Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Śnieg ma spaść w nocy

Czwartek, 20 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
8 193 1869
Data
20 listopada 2025
Czw. 11:18 12:38
Rower
Ridley Falcn
8 68 68
Kalorie
774kcal
Czas
1:08:26
104
1433
0:08 0:07 0:00
Dystans
30.77km
112
1506
3.26 3.02
Prędkość
26.98km/h
49
572
23.1 25.1 41.2
Kadencja
85rpm
107
Tętno
133bpm
150
Moc
186W
44
358
165 181 661
TSS
77
119
540
Przewyższenia
97m
83
1361
       243
Nachylenie
+ 3.0% - 3.3%
+ 10.0 - 7.5
Temperatura
5.2°C
4.0 7.0

5 °C i duże zachmurzenie. Siedzieć w domu, sączyć gorącą herbatkę i tęsknie spoglądać za okno, czy może po prostu wyjść na rower? Oczywiście, że wyjść na rower! Przecież w nocy ma padać śnieg i jutro też ma sypać, a wtedy drogowcy, których zima z pewnością nie zaskoczy, wyjadą na drogi i również będę sypać, ale sól. A sól i rower bynajmniej nie pałają do siebie gorącym uczuciem miłości. Nawet jeśli wrócą jeszcze ciepłe dni, to miejsca, w których będzie mokro, nie będą bezpieczne, bo owa mokrość będzie nie wodą lecz solanką. Zatem wynik tej dedukcji może być tylko jeden – jeśli dzisiaj nie ruszę tyłka, to następna okazja trafi się prawdopodobnie dopiero na wiosnę.

Zaiste krótka to była przejażdżka, pozbawiona wyzwań i głębszych doznań. To było coś w rodzaju skromnego pożegnania sezonu. Niektórzy zakończyli go już w październiku, a ja dotrwałem niemal do końca listopada. Na pełniejsze podsumowanie przyjdzie jeszcze czas, a póki co, spoglądam już na pudło, kryjące moją nową „zabawkę”, czyli trenażer Wahoo Kickr Core 2. Już chyba czas go złożyć…



Chłodno, ale fajnie

Środa, 19 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
7 192 1868
Data
19 listopada 2025
Śr. 12:20 14:23
Rower
Ridley Falcn
7 67 67
Kalorie
1246kcal
Czas
1:50:51
69
1142
0:25 0:20 0:00
Dystans
48.16km
71
1094
9.10 9.75
Prędkość
26.07km/h
71
751
21.6 29.1 47.7
Kadencja
84rpm
111
Tętno
139bpm
160
Moc
198W
16
152
164 188 663
TSS
140
67
356
Przewyższenia
298m
46
884
       336
Nachylenie
+ 3.3% - 3.1%
+ 9.1 - 6.5
Temperatura
7.5°C
5.0 9.0

Robię, co mogę, żeby jak najbardziej opóźnić moment, gdy po raz pierwszy tej jesieni wsiądę na trenażer, rozpoczynając w ten sposób coś, co mało kreatywnie nazywam sezonem trenażerowym. Nawiasem mówiąc, w czasach wszechobecnej anglicyzacji, może lepiej byłoby to nazwać „Hamster Time”?

Bagry.
Bagry.
Dzisiaj było słonecznie i… zimno. Termometr, ten wirtualny w smartfonie, pokazywał 3 °C. Trochę się wahałem, czy wyjść, czy zostać, a potem żałować. Pasja zwyciężyła. Pomyślałem, że przecież mogę wyskoczyć choćby na chwilę, bo nie o czas, ani o dystans tutaj chodzi, ale po prostu o to, żeby cieszyć się jazdą.

