Wyjść na rower? A może jednak zostać w domu? Każda prognoza pogody przekonywała, że będzie padać. Ale jakoś na chmurki na niebie groźnie nie wyglądały. To może jednak wyjść? No pewnie, że wyjść. Wyszedłem…
Trasa miała być krótka, ale nie udało się wypełnić tego założenia. Jechało mi się tak dobrze, że żal było wracać. Kolejne kilometry wchodziły więc zdumiewająco lekko, nawet wtedy, gdy wiatr wiał mi w twarz. Pewnie spora w tym zasługa tego, o czym pisałem poprzednio, czyli dopingującego działania informacji o tym, na którym miejscu plasuję się w rankingu przejechanych dystansów oraz, ile jeszcze muszę przejechać, aby wskoczyć wyżej. W sumie fajna zabawa, pomimo której nie zatraciłem radości przebywania samemu ze sobą pośród przyrody.

Krótki odpoczynek na trasie.
Skomentuj...