Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Ale za to niedziela

Niedziela, 29 maja 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
21 72 167
Data
29 maja 2011
Niedz. 15:42 19:45
Rower
Giant XTC
21 27 80
Kalorie
1756kcal
Czas
3:57:27
11
101
0:45 0:34 0:00
Dystans
102.14km
8
214
15.55 17.19
Prędkość
25.81km/h
45
724
20.7 29.7 46.8
Kadencja
78rpm
108
Tętno
138bpm
154
Przewyższenia
539m
25
364
       273
Nachylenie
+ 3.5% - 3.2%
+ 6.0 - 8.0
Temperatura
21.8°C
18.0 27.0

W piątek byłem zmęczony, w sobotę lało, a więc dzisiaj byłem już na poważnym „głodzie”. Zaraz po zakończeniu Grand Prix Monaco wsiadłem na rower i wyruszyłem na przejażdżkę. Początkowo planowałem, że zaliczę średni dystans, czyli jakieś 50 km, ale jechało się tak fajnie, że nawet nie zauważyłem, kiedy z 50 km zrobiło się najpierw 60 a potem 70, 80, 90. Jak już to do mnie dotarło, to pomyślałem, że warto jeszcze trochę popedałować i przekroczyć granicę 100 km.

W niedzielę zazwyczaj unikam najbardziej popularnych szlaków rowerowych, ponieważ panuje na nich niemiłosierny tłok. Dzisiaj złamałem trochę tę zasadę i przejechałem kilka kilometrów po Wiślanym Szlaku Rowerowym. I rzeczywiście musiałem być szczególnie ostrożny, bo szlak ten przypominał raczej Aleje Trzech Wieszczów w godzinach szczytu niż spokojną peryferyjną uliczkę. To wygląda tak, jakby w Krakowie była tylko jedna ścieżka rowerowa. I rzeczywiście, jeśli wziąć pod uwagę walory widokowe oraz stopień trudności, trasa ta należy do czołówki. Być może Lasek Wolski jest widokowo ładniejszy, ale jakoś trudno wyobrazić sobie całe rodziny z małymi dziećmi szalejące na stromych podjazdach.

Do domu wracałem ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Lipskiej. Ostatnio bardzo często jeżdżę tą trasą. Byłem tam między innym 26 maja. Przejeżdżając przez jedno ze skrzyżowań widziałem ślady wypadku, połamane plastiki, zniszczony sygnalizator, uszkodzoną wiatę przystanku. Dzisiaj w tym miejscu zobaczyłem krzyż i znicze. Sprawdziłem w sieci. Okazało się, że właśnie wtedy, 26 maja, zaledwie godzinę przed tym, jak tamtędy jechałem, zginął w tym miejscu kierujący skuterem. Wjechał w niego samochód, który prawdopodobnie przejeżdżając na czerwonym świetle, uderzył w inne auto, odbił się i staranował skuter, sygnalizator i przystanek. Aż strach pomyśleć, co mogło się stać, gdyby chodnikiem szli ludzie a ścieżką rowerową jechali rowerzyści.

Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je…

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)