Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Łańcuch

Wtorek, 14 czerwca 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
5 79 174
Data
14 czerwca 2011
Wt. 17:07 19:22
Rower
Giant XTC
5 34 87
Kalorie
1023kcal
Czas
2:06:33
103
865
0:23 0:17 0:00
Dystans
53.87km
85
844
8.20 9.31
Prędkość
25.54km/h
54
767
20.8 31.8 43.4
Kadencja
79rpm
105
Tętno
145bpm
168
Przewyższenia
270m
94
905
       254
Nachylenie
+ 3.3% - 3.0%
+ 7.0 - 5.0
Temperatura
25.4°C
22.0 28.0

Ciepłe popołudnie kolejny raz wygnało mnie z domu na krakowskie ulice. Byłem bardziej wypoczęty niż wczoraj, więc nie narzekałem na brak energii.

Jechałem spokojnie, co było celowym wyborem, ponieważ przedwczoraj okazało się, że łańcuch dożył swych dni ostatnich i „nadejszła wiekopomna chwila”, aby wymienić go. Pech jednak chciał, że ja – znany z zapobiegliwości i chomikowania zawczasu wszystkiego, co przydać się może – nie zabezpieczyłem się i nowy łańcuch zamówiłem dopiero wczoraj. W swej naiwności pomyślałem nawet, że po powrocie z pracy, znajdę przesyłkę w skrzynce. Niestety Poczta Polska nie stanęła na wysokości zadania, więc stary łańcuch musiał mi posłużyć raz jeszcze.

A skoro już poruszyłem temat Poczty Polskiej… Zaiste dziwna to instytucja, rządząca się prawami niezrozumiałymi zapewne nawet dla jej pracowników. Mieszkam na spokojnym, niewielkim osiedlu o niemożliwej do wymówienia dla nie Polaka nazwie - Rżąka. Jakiś czas temu otworzono nieopodal małą ajencję poczty. Był to strzał w dziesiątkę, bo najbliższy urząd pocztowy mieści się jakieś dwa kilometry stąd i zawsze są w nim tłumy – tak wielkie, że na samą myśl o nich przychodzi człowiekowi ochota, aby kupić sobie gołębia pocztowego i olać monopolistę. Ale, jak wspomniałem, ktoś pomyślał i nagle usługi pocztowe stały się bliższe dosłownie i w przenośni. I właśnie dlatego, kupując łańcuch, z czystym sumieniem wybrałem przesyłkę pocztową zamiast kurierskiej. I to był błąd. Okazało się bowiem, że ajencja była, ale się zbyła. Pozostała po niej tylko kartka z informacją, że najbliższy urząd pocztowy znajduje się… tam, gdzie kiedyś. No i skończyło się rumakowanie. Trzeba będzie pokornie ustawić się w kolejce…

Czasem tak mi się marzy, że wszystko jest łatwe, przemyślane, dostępne, wygodne. Obawiam się jednak, że program SETI ma większe szanse powodzenia.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)