Zerwany pasek w Elite Direto

Środa, 9 października 2019 • Komentarze: 1

Za oknem szalał Mortimer. Wywracał kosze na śmieci, tłukł szyby, łamał gałęzie, zrywał dachówki. Wyjście na rower nie było dobrym pomysłem. Zamiast tego wybrałem trening na Zwifcie. Przygotowałem rower treningowy, przebrałem się, odpaliłem aplikację, usiadłem na siodełku i przekręciłem korbą. Z wnętrza trenażera zaczęły dochodzić niepokojące dźwięki. Stuki, strzały, trzaski. A potem cisza i całkowity brak oporu. Nie było żadną filozofią aby zrozumieć, co się stało. Zerwał się pasek.

138 godzin i 5 minut. Dokładnie tyle trwało 139 treningów, które zaliczyłem na trenażerze Elite Direto. Taka sytuacja…
Taka sytuacja…
Po takim właśnie czasie pasek odmówił posługi. Chciałbym wierzyć, że poległ w nierównej walce z moją potężną mocą, ale obawiam się, że prawda jest znacznie bardziej prozaiczna – błąd konstrukcyjny, niewłaściwy montaż, albo zwyczajnie w fabryce pod słonecznym niebem Italii założono jakieś „badziewie”. O ile w ogóle to była Italia, a nie szare klimaty prowincji Guangdong.

Delikatnie mówiąc, byłem mega wkurzony. To jakaś totalna niedorzeczność, aby po tak krótkim czasie użytkowania pasek został zerwany. W dodatku przez amatora w średnim wieku, a nie worldtourowego sprintera. Gdy rok temu decydowałem się na zakup trenażera, wiedziałem, że poprzednia generacja Elite Direto miała problem ze spadającym paskiem. Mój egzemplarz pochodził już z kolejnej generacji, gdzie wyeliminowano ten i inne problemy wieku dziecięcego. Byłem więc pewien, że kupuję solidny sprzęt na lata. Pomyliłem się. Zresztą nie ja jeden. Szybka kwerenda nieskończonych zasobów internetu przekonała mnie, że problem jest raczej powszechny.

Moją pierwszą reakcją był oczywiście kontakt ze sprzedawcą. Trenażer jest przecież na gwarancji. Byłem pewien, że wystarczy jedno krótkie zdanie opisujące problem, a dystrybutor przyśle mi nowy pasek. Okazało się jednak, że to nie takie proste. Dystrybutorem produktów Elite w Polsce jest  Shimano, które wymaga odesłania całego sprzętu do naprawy. Pasek był uszkodzony w kilku miejscach.
Pasek był uszkodzony w kilku miejscach.
Początkowo uznałem to za jakiś żart. Wysyłanie kilkunastokilogramowego trenażera i nie wiadomo jak długie oczekiwania na coś tak banalnego, jak wymiana paska? Nie ze mną te numery, Brunner – pomyślałem i zacząłem szukać innego rozwiązania. Wysłałem wiadomość do producenta. Dokładnie opisałem cały problem, załączając zdjęcie naklejki z numerem seryjnym trenażera. Następnego dnia otrzymałem odpowiedź. Niejaki Andrea B. (zakładam, że raczej nie Bocelli) napisał, że mogę samodzielnie dokonać wymiany paska wraz z napinaczem i jeśli akceptuję takie rozwiązanie, to prosi mnie o podanie adresu, na który ma wysłać zestaw naprawczy. Czy akceptuję takie rozwiązanie? No przecież o to właśnie mi chodziło! Szybko, krótko, bez zbędnych dociekań. Z jednej strony to mi się podoba, bo świadczy o poważnym podejściu do klienta. Z drugiej, tak szybka i zdecydowana reakcja jest tylko potwierdzeniem powszechności problemu zrywanego paska. Adres oczywiście podałem i kolejnego dnia otrzymałem informację, że paczka zostanie wkrótce wysłana. Wiadomość zawierała także instrukcję wymiany paska i kalibracji trenażera. W tym momencie zrozumiałem, że wymagane przez dystrybutora odesłanie sprzętu do naprawy, wcale nie jest pozbawione sensu. Sama wymiana paska to nie wszystko. Konieczne jest wykonanie kalibracji.

A co w sytuacji, gdy trenażer nie jest już na gwarancji? Czy i wtedy możemy liczyć na bezpłatną wymianę paska? Obawiam się, że raczej nie, ale na szczęście Elite oferuje zestaw naprawczy do trenażera Direto w cenie 18,30 EUR. Do tego trzeba jednak doliczyć 15 EUR za wysyłkę DHL’em. Jeśli więc będę zrywał średnio jeden pasek rocznie, to na taki wydatek muszę się przygotować.

