Cube Agree może być Twój

Piątek, 31 stycznia 2020 • Komentarze: 0

Świat kolarstwa szosowego i niepowtarzalny urok krajobrazów widzianych z perspektywy rowerowego siodełka mogą być dostępne także dla Ciebie, bo oto nadszedł czas pożegnania z moim poprzednim rowerem szosowym. Ci, którzy mnie znają, dobrze wiedzą, że jeśli sprzedaję rower, to nie są to tylko dwa koła, ale coś, w czym zostawiłem jakąś część samego siebie. Cube Agree C:62 Pro nie jest zwykłym seryjnym rowerem złożonym w niemieckiej fabryce, ale owocem rowerowej pasji i tęsknoty za wolnością pośród złotych pól i zielonych wzgórz.

No dobra, koniec poezji, czas na fakty…

Rower wyposażony jest w fabrycznie nowy, nigdy nie używany, 11-to rzędowy napęd Shimano 105 R7000. Pozostałe elementy (rama, koła, sztyca podsiodłowa, kierownica, mostek) nie noszą praktycznie żadnych śladów użytkowania lub ślady te są minimalne.

Rower waży tylko 7,2 kg!

Rower nigdy nie zaliczył nawet najmniejszej „gleby”. Nigdy nie był używany w zawodach, ani w niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Jeździłem na nim wyłącznie w tzw. sezonie, czyli od kwietnia do października, unikając deszczowych dni i złych nawierzchni. W moich nogach nie drzemie moc Petera Sagana i ważę tylko 75 kg, a więc żaden z komponentów nigdy nie był wystawiony na próbę wytrzymałości. Rower jest wyjątkowo zadbany, co wynika z prostego faktu, że był używany przez rowerowego pasjonata, dla którego wygląd sprzętu ma równie duże znaczenia, co jego jakość i możliwości. Nieskromnie powiem, iż o tym, jak traktuję swoje rowery może świadczyć fakt, że gdy sprzedawałem swój poprzedni rower, kupujący spytał: „czy pan w ogóle na nim jeździł”? 

Znane prawidło głosi, że rower może być lekki, wytrzymały i tani. Problem w tym, że można wybrać tylko dwie z tych cech. Być może jest to regułą, ale oferowany Cube Agree C:62 Pro, jest od niej wyjątkiem.

Jest takie sformułowanie, którego nader często używają sprzedający, pisząc, że coś tam, czyli w tym przypadku rower, nie wymaga żadnego wkładu finansowego. Nie lubię tego określenia, bo bardzo często służy do zamaskowania nieszczerości. Wkład to może być suportu, albo w długopisie. Ja natomiast gwarantuję, że rower, który oferuję, jest po prostu kompletny, perfekcyjny, w pełni sprawny, idealnie wyregulowany. Wystarczy przykręcić pedały, ustawić wysokość siodełka i można śmigać do woli.

Rama nosi oznaczenie rozmiaru 53, ale zgodnie z „rozmiarówką” Cube jest odpowiednikiem ramy o rozmiarze 54. Jest przeznaczona dla rowerzysty o wzroście od ok. 170 do 180 cm. Geometria ramy łączy w sobie cechy wytrzymałości oraz aerodynamiki, dzięki czemu rower jest jednocześnie dynamiczny i komfortowy. Frameset (rama i widelec) zostały wykonane w technologii Advanced Twin Mold. Rama posiada oczywiście w pełni wewnętrzne prowadzenie pancerzy i linek przerzutkowych oraz hamulcowych, a także jest przystosowana do zamontowania elektrycznego osprzętu Di2. Stożkowa główka ramy oraz odpowiednia konstrukcja mufy suportu gwarantują wysoką sztywność. Rama posiada także zintegrowany aerodynamiczny zacisk sztycy podsiodłowej. Rama oraz widelec są zabezpieczone przed porysowaniem we wszystkich newralgicznych miejscach za pomocą specjalistycznej folii Clear Protect. W szczególności zabezpieczony jest tylny trójkąt przed uderzeniem łańcucha oraz przed zarysowaniem piętami obuwia. Zabezpieczona jest także dolna rura oraz miejsca narażona na odpryski kamieni spod kół.