Na zewnątrz okazało się, że nie taka temperatura straszna jak ją smartfon maluje. W słońcu było 8 °C, czyli całkiem znośnie, jak na tę porę roku. Było też sucho, a więc istniała duża szansa, że rower pozostanie czysty. Jechało się na tyle dobrze, że odrzuciłem pierwotny plan, zakładający krótką jazdę i postanowiłem odwiedzić miejsce, które ostatnio jest dość popularne wśród krakowskich rowerzystów – fragment Wiślanej Trasy Rowerowej wzdłuż Wzgórza Grodzisko. Dosłownie kilka dni temu zakończono tam budowę szutrowej, jak to określono, „ścieżki dydaktycznej”, która rozwiązała wstydliwy problem braku połączenia pomiędzy dwoma fragmentami WTR. Dotychczas trzeba było pokonać relatywnie krótki fragment po drodze gruntowej, o ile w ogóle można było ją nazwać drogą, bo po opadach deszczu przejazd ten zamieniał się w bagno. Inwestycja realizowana przez Nadleśnictwo Myślenice miała ten problem rozwiązać. No i rozwiązała.

Zanim jednak dotarłem do tego miejsca, musiałem zmierzyć się z innym fragmentem, który chyba prędko nie doczeka się zmian. Mowa o kilkudziesięciometrowym odcinku WTR leżącym u podnóża Opactwa Benedyktynów w Tyńcu tuż nad brzegiem Wisły. Wczoraj padało, więc fragment ten był grząski i błotnisty, co niestety sprawiło, że mój czysty rower czystym przestał być.

Na szczęście był to koniec „niespodzianek” i dalsza jazda była czystą przyjemnością. Dotarłem do Skawiny, a potem przejechałem do Swoszowic. Tam stwierdziłem, że dobrze byłoby zaliczyć choć jeden konkretny podjazd na trasie, a że w pobliżu była ulica Sawiczewskich, to skierowałem się właśnie tam. I to już koniec historii dzisiejszej aktywności. Patrząc na prognozę pogody, widzę, że jeszcze tylko jutro będą niezłe warunki do jazdy, a potem… a potem spadnie śnieg i już chyba nadejdzie wspomniany na początku „Hamster Time”.



Rwa kulszowa (a miało być pięknie)

Piątek, 14 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
6 191 1867
Data
14 listopada 2025
Pt. 10:01 10:57
Rower
Ridley Falcn
6 66 66
Kalorie
574kcal
Czas
0:54:48
178
1740
0:09 0:07 0:00
Dystans
23.96km
184
1789
3.72 3.33
Prędkość
26.24km/h
69
723
22.7 26.4 40.6
Kadencja
82rpm
111
Tętno
132bpm
148
Moc
175W
95
555
151 167 548
TSS
54
177
810
Przewyższenia
111m
82
1357
       245
Nachylenie
+ 3.0% - 3.2%
+ 3.9 - 5.3
Temperatura
10.0°C
8.0 12.0

To nie tak miało wyglądać, ale… no cóż. Wybrałem się na przejażdżkę i nawet miałem na nią pomysł. Pomysły są mile widziane, bo urozmaicają rutynę jazdy w późnojesienne dni. Wymyśliłem więc sobie, że przejadę pod lub po wszystkich krakowskich mostach. Miałem nawet gotowy tytuł – „Od Macharskiego do Kościuszki”. Zamierzałem też sklecić jakiś materiał na youtube. Na początku szło dobrze. Dojechałem do Mostu im. Kardynała Franciszka Macharskiego, który miał być punktem początkowym dzisiejszej eskapady. Przejechałem pod nim i skierowałem się do kolejnego, czyli Mostu Wandy. Miałem zamiar przejechać na drugą stronę Wisły, ale gdy już byłem mniej więcej w połowie mostu, poczułem znajomy ból – rwa kulszowa. Jeszcze nigdy nie dopadła mnie na rowerze. Że też dzisiaj musiało się to stać! Byłem lekko poirytowany i przez moment zastanawiałem się, czy nie kontynuować. Kłopot w tym, że do ostatniego mostu na trasie miałem ponad 20 kilometrów, a potem jeszcze musiałem doliczyć kolejne 20, żeby wrócić do domu. Podjąłem chyba słuszną decyzję, żeby nie ryzykować. Dobrze zrobiłem, bo wkrótce okazało się, że każda nierówność nawierzchni potęguje ból. Nie taki, żebym nie mógł go wytrzymać, ale przecież jazda rowerem ma być przyjemnością, a nie cierpieniem. Szkoda, że nic nie wyszło z planów, bo patrząc na prognozę pogody, widzę, że być może była to ostatnia aktywność na świeżym powietrzu.



