Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Lasek Wolski i nie tylko

Środa, 14 lipca 2010 • Komentarze: 0

Aktywność
8 67 67
Data
14 lipca 2010
Śr. 18:17 21:04
Rower
Giant XTC
8 32 32
Kalorie
1004kcal
Czas
2:32:13
47
654
0:32 0:22 0:19
Dystans
60.50km
39
779
9.32 10.12
Prędkość
23.85km/h
19
1177
17.3 27.0 43.0
Kadencja
77rpm
105
Tętno
138bpm
156
Przewyższenia
372m
42
702
       343
Nachylenie
+ 4.0% - 3.7%
+ 10.0 - 16.0
Temperatura
26.8°C
20.0 30.0

Brunet wieczorową porą wybrał się tym razem do Lasku Wolskiego. W porównaniu do wczesnego popołudnia było chłodno, bo jedyne 28 stopni ;). Podjazd do ZOO nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś. Setki kilometrów przejechane w górzystym terenie zaczynają procentować. Mimo tego na podjeździe do Kopca Piłsudzkiego miałem lekcję pokory w postaci dwóch cyklistów, którzy bez specjalnego wysiłku wyprzedzili mnie. Teoretycznie mógłbym jechać równie szybko, ale wówczas mój język zlizywałby kurz z ramy, co zapewne nie byłoby higieniczne.

Obok Kopca zauważyłem ścieżkę wiodącą przez las z wyraźnymi śladami jej eksploracji przez rowerzystów. Pomyślałem, że skoro ktoś tędy jechał, to i ja dam radę... Podjętej decyzji nie można było już zmienić, bo nie da się zawrócić na trakcie o nachyleniu 21%. Ba! Nie da się nawet zatrzymać! Starałem się zatem utrzymać delikatną równowagę pomiędzy zablokowaniem tylnego koła a nadmiernym przyspieszeniem. W obu przypadkach groziła "gleba" z tym, że w przypadku blokady koła ucierpiałaby jedynie moja czteroliterowa duma a w przypadku zbyt dużej prędkości mógłbym nieco zmienić swoją anatomiczną budowę ;).

Zjazd się jednak udał i już nie mogę się doczekać powtórki z rozrywki.

A potem podjechałem jeszcze do Balic, wróciłem do Centrum, pojechałem do Nowej Huty i przez Mogiłę oraz Rybitwy wróciłem do domu...


Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)