Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Sobotnia składanka pomysłów

Sobota, 16 maja 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
6 92 1441
Data
16 maja 2020
Sob. 10:45 13:58
Rower
Ridley Helium SLX
6 18 101
Kalorie
1906kcal
Czas
3:02:07
8
357
0:53 0:39 0:00
Dystans
88.05km
8
314
23.13 21.70
Prędkość
29.01km/h
15
210
25.8 32.6 60.6
Kadencja
90rpm
123
Tętno
139bpm
160
Moc
211W
4
35
166 184 644
TSS
293
3
19
Przewyższenia
734m
4
203
       322
Nachylenie
+ 3.2% - 3.4%
+ 13.4 - 9.6
Temperatura
20.1°C
17.0 23.0

Życie powoli wraca do normy, co dobrze widać na ulicach. Już nie są puste, już nie są ciche, już nie są tak bezpieczne, jak tydzień lub dwa tygodnie temu. Dzisiaj wybrałem się na przejażdżkę z gatunku tych, o lekkim zabarwieniu nostalgicznym. Między innymi zawitałem do Nowej Huty, która przed laty była często obieranym kierunkiem moich eskapad, a bardzo, bardzoWzgórze „ciszy” w Zielonkach...
Wzgórze „ciszy” w Zielonkach...
dawno temu, w czasach, gdy studiowałem, była miejscem, które znałem lepiej od centrum Krakowa. Tam wówczas mieszkała moja siostra, którą bardzo często odwiedzałem, a którą niestety „pożegnałem” trzy tygodnie temu.

Kolejnym celem były Witkowice, Zielonki, Rząska, Balice i Stopień Wodny Kościuszko, gdzie udało mi się „sforsować” Wisłę. Nieprzypadkowo użyłem słowa „sforsować”, bo dojazd do kładki rowerowej nadal nie jest utwardzony, a po opadach deszczu zamienia się miejscami w bagno, które nie jest naturalnym środowiskiem dla roweru szosowego. Mnie się udało, bo na szczęście ktoś wydeptał nową ścieżkę, omijającą błotne rozlewiska. Będąc po drugiej stronie rzeki, rozważałem skierowanie się w stronę Skawiny, ale ostatecznie porzuciłem ten pomysł i najpierw pojechałem ulicą Tyniecką, a następnie Skotnicką. Tam doszedłem jednak do wniosku, że wczesny powrót do domu nie jest tym, o czym marzę i jednak pojechałem do Skawiny. Ostatnim moim pomysłem było zaliczenie podjazdu w Brzyczynie. Potem było już dosłownie i w przenośni z górki.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)