Pięćdziesiątka trzynastego

Czwartek, 13 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
5 190 1866
Data
13 listopada 2025
Czw. 11:32 13:40
Rower
Ridley Falcn
5 65 65
Kalorie
1278kcal
Czas
1:55:45
63
1076
0:24 0:19 0:00
Dystans
51.01km
66
1014
9.04 9.30
Prędkość
26.44km/h
62
683
22.5 28.0 53.9
Kadencja
82rpm
106
Tętno
135bpm
156
Moc
196W
20
175
161 159 627
TSS
144
63
351
Przewyższenia
325m
41
802
       294
Nachylenie
+ 3.6% - 3.5%
+ 9.2 - 10.9
Temperatura
11.3°C
10.0 13.0

Robię, co mogę, żeby jak najdalej odsunąć rozpoczęcie sezonu trenażerowego. Na szczęście pogoda sprzyja, więc wciąż możliwe są aktywności na zewnątrz w całkiem sympatycznych warunkach. Przez ostatnich kilka dni byłem poza Krakowem, więc dzisiaj, widząc słońce za oknem, nie mogłem się powstrzymać i już o 11:30 ruszałem w trasę. Miałem pomysł, aby nie było zbyt rutynowo i banalnie, co z reguły sprowadza się do utrudnienia sobie życia, co z kolei oznacza, że pojawią się jakieś podjazdy. I tak właśnie było. Przejechałem przez dzielnicę niebiednych, czyli Wolę Justowską, a następnie skręciłem w ulicę Chełmską. Tam właśnie zaliczyłem pierwszy sensowny podjazd. Potem przejechałem ulicą Rzepichy, by na ulicy Orlej odhaczyć kolejną walkę z prawem powszechnego ciążenia. Ulica Orla nie na darmo nosi taką nazwę. No i na tym skończyło się to, co niebanalne. Zjechałem do Mirowskiej, przejechałem na drugą stronę Wisły, dotarłem na „przedpola” Tyńca i zawróciłem. Wiślana Trasa Rowerowa zaprowadziła mnie z powrotem do Krakowa. Pora była jeszcze dość wczesna, aby tłumy ruszyły do domów korkując wszystko po drodze, więc spokojnie udało mi się przejechać przez centrum miasta i dotrzeć do domu.

Starorzecze Wisły w okolicy Tyńca.
Starorzecze Wisły w okolicy Tyńca.



Piątkowe błądzenie

Piątek, 7 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
4 189 1865
Data
7 listopada 2025
Pt. 11:32 13:22
Rower
Ridley Falcn
4 64 64
Kalorie
974kcal
Czas
1:37:09
81
1267
0:11 0:10 0:00
Dystans
41.48km
81
1243
4.30 4.39
Prędkość
25.62km/h
77
839
22.1 25.5 37.9
Kadencja
80rpm
102
Tętno
126bpm
140
Moc
162W
132
715
144 166 526
TSS
82
108
493
Przewyższenia
137m
79
1337
       244
Nachylenie
+ 3.2% - 3.2%
+ 8.4 - 7.0
Temperatura
14.3°C
12.0 17.0

No cóż, pobłądziłem dzisiaj troszeczkę, a wszystko dlatego, że zachciało mi się eksplorować różne drogi, biegnące wzdłuż linii kolejowej Kraków – Tarnów oraz autostrady A4. Niektóre z nich kończyły się znienacka, inne zmieniały się w błotniste leśne dukty, a jedna z nich doprowadziła mnie do jakiegoś potoku, którego raczej nie zamierzałem pokonywać w bród. W sumie było dość zabawnie i wcale nie żałowałem, że nic nie wyszło z planów zaliczenia przynajmniej 50 kilometrów. Teraz przede mną kilka dni zaplanowanej przerwy. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będą jeszcze szanse, aby pokręcić na świeżym powietrzu.



