Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Eye in the sky

Piątek, 9 października 2020 • Komentarze: 0

Aktywność
3 135 1484
Data
9 października 2020
Pt. 14:29 17:32
Rower
Ridley Helium SLX
3 61 144
Kalorie
1530kcal
Czas
2:44:49
34
466
0:28 0:24 0:00
Dystans
78.01km
35
403
12.66 12.10
Prędkość
28.40km/h
48
323
26.7 29.2 53.8
Kadencja
89rpm
126
Tętno
140bpm
162
Moc
186W
38
257
155 178 721
TSS
206
34
175
Przewyższenia
382m
30
606
       268
Nachylenie
+ 3.0% - 3.2%
+ 6.7 - 6.7
Temperatura
18.8°C
16.0 22.0

To podobno przedostatni dzień przed załamaniem pogody i ostatnie słoneczne popołudnie. Był to więc wystarczający powód, aby po zdalnej pracy wsiąść na rower i ruszyć przed siebie w poszukiwaniu soczystych kolorów jesieni. Zmierzch zapada już dość wcześnie, więc nie planowałem długiej trasy, ale zdecydowałem się na spokojną przejażdżkę wzdłuż Wisły do Tyńca, a następnie do Skawiny i dalej na zachód aż do wsi Ochodza. Dopiero stamtąd zamierzałem wrócić do Krakowa.

Eye in the sky.
Eye in the sky.
Piątkowe popołudnie nie jest wymarzonym czasem dla rowerowych eskapad w najbliższych okolicach Krakowa. To wszakże czas weekendowych wyjazdów lub większych zakupów. Mimo to jechało mi się dość lekko i miałem nawet czas, aby kolejny raz zastanowić się, w jaki sposób mam przeżyć nadchodzącą „rowerową zimę”. Moje plany stają się coraz bardziej skrystalizowane, ale jednocześnie wiem, co zresztą udowodnił mijający rok, że do wszelkich zamierzeń trzeba podchodzić z wielką pokorą. I dlatego nie zdradzam jeszcze wszystkich szczegółów, no może poza tym, że kolejne miesiące zamierzam spędzić na trenażerze, próbując wrócić do formy. A tymczasem…

A tymczasem popołudniowe niebo przybierało coraz bardziej nostalgiczne barwy, zalewając świat magicznym blaskiem potęgi wszechświata. Dzień powoli odchodził, stając się kolejną minioną datą na osi czasu, który już nigdy nie wróci. Spojrzałem w górę i przypomniałem sobie przebój sprzed wielu lat…

I am the eye in the sky
Looking at you
I can read your mind
I am the maker of rules…

 

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)