Counter

Focus Raven

Finito

Poniedziałek, 25 lutego 2013 • Komentarze: 0

W końcu nadszedł ten moment, gdy miałem dokręcić ostatnie śruby, miękką ściereczką z mikrofibry zetrzeć ledwo widoczne pyłki, zamknąć narzędzia w skrzynkach i powiedzieć: gotowe!

Na ostatnie popołudnie pozostało mi zamontowanie sztycy, siodła, koszyków na bidony oraz oświetlenia. Czasu miałem aż nadto, więc nie spieszyłem się i tradycyjnie pracowałem wolno i dokładnie. Wstępnie założyłem siodło, aby móc ustawić je dokładnie w osi symetrii ramy. Posmarowałem środek rury podsiodłowej oraz sztycę specjalną pastą do karbonu, aby zwiększyć tarcie i nie martwić się, że sztyca będzie wsuwać się w ramę podczas jazdy. W poprzednim rowerze miałem taki problem, ale wtedy mogłem po prostu mocniej dokręcić zacisk. Tutaj takie rozwiązanie odpadało, bo zbyt silne dokręcenie mogłoby spowodować pęknięcie sztycy lub ramy. Korzystając z poziomicy, dokładnie ustawiłem pozycję siodła.

Przyszła pora na koszyki na bidony. Projektując rower zastanawiałem się, czy mam zachować rozsądek, czy szaleć do końca i kupić koszyki wykonane z karbonu. Prawdę mówiąc, nie uśmiechało mi się wydawać stu kilkudziesięciu złotych na koszyk tylko po to, aby oszczędzić dwadzieścia gramów. Z drugiej strony, nie chciałem iść na kompromis. Złoty środek odkryłem przypadkowo w… Decathlonie. Nigdy nie sądziłem, że w takim miejscu znajdę coś „bajeranckiego”, a tymczasem na półce – jakby specjalnie na mnie – czekały dwa karbonowe koszyki dwukrotnie tańsze od średniej „internetowej”, aczkolwiek dwukrotnie droższe od dobrych koszyków z włókna szklanego. Na dodatek były we właściwym kolorze, czyli biało-czarno-czerwone. Czyż mogłem zrezygnować z takiej okazji?

I oto jest. Na stojaku montażowym wisi moja nowa „zabawka”. Świeża, czysta, pachnąca. Żal serce ściska na myśl, że owa krystaliczna czystość nie zachowa się zbyt długo. Wcześniej czy później w każdy zakamarek konstrukcji dostanie się piach i pył, brud i błoto ze szlaków, które będę pokonywał. Ale właśnie to jest źródłem prawdziwej radości, gdy na własnoręcznie zbudowanym rowerze, będę mógł wreszcie pomknąć przez pola i łąki zielone, przez lasów i kniei gęstwinę na spotkanie przygody…

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)