Counter

Focus Raven

Koniec roku

Poniedziałek, 9 grudnia 2013 • Komentarze: 0

Nadszedł grudzień, a wraz z nim pierwsze opady śniegu i pierwsza sól na drodze. Focus Raven zakończył już więc tegoroczną posługę. Przejechałem na nim ponad 5700 km i jest to dystans, po którym można już dokonać w miarę obiektywnego podsumowania. Przed sezonem zadawałem sobie mnóstwo pytań. Nie byłem do końca pewien, jak sprawdzi się karbonowa rama i pozostałe komponenty z włókna węglowego? Czy dążenie do lekkości nie odbije się na wytrzymałości konstrukcji lub komforcie jazdy? Czy własnoręcznie zaplecione koła nie okażą się zbyt słabe? Czy rezygnacja z opon bezdętkowych i uszczelniacza na rzecz klasycznego ogumienia z dętką była dobrym pomysłem? I czy w ogóle poczuję różnicę w jeździe w stosunku do poprzedniego roweru?

Rower zaczął mnie zaskakiwać już od pierwszej przejażdżki. Jechał tak lekko, przewidywalnie i precyzyjnie, iż miałem wrażenie, że sam rwie się do jazdy. Doskonała geometria wymagała ode mnie minimalnej reakcji przy wchodzeniu w zakręt, korygowaniu toru jazdy lub omijania niespodziewanej przeszkody. Największą różnicę poczułem jednak na podjazdach. Lekkość konstrukcji, a zwłaszcza kół spowodowały, że nawet najbardziej strome podjazdy pokonywałem bez konieczności robienia przerw na złapanie oddechu. I nie jest to wyłącznie subiektywne wrażenie. Na statystykach wyraźnie widać, że wzrosła średnia prędkość podjazdów, które jednocześnie były bardziej strome niż w minionych sezonach. Na zjazdach także zauważyłem różnicę. Focus poruszał się stabilnie, dając poczucie pewności i bezpieczeństwa, niezależnie od prędkości, z jaką się poruszał. Zjeżdżałem zdecydowanie szybciej niż kiedyś, co również potwierdzają statystki. Nie powinno więc dziwić, że w tym sezonie miałem najwyższą prędkość średnią.

Historia serwisu jest wyjątkowo krótka. Poza oczywistymi wymianami łańcucha i baterii w oświetleniu zawiera jedynie kilka pozycji. Musiałem wymienić siodełko, bo model Selle Italia MAX SLR Gel Flow okazał się za zbyt szeroki dla moich kości kulszowych. Wróciłem więc do Selle Italia C2 Gel Flow, na którym czułem się komfortowo niezależnie od dystansu. Z innych czynności serwisowych mogę wymienić przesmarowanie bębenka w tylnej piaście, które wynikało nie tyle z konieczności, ile zostało wykonane niejako przy okazji.

Jedynym problemem, który pojawił się podczas eksploatacji Focusa jest niewielki luz na sterach. Co ciekawe luz ten zmienia się w zależności od położenia kierownicy. Przy obróceniu kierownicy o 90° w prawo luz zwiększa się, a przy obróceniu o 90° w lewo znika. Nie udało mi się znaleźć przyczyny. Teoretycznie może być to wina sterów lub – co gorsza – misek łożysk. Nie lubię mechanicznych tajemnic, więc liczę, że okresie zimowym, w którym tradycyjnie rozkręcam cały rower, a później na powrót go składam, znajdę przyczynę.

Na koniec napiszę o niespodziewanym skutku jazdy na Focusie. Wyścigowa charakterystyka roweru spowodowała, że coraz więcej czasu spędzałem na szosie, a coraz mniej w terenie lub na drogach gruntowych. Od dawna skrywana myśl wróciła ze zwielokrotnioną mocą – rower szosowy. W przyszłym sezonie chciałbym zaznać choćby cząstki tych emocji, które odczuwają kolarze na trasach Giro d’Italia, Tour de France, Tour de Pologne czy Vuelta a Espana. Jeśli uda mi się zrealizować moje marzenie, to Focus Raven nie będzie już używany tak często jak w tym roku, ale z pewnością pozostanie najlepszym rowerem XC, który miałem do tej pory.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)