Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Zakrzówek

Środa, 13 kwietnia 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
7 43 138
Data
13 kwietnia 2011
Śr. 14:01 16:26
Rower
Giant Boulder
7 43 85
Kalorie
975kcal
Czas
2:17:03
76
729
0:43 0:28 0:00
Dystans
48.12km
128
1020
11.13 12.15
Prędkość
21.07km/h
182
1246
15.2 25.4 40.0
Kadencja
84rpm
118
Tętno
135bpm
155
Przewyższenia
506m
29
405
       295
Nachylenie
+ 4.5% - 4.1%
+ 11.0 - 14.0
Temperatura
10.3°C
6.0 14.0

Chłód i spodziewany deszcz nie zatrzymał mnie w domu. Profilaktycznie ubrałem kurtkę przeciwdeszczową i wczesnym popołudniem wyruszyłem na przejażdżkę. Wczesne popołudnie oznacza wzmożony ruch na ulicach, więc gdy tylko to było możliwe, starałem się wybierać skróty i ścieżki. W południowych rejonach Krakowa jest ich całkiem dużo.

Po niespełna dwudziestu kilometrach znalazłem się w okolicach Zakrzówka. Zatrzymałem się na chwilę, aby zrobić kilka zdjęć i zamierzałem pojechać dalej, ale wpadłem na pomysł, że skoro już tutaj jestem, to może spróbuję okrążyć to urokliwe miejsce, starając się wybierać ścieżki położone jak najbliżej ogrodzenia. I w ten właśnie sposób, po przejechaniu ledwie kilkuset metrów, znalazłem się w miejscu, w którym – co za wstyd – nigdy wcześniej nie byłem. Ze wzgórza leżącego tuż obok ścieżki, którą się poruszałem, rozciągał się wspaniały widok na prawie cały Kraków. Dzisiaj niebo było pochmurne, więc tylko mogę sobie wyobrazić, jak wygląda panorama miasta w promieniach zachodzącego słońca. W tym miejscu musiałem się zatrzymać na nieco dłużej i wziąć do ręki aparat fotograficzny.

Ledwie zjechałem ze zbocza a nade mną rozpętała się nawałnica. Wraz z deszczem spadał grad, którego kulki raz po raz trafiały w dzwonek, co było dosyć zabawne, bo wyglądało tak, jakbym jechał i z nudów sobie dzwonił. Gradobicie trwało kilka minut a i sam deszcz przestał padać równie szybko, jak się pojawił. Jadąc przez las dojechałem do ulicy Tynieckiej, potem kawałek pojechałem wzdłuż Wisły by przez Most Zwierzyniecki dostać się na drugi brzeg. Nie miałem dość, więc wyjechałem sobie pod Kopiec Kościuszki a potem pojeździłem trochę po Lasku Wolskim.

Ostatni etap wiódł przez Królowej Jadwigi, Piastowską, wzdłuż Błoń, Piłsudskiego, wokół Plant, Kopernika, Powstania Warszawskiego, Kotlarską, Podgórską. Z Kładki Bernatka zrobiłem pod słońce kilka ujęć Mostu Piłsudskiego a potem „przeskoczyłem” przez Rynek Podgórski na ulicę Parkową. Wyjechałem na górę, przejechałem kładką nad Powstańców Śląskich a potem wyjechałem jeszcze na Bonarkę, skąd nie do końca prostą drogą, wróciłem do domu.


Zakrzówek
Zakrzówek
Wawel widziany z okolic Zakrzówka
Wawel widziany z okolic Zakrzówka
Panorama Krakowa z okolic Zakrzówka
Panorama Krakowa z okolic Zakrzówka
Most Piłsudskiego pod słońce
Most Piłsudskiego pod słońce

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)