Sigma ROX po raz ostatni

Środa, 30 marca 2016 • Komentarze: 0

Wszystkie kilometry, które przejechałem na rowerze, zostały zliczone przez liczniki rodziny Sigma ROX. Najpierw był to ROX 9.0, a potem ROX 9.1. Mały, zgrabny, lekki, oferujący imponującą liczbę parametrów, był podstawowym źródłem wszystkich moich statystyk. Nie myślałem o jego zmianie. Nawet wówczas, gdy Sigma Sport wypuściła ROX 10, ja pozostałem wierny wcześniejszemu modelowi. A jednak wczoraj użyłem go po raz ostatni…

Wytarta obudowa ROX'a - świadek moich rowerowych przygód. To już historia.Wytarta obudowa ROX'a - świadek moich rowerowych przygód. To już historia.Wszystko dlatego, że kilka miesięcy temu padł mój GPS. Po kilku latach wiernej służby, Garmin Edge 705 nie przeżył ulewnego deszczu i pomimo zaawansowanych prób „reanimacji”, poległ na dobre. Przyzwyczajony do projektowania tras, nie wyobrażałem sobie rowerowego życia bez tej „zabawki” i po krótkich wahaniach nabyłem topowy Garmin Edge 1000. Szybko okazało się, że w porównaniu z siedemset piątką, tysiączka jest potężnym kombajnem pomiarowym. To nie wszystko. Równie szybko przekonałem się, że z powodzeniem może zastąpić ROX’a. Nie musiałbym więc wozić ze sobą dwóch urządzeń, a Edge 1000 nie służyłby jedynie za przewodnika w trasie, co byłoby drastycznym ograniczeniem jego możliwości i sprowadzeniem wyłącznie do roli inteligentnej mapy.

Kilka miesięcy trwały testy. Sprawdzałem, o ile różnią się wskazania obu liczników, przygotowywałem własny software do odczytu oraz analizy danych i czekałem na właściwy moment. Prawdę mówiąc, oddalałem w czasie podjęcie ostatecznej decyzji, ale czas zmiany musiał w końcu nadejść. I właśnie nadszedł.

Swoją drogą, Sigma Sport przespała swój czas. Dopiero rok temu ukazał się licznik ROX 10, który ma wbudowany moduł GPS. Jednak jego możliwości w porównaniu z Edge 1000 są, delikatnie mówiąc, raczej żałosne.

Ostatni raz odczytałem dane z ROX’a. Zdemontowałem czujniki prędkości i kadencji oraz podstawkę głównego modułu. To koniec pewnej epoki – pomyślałem, patrząc na nieco sfatygowaną obudowę licznika, zanim ostatecznie nie zapakowałem wszystkiego do woreczka i ukryłem na dnie szuflady.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)