Precz z gumkami!

Wtorek, 29 kwietnia 2025 • Komentarze: 0

Niedawno opisywałem wady i zalety wewnętrznego prowadzenia wszelakich przewodów, dochodząc do konkluzji, że czystość formy jest dla mnie wartością nadrzędną. Szkopuł w tym, że całe „kablarstwo” związane z napędem lub hamulcami nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na zachowanie owej czystości formy. Praktycznie każdy element roweru ma na nią wpływ. Przednia lampka na wydrukowanym wsporniku.
Przednia lampka na wydrukowanym wsporniku.
Wśród tych elementów są różne, mniej lub bardziej przydatne akcesoria. Te bardziej przydatne, czy wręcz niezbędne, to chociażby koszyki na bidon, ale nie o nich będzie dzisiaj mowa. Dzisiaj chciałbym skupić się na oświetleniu, czyli elemencie, który nie jest niezbędny, ale ma kluczowy wpływ na nasze bezpieczeństwo nie tylko po zmierzchu, ale także za dnia. Z lampek korzystam od zawsze. Testowałem różne modele, ale od kilku lat jestem wierny zestawowi Bontrager (obecnie Trek) ION 200 / Flare RT. Są małe, lekkie, a przede wszystkim skuteczne. Uniwersalny system mocowania zapewnia łatwą instalację w każdym rowerze, ale właśnie jego uniwersalność zaburza elegancję całości. Nie cierpię montażu za pomocą gumek, bo choć wiem, że ma sporo zalet, to dla mnie stanowi  jakąś formą tymczasowości. Budując nowy rower postanowiłem, że muszę ten problem, który dla innych problemem nie jest, jakoś rozwiązać. Ale jak? Oczywiście za pomocą drukarki 3D.

Wspornik tylnej lampki.
Wspornik tylnej lampki.
Zaprojektowałem proste, ale lekkie i jednocześnie wytrzymałe mocowania wspomnianych wcześniej lampek. Wspornik przedniej (ION 200) jest przykręcany do uchwytu Garmina i waży niecałe 7 gramów. Wspornik tylnej lampki (Flare RT) jest nieco bardziej skomplikowany, ponieważ jest przykręcany do szyn siodełka i waży 16 gramów. Oba wsporniki są odpowiednio pochylone, zapewniając poziome położenie oświetlenia. Użyłem filamentu ASA, który jest wytrzymały i doskonale sprawdza się w warunkach zewnętrznych, będąc odpornym chociażby na promieniowanie UV.

Żeby przekonać się, czy miałem dobry pomysł, wydrukowałem sobie analogiczny zestaw do mojego Ridley Helium SLX. Zaliczyłem kilka przejażdżek nie oszczędzając siebie i sprzętu, co oznacza, że nie wybierałem wyłącznie gładkich asfaltów, ale także drogi w gorszym stanie, szutry oraz bruki, na których trzęsło niemiłosiernie. Efekt? Wsporniki przeżyły, lampki przeżyły.

Żegnajcie gumeczki, czystość formy przede wszystkim!

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)