W oczekiwaniu na przesyłkę, postanowiłem rozkręcić owoc włoskiej myśli technicznej. Ściągnięcie plastikowej obudowy było dość łatwe, aczkolwiek niektóre śruby były przykręcone tak mocno do korpusu trenażera, jakby od solidności tego połączenia zależały losy całego świata. Ślady degradacji paska pozostały na napędzie trenażera.
Ślady degradacji paska pozostały na napędzie trenażera.
Wewnątrz znalazłem doczesne szczątki paska napędowego. I tutaj zaskoczenie. Jakkolwiek pasek był zerwany w jednym miejscu, to był naderwany jeszcze w trzech innych. Co ciekawe, odległości pomiędzy uszkodzeniami były dość regularne, co sugerowało, że jakiś element napędu sukcesywnie dezintegrował strukturę paska. Charakterystyczne były także same pęknięcia – biegły pod kątem około 45° od krawędzi paska do jego środka. Przyjrzałem się pozostałym elementom napędu, a więc kołu pasowemu, rolce napinającej oraz rolce mechanizmu oporowego. Na tej ostatniej znalazłem mnóstwo czarnych drobinek pochodzących z paska. Nie wiem, czy tak to powinno wyglądać, ale sugerowało, że pasek musiał o coś ocierać. Zdemontowałem napinacz. Nieoczekiwanie miałem z tym ogromne problemy, bo dwie śruby, które mocowały jedną z prowadnic, zdawały się być przyspawane, a nie przykręcone do korpusu. Na domiar złego są wykonane z relatywnie miękkiej stali, co sprawia, że ich łebki szybko się wyrabiają. To ewidentny błąd konstrukcyjny i materiałowy. Po pierwsze, uważam, że łebki śrub powinny być typu imbus lub torx, bo to gwarantowałoby ich bezproblemowe odkręcenie. Po drugie, powinny być wykonane z wysokogatunkowej stali. Po trzecie, powinny być wysokiej jakości. Gdy już udało mi się je wykręcić, spróbowałem „poprawić” ich gwint za pomocą narzynki M5. Okazało się, że dokładność ich wykonania jest dramatyczna. Aby je „przekręcić” przez narzynkę, musiałem użyć wkrętarki ustawionej na najwyższy moment obrotowy.

Rolka napinająca miała spory luz. Czy to mogło być przyczyną zerwania paska? Wydaje mi się, że nie. Napinacz powinien mieć pewien luz, aby po prostu właściwie się ułożyć, dopasowując do paska, a nie odwrotnie. Za prowadzenie paska odpowiada główne koło pasowe oraz rolka mechanizmu oporowego.

Przesyłka dotarła po dwóch dniach. W pudełku znalazłem oczywiście nowy pasek, napinacz oraz instrukcję montażu i kalibracji. Rzeczony pasek jest paskiem wielorowkowym o oznaczeniu 9 PJ 1136. Pierwsza cyfra (9) to liczba żeber, litery PJ oznaczają typ paska, a 1136 to jego długość w milimetrach. Nowa rolka napinająca także miała luz, chociaż zdecydowanie mniejszy od tej wymontowanej z trenażera. Załączona instrukcja jest publikacją dla analfabetów, czyli 90% treści stanowią obrazki. Jeśli i to byłoby zbyt dużym wyzwaniem, to można jeszcze obejrzeć stosowne filmy instruktażowe na YouTube.

Sama wymiana paska jest banalna i nie powinna nikomu sprawić trudności. Nieco więcej zabawy jest z późniejszą kalibracją, chociaż słowo „kalibracja” może być trochę mylące. Zestaw naprawczy, czyli nowy pasek, rolka napinająca oraz instrukcja.
Zestaw naprawczy, czyli nowy pasek, rolka napinająca oraz instrukcja.
W rzeczywistości chodzi o ustawienie właściwego naprężenia paska. A jakie jest właściwe naprężenie? Ano takie, jakie zostało ustawione w fabryce. Wydawać by się mogło, że bez specjalnych przyrządów będzie to raczej trudne, ale na szczęście tak nie jest. Każdy trenażer schodzący z linii produkcyjnej jest wstępnie kalibrowany, a wartość tzw. offsetu jest zapisywana na tabliczce znamionowej. Wystarczy więc ustawić takie położenie napinacza, aby wartość offsetu wyznaczona podczas kalibracji trenażera w programie myETraining była taka sama, jak offset fabryczny. Jak to wygląda w praktyce? Offset fabryczny mojego trenażera wynosi 6284. Uruchomiłem myETraining i wykonałem kalibrację. Program wyświetlił wartość 6278, a więc mniejszą od znamionowej. Poluzowałem więc śrubę blokującą napinacz, dokręciłem śrubę napinacza i ponownie go zablokowałem. Dodam, że obie śruby dostępne są z zewnątrz. Wykonałem kolejną kalibrację. Tym razem offset wynosił 6281, a więc wciąż trochę za mało. Powtórzyłem zabawę ze śrubami napinacza. Po następnej kalibracji offset był już właściwy, czyli 6284. Cała operacja trwała kilka minut.

Następnego dnia zrobiłem pierwszy trening z nowym paskiem. Oczywiście wszystko działało poprawnie. Myślę, że dobrym pomysłem będzie sprawdzanie stanu paska co kilkanaście godzin treningowych. Swoją drogą dobrym pomysłem byłoby wykonanie otworu „inspekcyjnego”, który umożliwiłby wzrokową ocenę stanu paska bez konieczności odkręcania przynajmniej kilku wkrętów. Być może zrobię coś takiego, ale dopiero, gdy skończy się gwarancja.

 

Przydatne linki:

Komentarze

img
kowal • Czwartek, 31 października 2019, 15:28

Cześć, Dziś spotkała mnie podobna sytuacja, lecz udało mi się zareagować szybciej, zanim pasek został zerwany. Jestem już po kontakcie z producentem, wygląda na to że problem uda się rozwiązać w ten sam sposób - wyślą mi zestaw naprawczy. Kontakt expresowy, dziś popołudniu odpisano mi na maila którego wysłałem w godzinach porannych. W miedzy czasie szukałem też innego rozwiązania. Napinacz ma całkiem spory zakres regulacji, więc zamówiłem sobie na własny koszt pasek o długości 1143 (dostępne są również 1130). Pewnie dotrze do mnie przed zestawem naprawczy, więc na pewno przetestuje opcję z dłuższym paskiem (łatwo osiągalnym). Na pewno napisze czy wszystko będzie działało jak należy z dłuższą opcją. PS. trenażer zakupiony w październiku zeszłego roku.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)