Counter

Ridley Helium SLX

Wracam do Ridleya

Sobota, 13 kwietnia 2019 • Komentarze: 1

Wiecie, jak to jest z facetami. Rozwijają się do drugiego roku życia, a potem już tylko rosną. To mali chłopcy zamknięci w dorosłych ciałach, którzy z wiekiem zmieniają zabawki na coraz lepsze i coraz… droższe. Te „dzieciaki” mają jeszcze przypadłość nazwaną „kryzysem wieku średniego”, a wtedy naprawdę wszystko może się zdarzyć. Są tacy, którzy wymieniają żony na „nowszy model”, albo szaleją na siłowniach, oczami wyobraźni widząc w lustrze „Pudziana”, albo kupują kabriolet i szpanują na krakowskim Kazimierzu. Albo zmieniają… rower. Zgadnijcie, którą z tych opcji wybrałem ja?

Macie rację.

Podczas jednego z treningów, miast liczyć krople potu spadające na czerwoną matę z napisem „Elite”, pomyślałem sobie, czy nie jest czas najwyższy, aby zrealizować jedno z marzeń, póki jeszcze nie jest za późno? Wszakże pod nogą jest te dwieście kilkadziesiąt watów i w dodatku z tendencją wzrostową. Na początku odrzuciłem tę niedorzeczną myśl, ale ona wróciła, a ponownie odrzucana, regularnie powracała. W końcu dałem za wygraną. Czyż marzenia nie są po to, aby je spełniać?

I tak oto zacząłem realizować nowy projekt. Pisałem o tym niedawno, ale nie zdradziłem prawie żadnych szczegółów, no może oprócz grafiki, na której widniało logo Ridleya – oczywiście nieprzypadkowo. Tak, po dwóch latach używania Cube Agree zdecydowałem się na zmianę… dużą zmianę… bardzo dużą zmianę. Oficjalnie projekt ruszył wczoraj, gdy do moich drzwi zapukał kurier DPD, dzierżąc duże pudło wysłane przez firmę Bike4Race z Opola, autoryzowanego dealera Ridleya.

Najwyższy czas zdradzić nazwę projektu, czyli po prostu nazwę roweru. To Ridley Helium SLX – absolutnie profesjonalna, ultralekka, ale jednocześnie mega-wytrzymała konstrukcja o fantastycznej jakości wykonania i legendarnym poziomie wykończenia lakierniczego. Próżno szukać portali kolarskich, gdzie Helium SLX nie zbierałoby najwyższych ocen, za to w wielu miejscach można spotkać się z prostym, ale jakże wymownym podsumowaniem: „rower marzeń”. Tak, to właśnie będzie mój rower marzeń. Bezkompromisowy, piękny, niepowtarzalny…

Tego roweru jeszcze nie ma. Na razie jest tylko rama, ale to przecież ona decyduje o tożsamości roweru. Nie będzie to także budowa całkowicie od zera, bo plan jest taki, że cały osprzęt zostanie przeniesiony z Cube Agree. To brzmi rozsądnie, ale czy tak się stanie? Tego nie wiem, bo nie mam bladego pojęcia, co jeszcze może mi przyjść do głowy.

Nie mam zbyt wiele czasu na „przekładkę”, bo przecież tzw. sezon już się rozpoczął. Jasne, wiem, że można złożyć rower w kilka godzin, ale super-rower zasługuje na super-dokładność, a pośpiech i dokładność nigdy nie chodzą na randki.

Następnym razem napiszę coś o samej ramie, bo jest po prostu super. A na dzisiaj już chyba wystarczy.

Komentarze

img
... • Sobota, 6 lipca 2019, 08:21

#BE TOUGH We ride. We ride hard. We do not complain. We take our pull. Rain does not stop us. The harder the wind blows, the stronger we get. Cobbles do not faze us, they only push us to go faster. Mountains are conquered, not avoided. Honour is paramount. Bikes are tools to accomplish our goals. We get them dirty. We polish them clean. We are humble. Our legs speak, our mouths do not. Words are hollow, actions tell all. Inner strength drives us. We are more determined and committed than those around us. We are competitive not with others but with ourselves. When we fall off, we get back on. We do not stop until we reach our goal.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)