Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Głos pedałującego na puszczy

Sobota, 14 maja 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
11 62 157
Data
14 maja 2011
Sob. 15:25 18:29
Rower
Giant XTC
11 17 70
Kalorie
1246kcal
Czas
2:54:33
27
423
0:29 0:25 0:00
Dystans
75.74km
21
429
10.23 12.88
Prędkość
26.03km/h
36
686
20.9 30.3 41.8
Kadencja
82rpm
102
Tętno
135bpm
159
Przewyższenia
361m
58
671
       252
Nachylenie
+ 3.5% - 2.7%
+ 7.0 - 5.0
Temperatura
20.2°C
18.0 22.0

Po wczorajszym „roller coasterze” na południe od Krakowa, dzisiaj w ramach odpoczynku wybrałem wschód i północ, czyli płaskie klimaty. Zaledwie osiemnaście kilometrów od mojego domu znajduje się Puszcza Niepołomicka, która jest jednym z ulubionych celów moich przejażdżek. W taki pogodny dzień jak dzisiaj, jest odwiedzana przez wielu mieszkańców Krakowa i okolic, jednak ze wzglądu na swoją wielkość, bez problemu można znaleźć w niej ciszę i mieć dowolnie dużo czasu na podziwianie jej piękna, które właśnie teraz, w pełni wiosennego rozkwitu, jest szczególnie urzekające.

Jechałem więc wśród bujnej zieleni, po ścieżkach, na których tańczyły cienie drzew kołysanych delikatnymi powiewami wiatru. Cisza i spokój, chociaż nie w fizycznym znaczeniu. Przecież puszcza żyje śpiewem ptaków, szumem drzew, brzęczeniem owadów. Jakże te dźwięki odległe są od codziennego zgrzytu cywilizacji. Puszcza to poezja, ballada, symfonia łagodności a codzienność to techno i kakofonia dźwięków. W takich chwilach zazdroszczę ludziom, którzy mieszkają nieopodal stąd, którzy na co dzień mają to, czego ja doświadczać mogę jedynie od święta. Wiem jednak, że moje odczucia nie są obiektywne. Napawam się pięknem przyrody i spokojem, bo tego właśnie brakuje mi w wielkim mieście. Ale zapewne bardzo trudno byłoby mi uciec stamtąd, wyrzec się wielu rzeczy, które w Krakowie mam pod ręką a tutaj byłyby odległe.

Leśny dukt doprowadził mnie w końcu do asfaltu, którym okrężną drogą wróciłem do domu. Puszcza została daleko za mną, pogrążona w majestacie swojego piękna, czekająca, aż zapadnie noc, która obudzi jej dzikich mieszkańców. Tak było wieki temu, jest teraz i - mam nadzieję - pozostanie na zawsze.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)