Egoista

Piątek, 17 kwietnia 2020 • Komentarze: 1

Dzisiaj dowiedziałem się, że jestem robakiem, który gdzieś tam pełza swoimi kanalikami, tudzież egoistą oraz że zachowuję się jak dziecko. Dlaczego? Bo w czasie, gdy gospodarka jest w agonii, a nasza cywilizacja wręcz się kończy, ja narzekam, że nie można jeździć na rowerze. Słowa te wypowiedział pewien znany vloger na swoim youtube’owym kanale. Przy okazji dostało się tym wszystkim, którzy wbrew zakazom jeżdżą na rowerze, zamiast siedzieć na du*** w domu i co najwyżej pokręcić trochę na Zwifcie.

Tęsknie za takimi widokami.
Tęsknie za takimi widokami.
To oczywiście jego prywatna opinia, z która ja nie muszę się zgadzać i tak się składa, że się nie zgadzam. Recesja, kryzys, gospodarczy zastój oraz oczywiście kwestia panującej pandemii wcale nie są mi obojętne i jak prawie każdy, z niepokojem patrzę w przyszłość, chociaż jako chrześcijanin mam jednak trochę inne podejście, naznaczone wiarą i zaufaniem. Ale niby jaki ma to związek z narzekaniem, że nie mogę jeździć na rowerze? Uważam, że właśnie w takich szczególnych czasach trzeba mieć jakąś odskocznię, swój azyl, który przeciągnie myśli ze strefy pesymizmu na jasną, optymistyczną stronę mocy. Mam kilka takich „stref bezpieczeństwa” i jedną z nich jest jazda na rowerze. Ja po prostu tego potrzebuję, aby moja psychika krążyła po właściwych orbitach, co jest równie ważne, jak zdrowie fizyczne. Dlatego właśnie krytykowałem ten zakaz, uważając, że samotny rowerzysta, jadący pustą drogą z dala od miasta, nie jest żadnym zagrożeniem. Śledząc profile osób, które pomimo zakazu jeździły na rowerze, nie oceniałem ich. Czasem obojętnie rzuciłem okiem na ich „wyczyny”, a czasem trochę zazdrościłem, że wyruszyli na spotkanie przygody, która mogła zakończyć się wlepieniem kuriozalnie wysokiego mandatu. Sam jednak grzecznie siedziałem w domu, czekając na lepsze dla rowerzystów dni, które – mam nadzieję – nadejdą już w najbliższy poniedziałek.

Czy to wszystko oznacza, że jestem egoistą?

Komentarze

img
Artur • Środa, 13 maja 2020, 10:01

byłem / jestem jednym z tych ryzykantów co lobią życie na krawędzi i jeździli (dodam samotnie i po bocznych drogach) w okresie kiedy wirus rozprzestrzeniał się od jazdy rowerem i chodzeniu po lasach. Dzisiaj, z dnia na dzień na mocy kolejnego rozporządzenia, stało się coś, że wirus już się nie rozprzestrzenia choć tak na prawdę nic się nie zmieniło. Trzeba zachować zdrowy rozsądek we wszystkim, nawet urzędowa głupota jest ciągle głupotą. ps. A tego Ridley-a to Ci zazdroszczę;-).

Dodaj komentarz...



Duszę się

Poniedziałek, 13 kwietnia 2020 • Komentarze: 0

Na rowerowych blogach zapadła złowieszcza cisza. Jak większość z Was, siedzę w domu i patrzę przez okno na rozkwitającą wiosnę. Powoli narasta we mnie frustracja i puszczają mi nerwy. Rozumiem, że mamy szczególny czas i musimy do minimum ograniczyć kontakty z innymi ludźmi. Staram się zrozumieć, że bez wprowadzenia Pustka i cisza na krakowskich ulicach.
Pustka i cisza na krakowskich ulicach.
któregokolwiek ze stanów nadzwyczajnych, taki stan de facto istnieje i zostały naruszone moje konstytucyjne prawa. Ale do jasnej konwalii (jak zwykł mawiać mój matematyk w ogólniaku), nie rozumiem, komu zagraża samotny rowerzysta poruszający się pustymi drogami z dala od miasta? Jaki jest sens prześladowania ludzi za to, że samotnie biegając lub jeżdżąc, fundują sobie odrobinę normalności w tym nienormalnym czasie? Nie mogę się z tym pogodzić, ale też nic nie mogę zrobić. Siedzę w czterech ścianach i bezsilnie patrzę i widzę, że są tacy, a konkretnie jeden chory z nienawiści człowiek, którego żadne zakazy nie obowiązują. W czym jest lepszy ode mnie?

„No wiesz! Nasza cywilizacja zawaliła się w gruzy, a tobie tylko rower w głowie!” – to oczywiście parafraza jednego ze słynnych cytatów kultowej „Seksmisji”. Tak, potrzebuję ruchu, aby zachować kondycję nie tylko fizyczną, ale także psychiczną. Z trudem zmuszam się, aby w miarę regularnie wsiadać na trenażer, żeby poczuć choćby namiastkę prawdziwej przygody, ale to nie to samo. On nigdy nie zastąpi bezpośredniego obcowania z przyrodą, nie odda jej smaku i zapachu, a najpiękniejsze obrazy, wyświetlane na zimnym ekranie komputera, nie mogą się równać z widokiem zielonych lasów na horyzoncie, rytmicznie falujących w powiewach wiosennego wiatru. Bez tego zwyczajnie się duszę.