Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Do Tyńca

Poniedziałek, 12 września 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
6 132 227
Data
12 września 2011
Pon. 17:41 19:42
Rower
Giant XTC
6 87 140
Kalorie
907kcal
Czas
1:53:27
144
1041
0:28 0:18 0:40
Dystans
50.95km
111
946
10.31 10.27
Prędkość
26.95km/h
8
530
21.4 33.6 59.3
Kadencja
82rpm
109
Tętno
144bpm
169
Przewyższenia
369m
55
654
       311
Nachylenie
+ 3.6% - 3.6%
+ 11.0 - 8.0
Temperatura
20.3°C
19.0 22.0

Po wczorajszym zmęczeniu nie pozostał żaden ślad. Zapewne nie bez znaczenia był fakt, że dzisiejsza temperatura była wprost idealna. Jechało mi się więc dobrze, żeby nie powiedzieć idealnie.

Wybrałem jedną z moich ulubionych tras, czyli najpierw podjazdy w Kosocicach, potem lekki podjazd na Krzemienieckiej i Kuryłowicza, zjazd do Swoszowic, przejazd na Kliny, zjazd Babińskiego, przejazd przez Podgórki Tynieckie i dojazd do Tyńca. Stamtąd standardową trasą wzdłuż Wisły dojechałem aż w okolice mostu Kotlarskiego. Tam postanowiłem, że nie będę wracał do domu najkrótszą drogą i wybrałem trasę przez Rybitwy.

Jechałem sobie spokojnie niezłym tempem i widząc, jak szybko mijają kolejne kilometry, przypomniałem sobie kolegę z pracy, który narzekał, że pociągi pomiędzy Trzebinią a Oświęcimiem poruszają się ze średnią prędkością 18 km/h. Mniej więcej z taką samą prędkością porusza się pociąg do Katowic na odcinku Jaworzno-Szczakowa – Mysłowice, o czym sam mogłem się przekonać tydzień temu. Gdyby ktoś nie wiedział, to przypominam, że Bogu dzięki mamy XXI wiek. A tymczasem dzisiaj w necie znalazłem informację, że PKP ogłosiło konkurs na nazwę szybkiego pociągu, który wyjedzie na polskie tory w 2014 roku. Ha! No to mamy pole do popisu. Na dzień dobry proponuję „Winniczek”, bo „Żółwik” jest zbyt banalne a „Flegmatyk” brzmi zbyt twardo. Mam jeszcze jeden pomysł, ale zrozumiały wyłącznie dla mnie i moich znajomych – „Neuron Bartłomieja”. Nie pytajcie dlaczego…

Gdy wróciłem do domu, wokoło panował już mrok. Za jedenaście dni rozpocznie się kalendarzowa jesień, a dni będę jeszcze krótsze i chłodniejsze. Zieleń powoli przeistoczy się w złoto, a potem w brąz, który utworzy dywan pod stopami (oponami). Powrócą utrwalone w kadrze moje ulubione zachody słońca i uchwycone obrazy nocnego Krakowa. Już niedługo…


Okolice Podgórek Tynieckich
Okolice Podgórek Tynieckich

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)