Rower posiada fabrycznie nowy (nigdy nie używany), 11-to rzędowy napęd Shimano 105 R7000 w kolorze czarnym. Przednia przerzutka FD-R7000 posiada zintegrowany regulator naprężenia linki. Tylna przerzutka RD-R7000 posiada konstrukcję typu „Shadow”, czyli wystaje minimalnie poza obrys ramy, zmniejszając prawdopodobieństwo uszkodzenia podczas wywrotki. Jest wyposażona w krótki wózek i współpracuje z kasetami od 11-25T do 11-30T. Kompaktowa korba FC-R7000 50x34 i kaseta CS-R7000 o rozpiętości 11-28T stanowią uniwersalne połączenie, gwarantujące zarówno sprawne pokonywanie płaskich tras jak i stromych podjazdów. Sterowanie przerzutkami oraz hamulcami zapewniają klamkomanetki ST-R7000. Uzupełnieniem napędu jest łańcuch CN-HG601 oraz suport SM-BB92-41B.

Układ hamulcowy zbudowany jest z zacisków Shimano Dura-Ace BR-R9110, a więc są to komponenty z najwyższej grupy osprzętu. Zaciski są typu Direct-Mount, czyli osie obrotu obu ramion są przykręcone bezpośrednio do widelca/ramy. Taki sposób montażu gwarantuje wyższą skuteczność oraz lepszą modulację hamowania w porównaniu ze zwykłym mocowaniem za pomocą pojedynczej śruby. Klocki hamulcowe to SwissStop Flash EVO Black Prince. Są to jedne z najlepszych klocków, dedykowane do karbonowych obręczy.

Koła Vinci Rapid 40 Pro nie są katalogowym modelem kół, ale zostały zbudowane od podstaw. Wyposażone są w wytrzymałe, karbonowe obręcze o przekroju U (U-Shape) o wysokości stożka 40 mm, lekkie piasty Vinci SF-101, szprychy DT Aerolite oraz nyple DT Squorx Pro. Otwory na nyple nie są zaklejone typową taśmą na obręcz, ale posiadają zatyczki Velo Plugs, które w porównaniu z normalną taśmą są lżejsze, bardziej wytrzymałe i mogą być używane wielokrotnie. Przednie koło zaplecione jest radialnie (tzw. słoneczko). Tylne koło zaplecione jest na dwa krzyże po stronie napędowej oraz radialnie po stronie nie napędowej. Koła są subtelnie dopasowane graficznie do kolorystyki całego roweru. Koła są idealnie centryczne, a naciąg szprych jest zbalansowany, co gwarantuje trwałość i wytrzymałość. Do kół dołączone są zapasowe szprychy oraz nyple.

Kokpit jest zbudowany z lekkiego mostka Ritchey WCS C260 o długości 100 mm oraz aluminiowej kierownicy Ritchey Comp Logic II o szerokości 42 cm. Odpowiedni komfort gwarantuje fabrycznie nowa owijka Pro Sport Control.

Siodełko Fizik Antares VSX ma konstrukcję redukującą ucisk w newralgicznych partiach ciała i jest relatywnie wygodne. Zgodnie ze specyfikacją producenta (Fizik Spine Concept) jest idealne dla kolarzy o średniej elastyczności i niskiej rotacji miednicy. W rowerze zamontowano ultralekką sztycę podsiodłową Ritchey Superlogic. Uzupełnieniem roweru są ultralekkie karbonowe koszyki na bidon Elite Sior.

Uwagi:

  • Rower nie posiada pedałów.
  • Sztyca podsiodłowa została skrócona i aktualnie jest dopasowana do kolarza, którego wewnętrzna długość nogi wynosi co najwyżej 83 cm. Wyższy rowerzysta powinien wymienić sztycę.