Śladem JP, ale nie JP II

Czwartek, 6 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
3 188 1864
Data
6 listopada 2025
Czw. 12:12 14:36
Rower
Ridley Falcn
3 63 63
Kalorie
1369kcal
Czas
2:08:55
53
896
0:22 0:17 0:00
Dystans
56.02km
54
840
8.37 8.54
Prędkość
26.07km/h
70
748
22.8 28.6 45.9
Kadencja
82rpm
111
Tętno
133bpm
153
Moc
184W
52
397
153 160 742
TSS
142
65
354
Przewyższenia
301m
45
873
       253
Nachylenie
+ 3.6% - 3.5%
+ 7.4 - 8.3
Temperatura
12.1°C
9.0 14.0

Irytująco nudne stają się moje eskapady. Wynika to z faktu, że warunki pogodowe i czasowe nie sprzyjają długim, ciekawym, ekscytującym aktywnościom rowerowym. To nie to samo, co w wiosennych, letnich czy wczesno jesiennych klimatach, gdy dzień jest dłuższy, a temperatura wyższa – przynajmniej w teorii. Pomyślałem, że potrzebuję jakiejś inspiracji, jakiegoś pomysłu na niezbyt długą trasę, która będzie odskocznią od rutyny.

Okolice Węgrzynowic.
Okolice Węgrzynowic.
Odwiedzając Stravę, rzuciła mi się w oczy jedna z ostatnich aktywności Jana Piątkiewicza, czyli znanego rowerowego youtubera, twórcy kanału bikeshow.cc. Wydawała się idealnie skrojona pode mnie. Dystans to niecałe 35 kilometrów, co w połączeniu z dojazdem i powrotem powinno przełożyć się na ponad 50. No i najważniejsze, że trasa poprowadzona była przez okolice, które odwiedzam nader rzadko, czyli północno wschodnie rejony za Nową Hutą. Nie zastanawiałem się więc zbyt długo i wyruszyłem tuż po godzinie 12.

Najpierw musiałem dojechać do Lasku Mogilskiego, a potem pokręcić się w okolicach Branic. Ten fragment był dość rutynowy, bo ostatnio często tam zaglądam, ale potem już wszystko było inne. Kościelniki, Węgrzynowice, Krzysztoforzyce, Łuczanowice, Lubocza. W każdym z tych miejsc kiedyś byłem, ale to było dawno temu. Na tyle dawno, że w ogóle nie poznawałem tych miejsc i mogłem cieszyć się jazdą. Ślad Jana Piątkiewicza kończył się w okolicy Placu Centralnego w Nowej Hucie. Pozostało już tylko wrócić do domu, co w sumie dało 56 kilometrów, a więc całkiem fajny dystansik.



Krótko, bo czasu mało

Środa, 5 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
2 187 1863
Data
5 listopada 2025
Śr. 12:23 14:08
Rower
Ridley Falcn
2 62 62
Kalorie
1050kcal
Czas
1:41:18
78
1234
0:14 0:14 0:00
Dystans
44.46km
77
1169
5.86 6.62
Prędkość
26.33km/h
64
705
24.6 27.2 41.5
Kadencja
82rpm
103
Tętno
128bpm
159
Moc
178W
78
503
149 167 593
TSS
104
91
427
Przewyższenia
206m
64
1148
       242
Nachylenie
+ 3.5% - 3.1%
+ 7.9 - 5.8
Temperatura
13.6°C
12.0 15.0

