Nie ma lekko

Czwartek, 20 grudnia 2018 • Komentarze: 1

Pierwsze koty za płoty, a może raczej pierwsze litry potu na podłodze? Jeśli wcześniej wydawało mi się, że trenażer łatwo, szybko i przyjemnie pozwoli wrócić mi do dawnej formy, to byłem w olbrzymim błędzie. Dzisiaj wiem, że to będzie ciężka praca i będzie bolało.

Już pierwsze wirtualne przejażdżki w świecie Zwift’a brutalnie pokazały, co oznacza półroczny rozbrat z regularną jazdą na rowerze. Na „dzień dobry” ustawiłem sobie moje FTP sprzed pół roku, wybrałem pierwszy lepszy trening i… zsiadłem z roweru po przejechaniu połowy dystansu. Nie byłem w stanie utrzymać zakładanej mocy i zwyczajnie „strzeliłem”. Po dwóch dniach wykonałem test FTP. 20 minut rozgrzewki, 20 minut jazdy „w trupa” i 5 minut schłodzenia. Wynik pokazał nagą prawdę. Owszem, może nie jechałem całkiem w trupa, bo po teście nie spadłem z roweru i nadal wiedziałem, gdzie jestem i jak się nazywam, ale 178 watów pokazało mi moje miejsce w szeregu.

I co teraz? Uparty jestem. Mam około trzech miesięcy na walkę z samym sobą i próbę wskoczenia na wyższy poziom. Po raz pierwszy w życiu spróbuję zrealizować poważny plan treningowy. Trenażer ma tę zaletę, że całkowicie uniezależnia mnie od kaprysów pogody. Muszę tylko wykupić abonament na Zwift, bo okres próbny właśnie dobiegł końca. Zwift to w ogóle inna historia, bo wcale nie jest tak wspaniały, jak można byłoby sądzić po lekturze wielu internetowych wpisów. Ale o tym napiszę innym razem.

Komentarze

img
Jarek • Piątek, 21 grudnia 2018, 12:55

Ja u siebie zauważyłem zmianę FTP z poziomu 200 do 255 po 8 tygodniach treningów zwiększających FTP. - takie miałem początki. Teraz każdy pomiar pokazuje mi mniej więcej 255 i kolejne treningi już nie zwiększają mocy - ale może dzięki nim moc nie spada. :-)

Dodaj komentarz...



Wybór dokonany

Czwartek, 13 grudnia 2018 • Komentarze: 0

Elite DiretoElite DiretoTrzy lata przymierzałem się do zakupu trenażera i wciąż znajdowałem więcej „przeciw” niż „za”. Paradoksalnie do zmiany decyzji przyczynił się mój „rowerowy kryzys”. Kilka miesięcy rozbratu z moją pasją sprawiło, że znów poczułem głód jazdy. Tyle tylko, że po tak długim czasie jestem absolutnie bez formy, a o dodatkowych kilku kilogramach wolę nie wspominać. Teoretycznie mógłbym przeczekać zimowy czas, wyskakując od czasu do czasu na krótką przejażdżkę i w ten sposób jakoś dotrwać do wiosny. Sęk w tym, że na wiosnę „pan w średnim wieku” chce być w formie, a więc jak bumerang powrócił pomysł zakupu trenażera. Tym razem nie wahałem się długi i… oto jest!

Jeszcze niewiele o nim wiem i czuję się trochę jak „krakowianin w smogu” – to małopolski odpowiednik dziecka we mgle. Najważniejsze, że już zainstalowałem na nim rower i teraz będę próbował się z nim zaprzyjaźnić, co zapewne będzie skutkowało popełnieniem kilku kolejny wpisów na blogu.



Dylemat

Czwartek, 6 grudnia 2018 • Komentarze: 0

Nadszedł czas, aby powrócić z rowerowych zaświatów i rozpocząć treningi. Tyle tylko, że widok za oknem nie zachęca mnie do długich eskapad. Poza tym, zapewne dużo czasu upłynie, zanim wrócę do formy. Wpadłem więc na genialny pomysł, aby „urozmaicić” życie moim sąsiadom i kupić trenażer! Muszę Was jednak zmartwić. Pomimo faktu, że jestem niepoprawnym gadżeciarzem, wcale nie zamierzam nabyć trenażera w cenie dobrego roweru. To ma być po prostu narzędzie, które doprowadzi mnie do formy przez kilka zimowych miesięcy. Ale ponieważ trudno ekscytować się pedałowaniem w miejscu i patrzeniem na ścianę, trenażer musi być „smart”, a korzystanie ze Zwift'a jest oczywistą oczywistością.

No i wszystko byłoby fajnie, gdybym mógł się na coś zdecydować. A nie mogę. Dlaczego? Bo z opinii, które od dłuższego czasu śledzę, wynika, że nie ma trenażera bez wad. Prawie każdy ma jakieś błędy konstrukcyjne, prawie każdy wymagał wymiany, itp. Chwilowo koncentruję się na dwóch modelach: Elite Direto II lub Tacx Flux Smart. Podobna cena, podobne możliwości i... podobne wątpliwości. Direto symuluje podjazdy do 14%, ale jest głośniejszy, no i chodzą słuchy, że pasek lubi pękać. Flux jest cichszy, ale symuluje podjazdy „tylko” do 10% i nie ma bezpośredniego pomiaru mocy. Direto jest nieco droższy, ale w zestawie jest podstawka pod przednie koło i adaptery do osi „thru axle”.

Mam więc dylemat...

Elite Direto IIElite Direto II

Tacx Flux SmartTacx Flux Smart