Pełna specyfikacja:

  • Frameset: Cube Agree C:62 Pro.
  • Stery: FSA z łożyskami SuperLite MR054R 1 1/8’’ 36x45 i MR082R 1 1/4’’ 45x45.
  • Mostek kierownicy: Ritchey WCS C260 BB Black 100 mm.
  • Kierownica: Ritchey Comp Logic II 42 cm.
  • Owijka: Pro Sport Control.
  • Sztyca: Ritchey Superlogic 27,2/350 mm (skrócona do 315 mm).
  • Siodełko: Fizik Antares VSX K:ium.
  • Koła: Vinci Rapid 40 Pro (szczegóły poniżej).
  • Opony: Continental Grand Prix 4000S II 700x25C.
  • Przerzutka przednia: Shimano FD-R7000.
  • Przerzutka tylna: Shimano RD-R7000 SS.
  • Manetki: Shimano ST-R7000.
  • Korba: Shimano FC-R7000 50x34 172,5 mm.
  • Suport: Shimano SM-BB92-41B.
  • Kaseta: Shimano CS-R7000 11-28T.
  • Łańcuch: Shimano CN-HG601.
  • Hamulce: Shimano BR-9110 z klockami SwissStop Flash EVO Black Prince.
  • Koszyki na bidon: Elite Sior Carbon.

Konstrukcja kół:

  • Obręcze: Vinci Rapid 40.
  • Piasty: Vinci SF-101.
  • Szprychy: DT Aerolite 266 mm (przód), DT Aerolite 264 mm (tył, strona nienapędowa), DT Aerolite 268 mm (tył, strona napędowa).
  • Nyple: DT Squorx Pro Head Pro Lock.
  • Zatyczki otworów na nyple: Veloplugs 8 mm.

Waga:

  • Rower: 7 237 g (bez pedałów i koszyków na bidon).
  • Rama: 1112 g (razem z zaciskiem sztycy).
  • Widelec: 338 g.
  • Mostek kierownicy: 110 g.
  • Kierownica: 322 g.
  • Sztyca: 163 g.
  • Koło przednie: 649 g (bez opony).
  • Koło tylne: 814 g (bez opony).
  • Korba: 731 g.
  • Kaseta: 272 g.
  • Przerzutka przednia: 96 g.
  • Przerzutka tylna: 221 g.
  • Łańcuch: 241 g.
  • Manetki: 482 g.
  • Hamulce: 297 g (komplet przód i tył).
  • Koszyk na bidon: 28 g.

Cena roweru to 6500,- zł brutto, a ponieważ prowadzę działalność gospodarczą, to oczywiście wystawię fakturę. 

Cube Agree C:62 Pro w pełnej okazałości od strony prawej...
Cube Agree C:62 Pro w pełnej okazałości od strony prawej...

...oraz od strony lewej.
...oraz od strony lewej.

Napęd to Shimano 105 R7000.
Napęd to Shimano 105 R7000.

Napęd jest fabrycznie nowy, co doskonale widać po nienaruszonym stanie „blatu”.
Napęd jest fabrycznie nowy, co doskonale widać po nienaruszonym stanie „blatu”.

Tylna przerzutka w technologii „Shadow” niewiele wystaje poza obrys ramy.
Tylna przerzutka w technologii „Shadow” niewiele wystaje poza obrys ramy.

Hamulce pochodzą z najwyższej grupy osprzętu. To Shimano DuraAce BR-9110 z bezpośrednim mocowaniem.
Hamulce pochodzą z najwyższej grupy osprzętu. To Shimano DuraAce BR-9110 z bezpośrednim mocowaniem.

Tylny hamulec, a przy okazji doskonale widoczny zacisk sztycy podsiodłowej, wkomponowany w ramę.
Tylny hamulec, a przy okazji doskonale widoczny zacisk sztycy podsiodłowej, wkomponowany w ramę.

