Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Dobczyce, Myślenice, Lanckorona, Tyniec

Sobota, 5 czerwca 2010 • Komentarze: 0

Aktywność
1 42 42
Data
5 czerwca 2010
Sob. 9:55 15:49
Rower
Giant XTC
1 7 7
Kalorie
2321kcal
Czas
5:16:44
2
23
2:14 1:07 0:00
Dystans
115.44km
2
70
32.76 37.37
Prędkość
21.87km/h
69
1365
14.6 33.2 63.4
Kadencja
82rpm
109
Tętno
145bpm
165
Przewyższenia
1553m
1
15
       446
Nachylenie
+ 4.7% - 4.1%
+ 14.0 - 11.0
Temperatura
28.3°C
22.0 34.0

Dzisiejszą wyprawę planowałem od dawna, ale w ostatniej chwili musiałem nieco zmienić trasę. Pierwotnie około 20% drogi miało wieść drogami gruntowymi bądź ścieżkami. Niestety obecnie drogi te są albo strumieniami, albo cuchnącymi bajorami, albo w najlepszym razie błotnistą mazią. Pomny doświadczeń, jak wyglądał rower po przejechaniu raptem kilkunastu metrów przez popowodziową „papkę”, zaniechałem powtórki eksperymentu i całkowicie świadomie wybrałem asfalt. Wbrew pozorom, asfalt ów czasy świetności miał już dawno za sobą a skutki ulewnych deszczy, tudzież powodzi spowodowały, że powierzchnia dziur była mniej więcej równa powierzchni od nich wolnej. W kilku miejscach gdzie obok drogi płynął strumień, zdarzyło się, że okazał się silniejszy od wytworu rąk ludzkich i nawierzchnia wraz z podbudową i ziemią spłynęła wraz z nurtem spokojnego na co dzień strumienia.

Była to trasa szczególna, bo w kilku miejscach krzyżująca się z miejscami, które często wymieniane były w mediach. Wyjechałem ze wschodnich granic Grodu Kraka i poruszając się zachodnimi opłotkami Wieliczki pojechałem przez Sierczę, Koźmice Wielkie, Gorzków i Nową Wieś do Dobczyc. Na tym fragmencie najwyższy punkt był położony na wysokości 370 m n.p.m.

Potem pojechałem wzdłuż południowego brzegu Jeziora Dobczyckiego mijając małe miejscowości Kornatka (cóż za słodka nazwa), Brzezowa, Droginia. W Brzezowej podczas krótkiego postoju na poboczu miałem przyjemność wysłuchać pasjonującego wykładu jednego z mieszkańców, który starał się udowodnić, że powódź nie jest skutkiem wzmożonych opadów deszczu tylko… rządów Platformy Obywatelskiej. Zamiast dyskutować, czym prędzej przełknąłem ostatni kęs batona i pomknąłem dalej. „Pomknąłem” nie jest właściwym słowem, bo właśnie pomiędzy Brzezową a Droginią zaliczyłem najwyższe wzniesienie tego fragmentu trasy – 390 m n.p.m. Przez Banowice i Osieczany dotarłem do Myślenic.

Jechałem nadal na zachód i pomiędzy Bysiną a Jasienicą znalazłem się 460 m n.p.m. by potem zjechać do Sułkowic. Gdy je minąłem, po pewnym czasie droga znowu zaczęła się piąć w górę. A na szczycie była Lanckorona, miejscowość, która nie doświadczyła co prawda powodzi, ale w której grunt zaczął się dosłownie usuwać spod nóg niszcząc bezpowrotnie dorobek życia wielu jej mieszkańców. Mimo tego dramatu, to jedna z najpiękniej położonych miejscowości południa Polski a z pewnością jedna z perełek Beskidu Makowskiego. Tam osiągnąłem maksimum wysokości, jakieś 465 m n.p.m.

Dalej już było tylko z górki. Ewentualne wzniesienia były już niczym w porównaniu z powyższymi. Minąłem okolice Kalwarii Zebrzydowskiej i przez Przytkowice, Grabie, Goluchowice, Rzozów dotarłem do Skawiny a potem do Tyńca. To był koniec zaplanowanej trasy ale przecież musiałem jakoś wrócić do domu. Nie skorzystałem z Wiślanej Trasy Rowerowej bo zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, że zdecydowanie łatwiej jest wielorybowi przejść przez ucho igielne niż znaleźć dla siebie odrobinę miejsca na wspomnianej trasie w słoneczną sobotę.

Radość, morze endorfin i wrażenia z podróży są bezcenne. Za Sudocrem na odparzone fragmenty… pośladków ;) zapłaciłem kartą Master Card ;).

Trasa w formacie GPX

Brzezowa - miejsce pasjonującego wykładu
Brzezowa - miejsce pasjonującego wykładu
Droginia - pierwotnie leżała tam, gdzie teraz jest jezioro
Droginia - pierwotnie leżała tam, gdzie teraz jest jezioro
Lanckorona
Lanckorona

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)