Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Puch

Wtorek, 22 lutego 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
10 16 111
Data
22 lutego 2011
Wt. 16:49 18:49
Rower
Giant Boulder
10 16 58
Kalorie
954kcal
Czas
1:54:18
141
1031
0:22 0:17 1:40
Dystans
41.22km
167
1162
6.27 6.50
Prędkość
21.65km/h
180
1237
17.1 22.7 35.2
Kadencja
76rpm
116
Tętno
148bpm
167
Przewyższenia
237m
117
997
       242
Nachylenie
+ 3.8% - 3.7%
+ 8.0 - 7.0
Temperatura
- 8.5°C
- 9.0 - 8.0

Zima nie daje za wygraną wytaczając działa w postaci mrozu i opadów śniegu. Ale nic to. Wróciłem z pracy, szybko przekąsiłem małe co-nieco i nie tracąc czasu wskoczyłem w nieco grubszą niż zwykle warstwę zimowych rowerowych ciuchów. Słońce jeszcze nie zaszło, gdy wyruszałem na dzisiejszą przejażdżkę. Z nieba spadały okruchy śniegu a ROX bardzo szybko pokazał temperaturę -8°. Jednak nie czułem mrozu bo wiatr nie był zbyt dokuczliwy i nie zwiększał odczucia chłodu. Jechałem sobie zatem spokojnie, ciesząc się momentami z absolutnej samotności bo innych rowerzystów, tudzież spacerowiczów było jak na lekarstwo.

W miarę upływu czasu niebo uszczęśliwiało ziemski padół coraz gęstszym śniegiem. Momentami miałem wrażenie, że jadę po puchu i wśród puchu, delektując się tym zjawiskiem, które znów zakryło ziemię a wraz z nią wszystkie niedociągnięcia, o których wspominałem w poprzednim wpisie na moim blogu. I chociaż mam nadzieję, że lada tydzień zima odejdzie na dobre, to dzisiaj cieszyłem się z jej chwilowego powrotu.

Droga powrotna wiodła wzdłuż Wisły. Na całej długości wałów minąłem ledwie dwóch rowerzystów, jednego biegacza, jednego spacerowicza i jedną panią z pieskiem, która zapewne wyprowadziła swojego pupila w celu użyźnienia nadwiślańskiej gleby. W okolicach Mostu Piłsudskiego pożegnałem Wisłę i przez Podgórze dotarłem do domu.

W mojej pracy mógłbym spokojnie powiesić kartkę z napisem „Oddział Chorób Płuc i Gruźlicy”. Sporo ludzi jest na L4, a z tych co pozostali, co druga osoba kaszle, kicha, chrypi, pociąga nosem lub w inny sposób rozsiewa zarazę. Dziwnym trafem wśród tych, którzy dzielnie opierają się wirusom, są głównie Ci, którzy pomimo zimowego czasu żyją aktywnie. I to kolejny powód, dla którego kocham rower. ZUS, czyli Zakład Utylizacji Składek powinien przyznać mi nagrodę w postaci obniżonych składek. Jest tylko jeden mały problem. Koszty krótkich chorób pokrywa pracodawca. W takim razie mam inny pomysł… Dobra. Kończę, bo muszę zadzwonić do Prezesa…

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)