Główka ramy skrywa hybrydowe łożyska FSA SuperLite. Widoczna na zdjęciu przeźroczysta naklejka, to zabezpieczenie przed uderzeniem hamulca w ramę przy maksymalnym skręcie kierownicy.
Główka ramy skrywa hybrydowe łożyska FSA SuperLite. Widoczna na zdjęciu przeźroczysta naklejka, to zabezpieczenie przed uderzeniem hamulca w ramę przy maksymalnym skręcie kierownicy.

Solidne zaciski Novatec gwarantują, że żadne z kół nie „wyprzedzi” roweru na zjeździe.
Solidne zaciski Novatec gwarantują, że żadne z kół nie „wyprzedzi” roweru na zjeździe.

Rower ma cieszyć także oko, a więc piasty oraz koła zostały dopasowane kolorystycznie do całej reszty.
Rower ma cieszyć także oko, a więc piasty oraz koła zostały dopasowane kolorystycznie do całej reszty.

Bazaltowe powierzchnie hamujące są w nienaruszonym stanie.
Bazaltowe powierzchnie hamujące są w nienaruszonym stanie.

Subtelny kokpit.
Subtelny kokpit.

Czerwona owijka Pro Sport Control jest wytrzymała i bardzo wygodna.
Czerwona owijka Pro Sport Control jest wytrzymała i bardzo wygodna.

I jeszcze jedno ujęcie kokpitu.
I jeszcze jedno ujęcie kokpitu.

Tak tylko przypominam, że musisz zamontować swoje własne pedały.
Tak tylko przypominam, że musisz zamontować swoje własne pedały.

ATM czyli Advanced Twin Mold. Mądra nazwa technologii to podstawa!
ATM czyli Advanced Twin Mold. Mądra nazwa technologii to podstawa!

Lekkie koszyki na bidon uzupełniają obraz całości.
Lekkie koszyki na bidon uzupełniają obraz całości.

Konstrukcja siodełka gwarantuje, że nie będziesz miał problemu z przedłużeniem gatunku.
Konstrukcja siodełka gwarantuje, że nie będziesz miał problemu z przedłużeniem gatunku.

Nie odklejałem folii z klamkomanetek. Tę przyjemność zostawiłem dla Ciebie.
Nie odklejałem folii z klamkomanetek. Tę przyjemność zostawiłem dla Ciebie.

Agree Pro, a więc bądź „pro”!
Agree Pro, a więc bądź „pro”!

Geometria ramy.
Geometria ramy.



Zapowiedź sprzedaży

Czwartek, 16 stycznia 2020 • Komentarze: 0

Gdyby ktoś był zainteresowany, to wkrótce będzie mógł pośmigać na tym rowerku…

Widoczny na zdjęciu Cube Agree C:62 w rozmiarze 54 był moim poprzednim rowerem. Przejechałem na nim tylko 9246 km i oczywiście nigdy nie zaliczył nawet najmniejszej „gleby”. Wymieniłem go na Ridley Helium SLX, a rama, koła oraz część osprzętu powędrowała na półkę. Pomyślałem, że żal, aby taki fajny sprzęt się marnował i postanowiłem ponownie go złożyć i… sprzedać, wierząc, że nowemu właścicielowi przyniesie równie wiele radości z jazdy, co mnie. Będą pewne zmiany, bo zamierzam użyć jedenastorzędowego napędu Shimano 105 5800, ale już np. koła pozostaną te same. Wstępnie można więc założyć, że efekt finalny będzie bardzo zbliżony do tego ze zdjęcia. Ceny jeszcze nie znam, ale na pewno będzie przystępna. Faktura też będzie, a jakże.

