Counter

Focus Raven

By mógł stanąć... tzn. zatrzymać się

Wtorek, 19 lutego 2013 • Komentarze: 0

Montaż hamulców rozłożyłem sobie na dwa dni, a raczej na dwa popołudnia. Pierwszego dnia założyłem przewody hydrauliczne, ustaliłem ich długość i przykręciłem do klamek. Rama Focus Raven posiada wewnętrzne prowadzenie nie tylko linek przerzutek, ale także przewodu hydraulicznego tylnego hamulca. Z jednej strony to wada, bo uniemożliwia łatwy demontaż, z drugiej strony zaleta, bo niezakłócony żadnym artefaktem wygląd jest bezcenny ;). Szukając optymalnego wymiaru, ustalenie odpowiedniej długości zajęło mi trochę czasu. Zbyt długi przewód źle wygląda. Zbyt krótki może powodować problemy przy skręcaniu. Kiedyś należało jeszcze pamiętać o tym, że przewód musi być na tyle długi, aby była możliwość zsunięcia klamki z kierownicy, ale na szczęście obejmy w BL-M785 są „łamane”.

Drugiego dnia w skupieniu i należytej powadze przystąpiłem do napełniania i odpowietrzania układu. Zacząłem od tylnego koła, aby trudniejsze zadanie mieć szybciej z głowy. Pamiętam, że z moimi poprzednimi „hydraulikami” miałem trochę zabawy. Naciskanie klamki, odkręcanie i dokręcanie śruby odpowietrzającej, bieżące uzupełnianie płynu w niewielkim zbiorniczku wyrównawczym wymagały dużej cierpliwości. Spodziewałem się więc czegoś podobnego, a tymczasem… Tymczasem miło się zaskoczyłem. Pomysł z lejkiem przykręcanym bezpośrednio do klamki okazał się przysłowiowym strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Mogłem spokojnie skupić się na tym, co najważniejsze i zapomnieć o ciągłym uzupełnianiu płynu. Postępując dokładnie według instrukcji Shimano, cała operacja zajęła mi ledwie kilkanaście minut, a jedynym skutkiem ubocznym było kilka kropel oleju mineralnego na podłodze, która dzięki temu nabrała odpowiedniego blasku i… śliskości ;). Analogiczne czynności przeprowadziłem dla przedniego hamulca i widziałem już światełko w tunelu – jeszcze tylko założenie klocków, ustawienie zacisków i finito!

Nie cierpię piszczących hamulców. Dlatego właśnie zanim założyłem klocki, spryskałem je preparatem Disc Brake Silencer. Używam go od dawna i jestem bardzo zadowolony. Trzeba tylko pamiętać o tym, że pierwsze kilka hamowań będzie trochę słabsze, ale za to potem będzie cicho, gładko, przyjemnie i bezproblemowo.

Przedni zacisk ustawiłem książkowo. Nacisnąłem klamkę, dokręciłem śruby, zakręciłem kołem. Żadnych niepokojących odgłosów ocierania tarczy o klocki. Tylny zacisk ustawiłem podobnie, ale nie udało się. Tarcza ocierała, a tego bardzo, naprawdę bardzo nie lubię. Walczyłem z upartym zaciskiem dobre kilkanaście minut bez widocznych rezultatów. W końcu sięgnąłem po broń ostateczną. Ze skrzynki narzędziowej wyciągnąłem dwa szczelinomierze, które kupiłem onegdaj właśnie w tym celu. Wybrałem grubość 0,4 mm i wcisnąłem je z obu stron pomiędzy tarczę a klocek. Dokręciłem obie śruby zacisku, wyjąłem szczelinomierze, zakręciłem kołem. „Sza, cicho sza, czas na ciszę” – zanuciłem z radością.

Złocistym płynem wzniosłem toast za pomyślne zakończenie kolejnego etapu budowy.

Sza, cicho sza, czas na ciszę,
Już oddech jej coraz bliżej,
Tego naprawdę Ci brak,
Ona jedna prawdziwy ma smak,
Cisza jak ta.
/ Budka Suflera – „Cisza” /

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)