
Dystans
92.71km
26
265
24.70 25.44
Prędkość
29.71km/h
26
87
24.0 35.5 59.2
Kadencja
92rpm
125
Tętno
134bpm
155
Moc
201W
31
67
154 184 719
TSS
230
24
104
Przewyższenia
848m
15
139
       391
Nachylenie
+ 3.4% - 3.3%
+ 9.4 - 8.7
Temperatura
28.4°C
24.0 32.0

To już tradycja, że co roku staję przy trasie wyścigu Tour de Pologne. Od lat wyścig odbywa się głównie w Małopolsce i na Śląsku, więc grzechem byłoby nie skorzystać z nadarzającej się okazji. Czasem zabieram rodzinę, aby wspólnie kibicować kolarzom, a czasem wsiadam na rower i jadę w upatrzone wcześniej miejsce, aby tam „zaczaić” się z aparatem fotograficznym. Z reportażowo – kronikarskiego punktu widzenia zdecydowanie wolałem dokumentować etapy indywidualnej jazdy na czas. Tak było w latach 2013 – 2016. Mogłem nie tylko zrobić zdjęcie każdemu kolarzowi, ale przede wszystkim mogłem przez ponad dwie godziny chłonąć atmosferę wyścigu. Co innego gdy jedzie cały peleton. Wtedy radość i emocje z przejazdu kolarzy trwają ledwie kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund. Resztę czasu zajmuje przejazd służb zabezpieczających i samochodów teamowych. Ale i tak uważam, że nawet dla tych krótkich chwil warto znaleźć się niemalże na wyciągnięcie ręki od zawodowego świata kolarstwa.

Wspomniałem, że wcześniej wybieram sobie odpowiednie miejsce do obserwacji. To zazwyczaj podjazd, bo tylko tam jest szansa na to, że kolarze przejadą z prędkością, która pozwoli uwiecznić ich na nierozmazanym zdjęciu. W ubiegłym roku wybrałem się w okolice Koźmic Wielkich. Zmęczyłem się wtedy okrutnie, bo był to rok, gdy moja pasja przeżywała poważny kryzys, jeździłem rzadko, byłem bez formy, co sprawiało, że kryzys pogłębiał się jeszcze bardziej, a ja jeździłem jeszcze rzadziej. Ot, takie sprzężenie zwrotne. Dzisiaj było zupełnie inaczej. Kryzysu nie ma, forma jest, więc zaplanowałem, że stanę przy trasie V etapu Tour de Pologne na podjeździe w Gorzkowie, w miejscu, gdzie jest największe nachylenie. Nawiasem mówiąc, miejsce to znajduje się w mało romantycznym sąsiedztwie cmentarza. Żeby nie było zbyt łatwo, nie zamierzałem tak po prostu pojechać, ale zaplanowałem wcześniejsze zaliczenie przynajmniej kilkudziesięciokilometrowej przejażdżki. Wyruszyłem więc dość wcześnie, mając pomysł, aby zrobić dość dużą pętlę, której trasa miała wieść przez Niepołomice, Mikluszowice, Bochnię, Łapanów, Gdów i Dobczyce. Jednak wjeżdżając do Puszczy Niepołomickiej zorientowałem się, że plan jest zbyt ambitny i mogę nie zdążyć. Musiałem więc szybko dokonać korekt, skrócić trasę i pojechać zupełnie inną drogą. Dzięki temu zdążyłem i na miejscu pojawiłem się sporo przed czasem.

Pogoda była idealna, ale… do czasu. Na pół godziny przed przejazdem peletonu niebo nad Gorzkowem zrobiło się ciemne, a z oddali słyszałem grzmoty. Spodziewając się nawałnicy, przygotowałem plan awaryjny, który zakładał, że twardo trwam na miejscu, a jeśli zacznie walić grad wielkości bidonów, to uciekam do… kaplicy cmentarnej. Burza na szczęście przeszła bokiem.

Kolarze pojawili się mniej więcej zgodnie z planem. Ustawiając aparat na fotografowanie seryjne uwieczniłem peleton na kilkuset zdjęciach. To jedyny sposób, aby potem spokojnie przyjrzeć się malutkiemu fragmentowi rywalizacji. I to wszystko. Kolarze pokonali podjazd z równą łatwością, jak amator jedzie po płaskim z wiatrem w plecy. Poczekałem, aż przejadą wszystkie samochody teamowe, wsiadłem na rower i odprowadzany przez nielicznych kibiców, wesołym „dawaj, dawaj”, wyjechałem na szczyt podjazdu i skręciłem w stronę Świątnik Górnych. Wracałem do domu.

Trzy kilometry przed domem zaczęło padać, ale na szczęście to był dopiero wstęp do burzy, która przeszła nad okolicą wtedy, gdy zamykałem za sobą drzwi mieszkania.

 

Niebo nad Gorzkowem.
Niebo nad Gorzkowem.
Jadą!
Jadą!
Rafał Majka spokojnie w środku peletonu.
Rafał Majka spokojnie w środku peletonu.
Lider zabezpiecza tyły.
Lider zabezpiecza tyły.
Halo! Halo! Zaczekajcie na nas!
Halo! Halo! Zaczekajcie na nas!

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)