Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Coraz chłodniej

Wtorek, 19 listopada 2019 • Komentarze: 0

Aktywność
6 210 1324
Data
19 listopada 2019
Wt. 14:06 16:03
Rower
Ridley Helium SLX
6 78 78
Kalorie
1050kcal
Czas
1:52:26
67
965
0:25 0:21 0:11
Dystans
54.51km
68
745
11.22 10.84
Prędkość
29.09km/h
59
179
26.6 29.8 43.9
Kadencja
92rpm
125
Tętno
138bpm
160
Moc
193W
72
136
152 164 707
TSS
130
72
217
Przewyższenia
329m
68
683
       241
Nachylenie
+ 2.9% - 3.1%
+ 9.2 - 8.2
Temperatura
9.1°C
6.0 11.0

Coraz trudniej jest planować sensowne wyjazdy w dni powszednie. Do najkrótszego dnia w roku pozostał ponad miesiąc, a dzisiaj mój GPS „powiedział” mi, że słońce zachodzi już o 15:53. Mógłbym oczywiście jeździć po zmroku, ale jazda szosówką w ciemności poza miastem nie należy do szczególnie ekscytujących przeżyć o wysokich walorach widokowych. Pozostaje więc miasto, ale to tak, jakby jeździć Ferrari po uliczkach osiedlowych. Rozwiązaniem wydaje się być drugi rower, ale ten służy mi w… domu, jako główny element trenażera. Prawdę mówiąc, rozważałem już pomysł, aby w trenażerze użyć jakiegoś rozwiązania w postaci najtańszej ramy, napędu i pozostałych komponentów, ale póki co, to nie ma sensu z jednego powodu. Podobnie jak w ubiegłym roku, nie zamierzam jeździć zimą, skupiając się wyłącznie na treningach na trenażerze, które niesamowicie zaprocentowały tej wiosny. Jazdy na zewnątrz planuję kontynuować dopóty, dopóki temperatury są w miarę sensowne, jest sucho i nie ma śniegu.

Dzisiaj udało się przejechać ponad 50 kilometrów. Trasa była rutynowa, ale trudno decydować się na coś bardziej ambitnego i nieprzewidywalnego, gdy ma się do dyspozycji nieco ponad półtorej godziny czasu. Muszę zresztą przyznać, że dzisiaj czułem się zmęczony i jazda jakoś niespecjalnie się kleiła. Poza tym, czym bliżej zmierzchu, temperatura spadała coraz bardziej, wiatr wiał coraz mocniej i zacząłem marznąć. Ostatnie 10 kilometrów stało się raczej przykrym wyzwaniem, niż kosztowaniem prawdziwej radości z jazdy.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)