Znów słoneczny dzień, którego nie powinno się marnować na siedzenie w domu. Zamierzałem powtórzyć wczorajszy scenariusz, czyli zaliczyć spokojną, „niezobowiązującą” eskapadę, ale tym razem na wschód. I wszystko byłoby ok, gdyby tuż przed wyjściem, gdy już miałem na sobie rowerowe ciuchy, pojawiła się wiadomość od kolegów w zespole, że coś nie działa. No i godzina w plecy, zanim mniej więcej zorientowałem się, na czym polega problem. Wydawało się, że „pożar” został ugaszony, więc pojechałem. Niestety po drodze byłem „bombardowany” apokaliptycznymi powiadomieniami z pracy. Ekran Garmina przestał spełniać swoją podstawową rolę, zamieniając się w wyświetlacz komunikatora. W końcu, lekko sfrustrowany, powiedziałem sobie: „pierdzielę – wracam”.

Dodam jeszcze, że finalnie problem rozwiązałem i wcale nie musiałem nad nim siedzieć do rana. Wystarczyły cztery godzinki.



Dzień listopadowy

Wtorek, 4 listopada 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
1 186 1862
Data
4 listopada 2025
Wt. 11:32 13:32
Rower
Ridley Falcn
1 61 61
Kalorie
1222kcal
Czas
1:51:59
67
1127
0:14 0:12 0:00
Dystans
49.10km
69
1081
5.51 5.66
Prędkość
26.31km/h
65
710
23.4 26.9 43.1
Kadencja
83rpm
108
Tętno
134bpm
159
Moc
186W
44
358
158 163 699
TSS
125
76
386
Przewyższenia
185m
70
1228
       244
Nachylenie
+ 3.4% - 3.2%
+ 5.0 - 6.4
Temperatura
14.1°C
13.0 16.0

Nadszedł listopad. To chyba najbardziej ponury miesiąc w roku. Opadają ostatnie liście, dzień staje się kuriozalnie krótki, tylko patrzeć, aż będzie zimno, mokro, posępnie – jednym słowem: depresyjnie. Prawdę mówiąc, spodziewałem się, że tak będzie już od samego początku miesiąca, ale ten rok jest jakiś dziwny. Gdy miało być ciepło, było zimno. Gdy powinno być zimno, jest ciepło. Temperatury rzędu kilkunastu stopni nie są może ekscytujące, ale w listopadzie mogą być uznane za upał. A skoro tak, to żal siedzieć w domu i „chomikować” na trenażerze. Na to przyjdzie jeszcze czas.

Dzisiaj kolejny raz skorzystałem ze swobody, jaką mi daje nienormowany czas pracy zdalnej i już około południa ruszyłem w drogę. To miała być luźna i odprężająca przejażdżka i faktycznie taka była. Zero wyzwań, zero przygód. Po prostu spokojna jazda połączona z obserwacją otaczającego mnie świata. Przez większość czasu poruszałem się wzdłuż Wisły. Najpierw od Mostu Wandy przez Stopień Dąbia i dalej aż do kładki na Mirowskiej, a potem od Kolnej do Ludwinowa. I to w zasadzie cała historia, nie licząc fragmentów trasy wzdłuż ruchliwych krakowskich ulic.

Kładka przy Stopniu Wodnym Kościuszko.
Kładka przy Stopniu Wodnym Kościuszko.



Zamknięcie października

Piątek, 31 października 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
13 185 1861
Data
31 października 2025
Pt. 11:32 13:44
Rower
Ridley Falcn
13 60 60
Kalorie
1322kcal
Czas
2:01:46
56
981
0:13 0:10 0:00
Dystans
54.66km
56
880
5.11 4.85
Prędkość
26.93km/h
50
584
22.8 27.4 44.3
Kadencja
84rpm
113
Tętno
132bpm
147
Moc
178W
78
503
158 174 662
TSS
124
78
389
Przewyższenia
178m
74
1256
       244
Nachylenie
+ 3.5% - 3.7%
+ 8.3 - 7.0
Temperatura
15.6°C
14.0 17.0

Przylasek Rusiecki.
Przylasek Rusiecki.
Naprawdę nie przypominam sobie, kiedy po raz ostatni jeździłem na rowerze trzy dni z rzędu. Oczywiście mam na myśli aktywność na zewnątrz, a nie na trenażerze. Dzisiaj, w przeddzień Święta Zmarłych, kolejny raz zmodyfikowałem sobie godziny pracy tak, aby wykroić czas na rower.

