Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Dzień po Mortimerze

Wtorek, 1 października 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
1 191 1305
Data
1 października 2019
Wt. 14:40 18:15
Rower
Ridley Helium SLX
1 65 65
Kalorie
1993kcal
Czas
3:24:20
35
263
0:21 0:21 0:00
Dystans
106.55km
23
115
10.89 10.12
Prędkość
31.29km/h
6
15
30.3 28.5 48.3
Kadencja
95rpm
124
Tętno
131bpm
154
Moc
177W
137
271
158 179 654
TSS
200
41
145
Przewyższenia
336m
61
658
       241
Nachylenie
+ 3.1% - 3.5%
+ 5.8 - 6.3
Temperatura
19.4°C
16.0 23.0

Wczoraj nad Polską szalał niejaki Mortimer. Słyszałem tłukące się szkło, łamiące gałęzie, spadające dachówki. I chociaż przeszło mi przez myśl, aby spróbować swoich sił w walce z żywiołem, to rozsądek zwyciężył i zostałem w domu z mocnym postanowieniem, że w takim razie wsiadam na trenażer. Niestety ten plan także nie wypalił, Pierwszy październikowy wieczór.
Pierwszy październikowy wieczór.
bo zerwał się pasek napędowy w moim Elite Direto i zostałem na przysłowiowym lodzie. Nawiasem mówiąc, wkrótce napiszę coś więcej na temat trenażera Direto i jego zerwanego paska.

To, co nie udało się wczoraj, udało się dzisiaj. Pogoda była ładna, a jedyną niesprzyjającą okolicznością był silny wiatr. Pojechałem na wschód w stronę Puszczy Niepołomickiej. Początkowo zamierzałem jechać Wiślaną Trasą Rowerową, ale w Niepołomicach doszedłem do wniosku, że jakkolwiek wygodna  to trasa, to jej walory widokowe są raczej skromne. Po jednej stronie wału Wisła, po drugiej lasy albo pola. Ileż razy można? Dlatego właśnie w Niepołomicach zjechałem z WTR i poruszałem się bocznymi, krętymi drogami. Było o wiele ciekawiej. Tak dojechałem aż do Woli Zabierzowskiej. Dopiero stamtąd pojechałem do Puszczy Niepołomickiej. Jadąc Żubrostradą musiałem bardzo uważać. Mortimer pozostawił po sobie setki gałązek leżących na asfalcie, że o szyszkach i innych drobiazgach nie wspomnę. Nie mogłem się więc całkowicie odprężyć i uciec w świat rowerowej medytacji.

Dojechałem do Mikluszowic. Nadszedł czas powrotu. Zawróciłem i pojechałem do Niepołomic, a stamtąd do Krakowa. Gdy zsiadałem z roweru, właśnie zachodziło słońce. Kończył się pierwszy październikowy dzień.

PS. Byłbym zapomniał. Właśnie przekroczyłem granicę 10.000 km przejechanych w tym roku!

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)