Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Zdążyć przed zachodem słońca

Wtorek, 21 października 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
9 181 1857
Data
21 października 2025
Wt. 15:03 17:33
Rower
Ridley Falcn
9 56 56
Kalorie
1517kcal
Czas
2:16:33
49
784
0:28 0:24 0:00
Dystans
61.26km
50
710
10.16 12.69
Prędkość
26.92km/h
51
588
21.2 31.5 51.0
Kadencja
83rpm
114
Tętno
134bpm
154
Moc
198W
16
152
161 184 631
TSS
172
44
285
Przewyższenia
391m
30
634
       335
Nachylenie
+ 3.8% - 3.1%
+ 11.4 - 7.8
Temperatura
13.9°C
11.0 16.0

Dzisiaj nie miałem w planach wyjścia na rower, ale przedpołudniowa wizyta w Decathlonie celem zakupu rękawiczek sprawiła, że stałem się posiadaczem ocieplanej bluzy rowerowej i wypadało ją przetestować. Tuż po pracy wsiadłem więc na rower, aby sprawdzić, Ulica Suchy Jar.
Ulica Suchy Jar.
czy dokonałem słusznego zakupu. Od razu powiem, że test nie do końca był udany i wcale nie dlatego, że bluza okazała się kiepska, ale dlatego, że „zawiodła”… pogoda. Miało być zimno, a tymczasem temperatura sięgała miejscami 15 °C. Co się odwlecze, to nie uciecze – jak mówi przysłowie, więc wcześniej lub później i tak się przekonam, czy było warto „wyskoczyć” z dwóch stów.

Żeby choć nieco uciec od rutyny, tym razem zacząłem moją przejażdżkę od przypomnienia sobie, jak wyglądają pagórki w mojej okolicy. To była całkiem niezła rozgrzewka, bo już po kilku kilometrach miałem ponad 200 metrów przewyższenia. Potem podjąłem niewłaściwą w skutkach decyzję, aby odwiedzić Wieliczkę. Dlaczego niewłaściwą? Ano dlatego, że popołudniowe natężenie ruchu jest tam nawet większe niż w Krakowie, a infrastruktury rowerowej praktycznie brak, więc jazda rowerem nie jest przyjemnością lecz walką o życie. Z ulgą opuszczałem więc solne miasto.

Potem było już dość rutynowo, czyli Niepołomice, Przylasek Rusiecki, Nowa Huta i powrót do domu. Spieszyłem się, aby zdążyć przed zachodem słońca, a ten z dnia na dzień jest coraz wcześniejszy. Sumarycznie wyszło nieco ponad 60 kilometrów, a więc październik, pomimo niesprzyjającej aury, okaże się całkiem niezły.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)