Nowy „koszul”

Poniedziałek, 29 lipca 2019 • Komentarze: 0

O rowerowych ciuchach nie miałem jeszcze okazji pisać. Dzisiaj to zmienię i napiszę kilka zdań o mojej nowej koszulce.

Moje samotne eskapady trwają czasem kilka godzin. Planując spędzenie takiej ilości czasu na rowerze, muszę zadbać o to, aby po drodze właściwie się odżywiać oraz odpowiednio dużo pić. W kontekście panujących upałów, zwłaszcza nawadnianie jest bardzo ważne. Nie lubię być uzależniony od sklepów, bo nie mam żadnej gwarancji, że znajdę je wtedy, gdy będę tego potrzebował, a jeśli już, to pozostaje kwestia bezpiecznego pozostawienia roweru przed wejściem. Z tych powodów zawsze staram się zabrać ze sobą tyle jedzenia i picia, aby jak w najmniejszym stopniu być uzależnionym od osób trzecich. Bywa więc, że oprócz dwóch bidonów po 750 ml każdy, zabieram dodatkowe pół litra wody mineralnej w małej butelce oraz pół litra coli, jako szybką pomoc w przypadku „bomby”. Oprócz tego pakuję przynajmniej kilka batonów energetycznych. Nie ruszam się także bez telefonu i małego sportowego portfela. No i jeszcze paczka chusteczek higienicznych. To wszystko trzeba gdzieś upchnąć. W torebce podsiodłowej nie mam miejsca, bo tam jadą zapasowe dętki, łatki, multi-tool, miniaturowa pompka i… aparat fotograficzny.

Koszulka Craft Route.
Koszulka Craft Route.
Typowa koszulka kolarska ma trzy kieszonki na plecach. Często zdarza się, że jest jeszcze czwarta, zapinana na zamek. Zauważyłem jednak, że czym droższa i lepsza koszulka, tym mniejsza szansa na istnienie zapinanej kieszonki. No cóż, zawodnicy raczej nie wożą ze sobą portfela ani dokumentów. Jednak nawet przy czterech kieszeniach mam czasem problem z zapakowaniem wszystkiego, o czym napisałem. Jeśli dwie kieszenie wykorzystam na dodatkowe butelki z napojami, a portfel i smartfon schowam do tej z zapięciem, to pozostaje tylko jedno miejsce na upchnięcie wszystkich batonów. Jeszcze do niedawna tak właśnie robiłem, bo nie miałem żadnej alternatywy. Teraz już mam. Jest nią koszulka Craft Route.

Koszulka jak koszulka. Wygląda zupełnie zwyczajnie i nic nie wskazuje, że czymkolwiek się wyróżnia. Cena nie jest niska (zapłaciłem 54 EUR w bike-discount.de), ale znam o wiele droższe koszulki. Tym, co przekonało mnie do zakupu był fakt, że oprócz typowych trzech kieszeni na plecach, Craft Route posiada czwartą, zapinaną na zamek oraz dwie dodatkowe małe kieszonki po bokach. Razem jest więc sześć miejsc, gdzie mogę ukryć cały prowiant na drogę i inne drobiazgi. W praktyce, wszystkie batony energetyczne mieszczą się w bocznych kieszeniach, a na plecach wiozę napoje, pieniądze oraz telefon. Jedynym minusem jest wielkość zapinanej kieszonki. Mały sportowy portfel spokojnie się w niej mieści, ale trudno ukryć w niej dużego smartfona. Mój wchodzi „na styk”.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)