Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

W innym świetle

Wtorek, 19 maja 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
8 94 1443
Data
19 maja 2020
Wt. 6:31 10:15
Rower
Ridley Helium SLX
8 20 103
Kalorie
2195kcal
Czas
3:35:07
4
184
0:36 0:31 0:00
Dystans
108.17km
2
108
16.45 16.59
Prędkość
30.17km/h
6
69
27.0 31.5 56.3
Kadencja
92rpm
124
Tętno
135bpm
155
Moc
189W
18
206
164 197 678
TSS
276
4
37
Przewyższenia
491m
6
398
       263
Nachylenie
+ 3.0% - 3.0%
+ 8.3 - 5.8
Temperatura
19.0°C
14.0 26.0

Jazda o poranku to świetny pomysł. Człowiek jest, może nie tyle wyspany, ile świeży i pełen wigoru. Rześkie powietrze, wschodzące słońce, budujące scenerię złożoną z niepowtarzalnych barw i cieni, zapach budzącego się dnia… Czy potrzeba czegoś więcej?

Pomysłem na dzisiaj było przejechanie jednej z moich ulubionych tras, dość łatwej, pozbawionej ambitnych wyzwań, ale liczącej sobie ponad 100 kilometrów. To nie trasa miała być podmiotem, ale pora dnia, sprawiająca, że nawet doskonale znane krajobrazy, nabierają zupełnie innego blasku. Tak więc, jadąc w kierunku Łączan, ani przez moment nie nudziłem się i nie byłem znużony. Zamiast tego, odkrywałem nowe piękno doskonale sobie znanych widoków. Na tym właśnie polega magia światła. Ten sam obraz, ale inaczej oświetlony, staje się nowym obrazem.

Powyższa reguła sprawdza się także w przenośni. Można narzekać na swoje życie, patrzeć na nie negatywnie, skupiać się na tym, co nie wyszło, zamknąć się w mniej lub bardziej wyimaginowanym świecie życiowych porażek. Ale wystarczy tylko zmienić perspektywę, popatrzeć pod innym kątem, w innym świetle. Zamiast nucić „znowu w życiu mi nie wyszło, uciec pragnę w wielki sen”, zaśpiewać „you’re simply the best, better than all the rest”.

Na koniec zdradzę Wam, że szukam pomysłu na mój blog. To znaczy, pomysł jest, ale jeszcze nie wiem, jak go zrealizować. Chciałbym połączyć moją kolarską pasję z opowiadaniem o tym, co Bóg zrobił w moim życiu. Problem w tym, że większość ludzi, gdy słyszy słowo „Bóg”, od razu szufladkuje autora jako nawiedzonego, „katola” lub ciemniaka rodem ze średniowiecza. Prawdę mówiąc, wcale się temu nie dziwię, bo w naszym kraju Bóg jest przedstawiany jako ten, który czyha na każdy nasz błąd, aby strącić nas w otchłań piekła. Uczyć się nas „klepać” dziwne modlitwy, nie jeść mięsa w piątek, klękać przed obrazami, oddawać cześć świętym, odprawiać rytuały, zwracać uwagę na milion bzdur. A przede wszystkim, wpaja się w nas kuriozalnie nielogiczną myśl, że Boga trzeba się bać oraz Go kochać. A Bóg jest przecież zupełnie inny i nie patrzy na człowieka przez pryzmat tego, co zrobił, co robi i co jeszcze zrobi w swoim życiu. Bóg patrzy na serce… To właśnie o tym chciałbym przynajmniej od czasu do czasu napisać.

Staw w Rusocicach w porannym słońcu widziany.
Staw w Rusocicach w porannym słońcu widziany.
Wisła w Łączanach.
Wisła w Łączanach.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)