Siodełko dla masochisty, czyli tani eksperyment

Wtorek, 15 października 2019 • Komentarze: 0

Estetyka siodełka - jak dla mnie - jest całkiem spoko.
Estetyka siodełka - jak dla mnie - jest całkiem spoko.
Jakiś czas temu składałem rower dla mojego znajomego. Miałem dość dużą swobodę w doborze komponentów z wyjątkiem jednego – siodełka. Człowiek ów dostarczył mi bowiem swoje ulubione, ultralekkie siodełko. Ważyło sto kilkanaście gramów i było wykonane w całości z włókna węglowego. Nie miało ani kawałeczka materiału, który mógłby zapewniać komfort. Znajomy twierdził, że używa go od dawna i jest bardzo wygodne. Zdradził także jego cenę, która jednoznacznie sugerowała, że zostało wykonane w Państwie Środka. Składając rower miałem okazję wypróbować to siodełko, a nawet zaliczyć jazdę próbną, która jednak była zbyt krótka, aby stwierdzić, czy „goły” karbon można nazwać wygodnym siodełkiem.

Jakość wykonania także nie budzi zastrzeżeń.
Jakość wykonania także nie budzi zastrzeżeń.
Pamiętam moje długie poszukiwania idealnego siodełka. Nawet teraz nie jestem w 100% pewien, czy to, które posiadam, jest naprawdę idealne. Od roku korzystam także z trenażera. Pomyślałem, że skoro w jego przypadku waga nie ma znaczenia, to założę do niego najbardziej miękkie siodełko, jakie pozostało mi z dawnych czasów. Okazało się, że to nie był dobry pomysł i wkrótce wymieniłem je na bardziej twarde, a potem na jeszcze twardsze, które nareszcie okazało się właściwe. Pomyślałem wtedy, że skoro coraz twardsze siodełka okazywały się lepsze, to może sprawdzę, jak poczułbym się ja, a raczej moja najmniej szlachetna część ciała, na siodełku wykonanym w całości z karbonu. Zainwestowałem 17 dolarów amerykańskich i na AliExpress kupiłem produkt made in China o szumnej nazwie Super Logic.

Waga zdecydowanie piórkowa.
Waga zdecydowanie piórkowa.
Siodełko jest wykonane dość starannie. Trudno się do czegokolwiek przyczepić. Waga jest szokująco niska i wynosi jedyne 119,2 g. Maniacy lekkości mogą być więc szczęśliwi. Konstrukcja wygląda solidnie, aczkolwiek producent określa limit wagi użytkownika na 90 kg. Jednak nie to jest najważniejsze, ale to, czy siodełko okaże się dla mnie wygodne. Zamontowałem je na trenażerze i ruszyłem w bój…

No cóż. Moja pupa niestety nie jest kompatybilna z twardą powierzchnią. Trzy treningi, trwające 60 minut każdy, były drogą przez mękę. Pomimo szerokości dobranej do rozstawu moich kości kulszowych, pomimo kształtu mniej więcej odpowiadającemu kształtowi używanego na co dzień siodełka, pomimo otworu anatomicznego, chiński produkt okazał się całkowitym niewypałem. To oczywiście wcale nie oznacza, że każdy kolarz będzie cierpiał katusze. To oznacza, że nie jest to siodełko dla mnie. To zresztą nie powinno specjalnie dziwić, bo kiedyś próbowałem przyzwyczaić się do Selle Italia SLR Kit Carbonio Flow i też się nie udało, chociaż było niczym kanapa w porównaniu z Super Logic.

I tak zakończył się mój eksperyment. Teraz zastanawiam się, co zrobić z kupionym kawałkiem karbonu? Mógłbym go spalić w piecu, ale… nie mam pieca, a zresztą w Krakowie i tak nie można palić węglem.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)