Cube Agree C:62
Cube Agree C:62



Dylematy twórcze

Wtorek, 7 stycznia 2020 • Komentarze: 1

Zima, która z oczywistych powodów nie sprzyja rowerowym eskapadom, zawsze była dla mnie czasem tworzenia. Zimą 2009/2010 zbudowałem mój pierwszy rower. Rok później, także zimą, zmodyfikowałem go, a po kolejnych 12 miesiącach dokonałem następnych zmian. W styczniu 2013 po raz pierwszy budowałem rower z karbonową ramą - Focus Raven. Myślałem, że przetrwa wieki, ale już pod koniec roku zaczął powstawać Ridley Fenix – mój pierwszy rower szosowy. W pierwotnej konfiguracji, czyli z dziesięciorzędową Ultegrą, dotrwał do kolejnej zimy. Na początku 2015 roku zamontowałem mechaniczny Dura-Ace, a po roku przeszedłem na Di2. Zima 2016/2017 to zauroczenie ramą Cube Agree. Następna najchłodniejsza pora roku była wyjątkiem. Nie powstało nic nowego, ani nie wprowadziłem żadnych zasadniczych zmian w konstrukcji roweru. Powetowałem sobie rok później. Na początku wiosny 2019 powstał Ridley Helium SLX, o którym wielokrotnie mówiłem, że to mój rower marzeń.

A teraz znów jest zima, a jak jest zima to nie tylko musi być zimno (póki co, nie jest), ale wypadałoby coś zmienić. Chociaż rower marzeń jest rowerem marzeń, to jeszcze taki ideał nie powstał, który nie mógłby być bardziej idealny.

Co by tu zmienić? Co by tu zmienić?

A może hamulce? Nie ma się co łudzić. Era klasycznych hamulców szczękowych dobiegła końca. W tym sezonie prawie wszystkie worldtourowe zespoły będą używać hamulców tarczowych. Może więc warto iść z duchem czasu? Być może, ale jest jedno małe „ale”, a nawet nie jedno i wcale nie małe. Hamulce tarczowe? Dziękuję. Na razie nie idę z duchem czasu.
Hamulce tarczowe? Dziękuję. Na razie nie idę z duchem czasu.
Po pierwsze, taka zmiana oznacza, że musiałbym wymienić ramę, koła, manetki i oczywiście same hamulce, czyli… prawie cały rower. Z ekonomicznego punktu widzenia lepiej byłoby zbudować zupełnie nowy rower, a stary zwyczajnie sprzedać. Tyle tylko, że mój stary rower wciąż jest nowy i jeszcze nie zdążyłem się nim nacieszyć. Po drugie, wcale nie jestem przekonany do hamulców tarczowych. Nie będę podważał faktu, że są skuteczniejsze, zwłaszcza w trudnych warunkach lub na długich, stromych zjazdach, ale w moim przypadku te argumenty nie mają większego znaczenia. Nie ścigam się, więc mogę sobie pozwolić na jazdę w dobrych warunkach, a w trakcie sporadycznych ulew po prostu jadę ostrożniej. Jeśli chodzi o długie zjazdy, to póki co nie wybieram się w Alpy, a jeśli nawet tam zawitam (daj Boże), to tańszym rozwiązaniem będzie poprawienie techniki zjazdu niż wymiana hamulców – przecież do tej pory wszyscy używali hamulców szczękowych i było dobrze. Po trzecie, szosówki z tarczówkami zwyczajnie mi się nie podobają. Pół biedy, jeśli są to rowery „aero”, ale w przypadku rowerów, których żywiołem są podjazdy, górskie wspinaczki, zdobywanie szczytów, walka z nieubłaganym prawem grawitacji, hamulce tarczowe wyglądają jak ciało obce, wrzód na zdrowym, ultralekkim karbonowym ciele. Znika gdzieś cała subtelność konstrukcji, ustępując miejsca brutalnej sile (nie ma nic piękniejszego od przedniego koła, zaplecionego radialnie). Być może kiedyś zmienię zdanie. Może mój kolejny rower szosowy będzie miał tarczówki, ale to dopiero za rok, za dwa, za trzy. Jeszcze nie teraz.

