Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Modraszek i pokrzywy

Sobota, 24 września 2011 • Komentarze: 0

Aktywność
12 138 233
Data
24 września 2011
Sob. 14:16 16:13
Rower
Giant XTC
12 93 146
Kalorie
827kcal
Czas
1:49:26
157
1085
0:22 0:14 0:00
Dystans
46.14km
139
1050
8.04 7.40
Prędkość
25.31km/h
63
802
21.5 29.7 40.8
Kadencja
80rpm
110
Tętno
140bpm
166
Przewyższenia
247m
110
964
       254
Nachylenie
+ 3.1% - 3.3%
+ 15.0 - 5.0
Temperatura
19.8°C
19.0 22.0

Bezchmurne, cudownie błękitne niebo miałem nad sobą, gdy popołudniem wybierałem się na krótką przejażdżkę. W słońcu było ciepło, ale wystarczyło wjechać do cienia, aby poczuć, że czas chłodów jest już bliski. Pomimo, że cała trasa była w granicach miasta, to jednak znalazły się dwa jej fragmenty, które wiodły wąskimi ścieżkami wśród drzew lub krzaków.

Pierwszy z nich to rejon Rżąki, gdzie jest jeszcze spory obszar dzikiej zieleni, w którym są takie miejsca, skąd nie widać żadnych obiektów współczesnej cywilizacji. Niestety tereny te należą do Uniwersytetu Jagiellońskiego, który, wedle zasłyszanych onegdaj informacji, zamierza przenieść tam wszystkie kliniki z ulicy Kopernika. Cała nadzieja więc w Modraszku, który już „uratował” Zakrzówek, a teraz dzielnie broni Podgórek Tynieckich przed spopielarnią zwłok. Daj Boże, co by przyfrunął na Rżąkę.

Drugi z odwiedzonych dziś „dzikich” obszarów na terenie miasta, to okolice ulicy Podmokłej. Znajduje się tam coś w rodzaju płaskowyżu porośniętego bujną roślinnością. Niedaleko budowane jest Centrum Jana Pawła II. Poruszałem się tam po ledwie widocznej ścieżce wśród wysokich krzaków. W pewnym momencie zauważyłem, że niektóre z nich przypominają pokrzywy, a gdy byłem już całkiem blisko, okazało się, że faktycznie nimi są. No i wjechałem. Teraz swędzą mnie obie łydki, ale nie narzekam.

Pozostała część przejażdżki wiodła już wyłącznie krakowskimi ulicami pełnymi turystów i spacerowiczów, którzy korzystali z pięknego ostatniego wrześniowego weekendu.


Widok na Salwator z Mostu Zwierzynieckiego
Widok na Salwator z Mostu Zwierzynieckiego

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)