Tym razem pojechałem na wschód, licząc się z tym, że wracając będę jechał pod wiatr. To jednak nie miało większego znaczenia, bo głównym celem było sprawdzenie, czy wczorajsze odczucia i komfort najmniej szlachetnej części mojego ciała był tylko jednorazowym epizodem, czy jednak nosi znamiona powtarzalności. Okazało się, że jest całkiem nieźle. Ryet Ultimate 3D ma coraz większe szanse na bycie moim siodełkiem numer jeden.

To już niemal połowa jesieni i już wkrótce opadną ostatnie liście z drzew. Ciekawe, czy pierwsze listopadowe dni okażą się pogodowo łaskawe, bo jakoś nie uśmiecha mi się rozpoczęcie sezonu trenażerowego. Czym później, tym lepiej.



Na siodełku Ryet Ultimate 3D

Czwartek, 30 października 2025 • Komentarze: 0

Aktywność
12 184 1860
Data
30 października 2025
Czw. 11:06 13:04
Rower
Ridley Falcn
12 59 59
Kalorie
1084kcal
Czas
1:43:59
76
1210
0:17 0:13 0:00
Dystans
46.02km
75
1137
6.71 6.17
Prędkość
26.55km/h
59
665
22.8 27.1 42.7
Kadencja
82rpm
108
Tętno
131bpm
149
Moc
179W
72
485
150 175 608
TSS
107
86
419
Przewyższenia
192m
69
1194
       242
Nachylenie
+ 2.9% - 3.2%
+ 5.2 - 4.9
Temperatura
18.6°C
17.0 20.0

Kupiłem sobie nowe siodełko u… „majfrendów”. Trochę dla hecy, trochę na poważnie. Dla hecy – bo przecież mam w miarę wygodne siodełko. Na poważnie – bo wciąż szukam ideału. A, że chińskie? To była całkowicie świadoma decyzja. Czy tego chcemy, czy nie, czasy, gdy Chiny były postrzegane jako producent badziewia, odchodzą do przeszłości. Owszem, nadal można nadziać się na kiepski wyrób, ale coraz częściej mamy do czynienia z produktami naprawdę wysokiej jakości, a przy okazji o wiele tańszymi od tzw. markowych. Mam więc siodełko Ryet Ultimate 3D i dzisiaj nie zawahałem się go użyć.

To oczywiście dopiero początek testu, bo 46 przejechanych kilometrów to zdecydowanie zbyt mało, aby móc stwierdzić, czy siodełko mi pasuje, czy nie. Moje doświadczenie mówi mi – i potwierdziłem to wielokrotnie – że jeżeli po 40 kilometrach cierpi tyłek, to nic z tego nie będzie. Jeśli czuć lekki dyskomfort, to są szanse, że będzie dobrze. A jeśli nic nie boli, to szansa na sukces wzrasta znacząco.

Zaliczyłem taką sobie przejażdżkę do Tyńca i nazad (jak by przed laty powiedziała moja babcia). I co? I nic. Nic nie boli, nie czuję dyskomfortu. Z ogłoszeniem sukcesu jednak poczekam. Zamierzam zamontować Ryeta do trenażera i „przejeździć” na nim całą zimę. Dopiero wtedy się okaże.

Widok z Kładki Bernatka na Podgórze i Most Piłsudskiego.
Widok z Kładki Bernatka na Podgórze i Most Piłsudskiego.