Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Pożegnanie lata

Czwartek, 22 września 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
11 137 232
Data
22 września 2011
Czw. 17:05 19:28
Rower
Giant XTC
11 92 145
Kalorie
938kcal
Czas
2:10:10
95
823
0:25 0:22 0:48
Dystans
56.02km
73
783
9.32 11.03
Prędkość
25.83km/h
44
722
22.1 29.5 50.9
Kadencja
79rpm
110
Tętno
136bpm
162
Przewyższenia
308m
74
804
       270
Nachylenie
+ 3.3% - 2.9%
+ 6.0 - 7.0
Temperatura
16.7°C
15.0 18.0

Dzisiaj był ostatni dzień lata. Przynajmniej tego kalendarzowego. Od samego rana nad Krakowem wisiały chmury i tylko przez moment było widać kawałek błękitnego nieba. Deszcz jednak nie padał i zgodnie z prognozą pogody, nie powinien padać. Dzisiaj pracowałem zdalnie. Niespecjalnie przepadam za tą formą pracy, bo nic nie zastąpi rzeczywistego kontaktu z ludźmi, ale dzisiaj zdecydowałem się na „wejście do matrixa”. Zupełnie nieświadomie świętowałem więc dzień bez samochodu, ale z zupełnie innego powodu. Wczoraj służbowe auto, a konkretnie skrzynia biegów odmówiła posługi w bardzo wysublimowany sposób. Tam gdzie normalnie była dwójka, pojawiła się czwórka, tam gdzie był wsteczny, powędrowała jedynka, a pozostałe biegi… diabli wzięli. Rower górą! Wiele się może zdarzyć, ale biegi zawsze poprawnie wchodzą po kolei.

Zaraz po obiedzie, a raczej po tym, co nazywam obiadem, bo „prawdziwe” obiady gotuję jedynie w weekendy, zamierzałem wskoczyć na rower, ale właśnie wtedy kolega z działu wsparcia technicznego odkrył błąd w programie, który był na tyle dziwny, że chciałem od razu sprawdzić, co może być jego przyczyną. Poszukiwania trwały prawie godzinę i zakończyły się połowicznym sukcesem, tzn. wiem dlaczego jest źle, ale jeszcze nie wiem, co zrobię, aby było dobrze. Na przejażdżkę wybrałem się więc z ponad godzinnym opóźnieniem.

Niebo ciągle było spowite chmurami, gdy rozpoczynałem jazdę. Po raz pierwszy od wiosny założyłem koszulkę z długim rękawem. Pojechałem do centrum miasta, przejechałem przez Rondo Mogilskie, a następnie dotarłem na ulicę Wrocławską. Pojechałem też w kierunku Ronda Ofiar Katynia, aby zobaczyć na ile zaawansowana jest budowa tunelu i wiaduktu. Potem skierowałem się do Rząski, a następnie do Balic. Przez krótki moment, tuż przed zachodem, słońce pojawiło się na chwilę na niebie. Pożegnało ostatni dzień lata, dało odrobinę ciepła na wieczór i zniknęło poza horyzontem. Włączyłem oświetlenie i samotnie wjechałem w objęcia zmierzchu. Z Balic wracałem jedną z moich standardowych tras, czyli przez Kryspinów, Księcia Józefa, Orlą, Mirowską, ścieżką rowerową wzdłuż Wisły.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)