Skoro nie hamulce, to może napęd? Nadal używam dość leciwego osprzętu Dura-Ace 9000. Może już nadszedł czas, aby to zmienić? Jeśli tak, to oczywistym pomysłem staje się sięgnięcie po kolejną generację topowej grupy Shimano, Dura-Ace R9100, czy raczej...
Dura-Ace R9100, czy raczej...
czyli Dura-Ace 9100. Ale czy na pewno? Gdy porównuję obie grupy, dochodzę do wniosku, że 9100 stanowi zmianę ewolucyjną. Pomijając nowy design, mógłbym ewentualnie zastosować kasetę o większej rozpiętości, co pewnie zaprocentowałoby na ciężkich podjazdach (w moim wieku to może mieć sens). Oprócz tego zyskałbym kilka, a może kilkanaście gramów, no i mógłbym wykorzystać dedykowany pomiar mocy, gdybym tylko zdecydował się na dołożenie kilku „tysi”. A jeśli nie chciałbym mieć miernika mocy Shimano, a chciałbym mieć nową korbę, to dbałość o spójność i tak wymusiłaby na mnie zakup nowego pomiaru mocy. Co otrzymałbym w zamian? Poza zmianą wyglądu roweru i „pozamiataniem” konta, nic. Fakty są takie, że na dzień dzisiejszy Shimano pozostaje przynajmniej jeden krok za konkurencją. Zarówno Campagnolo jak i SRAM mają już dwunastorzędowe grupy szosowe. W dodatku SRAM posiada bezprzewodowe sterowanie, podczas gdy Shimano nadal przebywa w elektronicznej epoce kabla ciągniętego, będącej odpowiednikiem epoki kamienia łupanego. ... SRAM Red eTap AXS?
... SRAM Red eTap AXS?
Nie chcę tutaj dyskutować o wyższości jednego rozwiązania nad drugim, ale zaakcentować fakt, że świat idzie do przodu, a japoński gigant zdaje się stać w miejscu. A skoro tak, to może powinienem zerwać z przywiązaniem do Shimano i wyposażyć rower np. w grupę SRAM Red eTap AXS? To kusząca koncepcja. Dwunastorzędowa kaseta, dedykowany miernik mocy, dobra waga, niezły design. No i bezprzewodowość – żaden kabel nie lata w ramie, nic zbędnego nie wystaje z kierownicy, czyli czystość formy wznosi się na kolejny poziom. Wadą jest oczywiście konieczność wymiany całego osprzętu, a trzeba wiedzieć, że eTap jest nieprzyzwoicie drogi. Na szczęście odzyskałbym część kosztów, sprzedając używany Dura-Ace. A więc? Zmieniamy? Odpowiedź brzmi: nie zmieniamy. Napisałem powyżej, że Shimano pozostaje krok za konkurencją, ale ta cisza może okazać się snem Godzilli, który nagle zostanie przerwany. Wiele wskazuje na to, że w tym roku japońska korporacja zaprezentuje światu nową szosową grupę osprzętu. Na razie trudno cokolwiek o niej powiedzieć, a ze spekulacji i domysłów niewiele wynika. Logika podpowiada, że powinna być przynajmniej dwunastorzędowa. Ale co poza tym? Czy będzie bezprzewodowa lub przynajmniej częściowo bezprzewodowa? Nikt tego nie wie oprócz inżynierów Shimano. Mimo to wolę poczekać, bo może się okazać, że Japończycy kolejny raz wyznaczą nowe kierunki.

Jeśli nie hamulce, jeśli nie osprzęt, to co do jasnej konwalii (jak mawiał mój matematyk w liceum) mam zmienić? Czyżby zimowy głód modyfikacji miał pozostać niezaspokojony? Myśl, Piotrze, myśl!

No więc myślę.

Już wiem!

Wymienię… owijkę.

Komentarze

img
Hubert • Wtorek, 28 stycznia 2020, 21:06

Dla prawdziwego miłośnika z krwi i kości, a przy tym perfekcjonisty, rower jest niczym "niekończąca się opowieść". Technologia stale się rozwija, a co za tym idzie, zawsze można coś zmienić, ulepszyć, zmodyfikować. Osiągniecie ideału jest praktycznie niemożliwe, ale na tym to właśnie polega. Chodzi o to, by gonić króliczka, bo jak wiadomo, złapanie go to przysłowiowy "game over". Zatem gońmy go, póki czas :)

Dodaj komentarz...