Pierwsza wiosenna przejażdżka. Myślałem, że będę ją celebrował w jakiś specjalny sposób, że wybiorę ciekawą trasę, zrobię mnóstwo zdjęć, nagram jakiś filmik, wysilę się na bogaty w przemyślenia opis, a tymczasem… No cóż. Trasa była boleśnie rutynowa, pogoda wcale nie wiosenna, wiał zimny wiatr. To wszystko sprawiło, że nawet nie chciało mi się zatrzymywać, żeby zrobić zdjęcia. Miało być w podniosłym nastroju powitania najpiękniejszej pory roku, a wyszło jak wyszło.
Oficjalne powitanie wiosny przekładam więc na czas, gdy będą bardziej przyjazne warunki.
Skomentuj...