Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

W nowych butach w Nowym Brzesku

Środa, 22 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
9 101 1996
Data
22 lipca 2026
Śr. 15:33 19:56
Rower
Ridley Falcn
9 28 96
Kalorie
2248kcal
Czas
3:36:02
14
228
0:20 0:18 0:00
Dystans
102.02km
12
253
8.28 8.75
Prędkość
28.33km/h
6
372
24.2 28.2 47.0
Kadencja
86rpm
110
Tętno
128bpm
152
Moc
178W
74
592
150 179 676
TSS
203
14
246
Przewyższenia
307m
33
885
       241
Nachylenie
+ 3.7% - 3.5%
+ 6.8 - 4.9
Temperatura
24.8°C
21.0 31.0

Kurier pojawił się jeszcze przed południem i przyniósł paczkę…

Chyba każdy się zgodzi, że nic tak nie zabija radości z jazdy, jak dyskomfort. Źle dobrana pozycja, niewygodne siodełko, czy kiepska wkładka w spodenkach powodują bóle, obtarcia i mogą zniechęcić do dłuższych rowerowych przejażdżek lub wręcz zniechęcić do jazdy. Do tego katalogu dodałbym jeszcze obuwie. Mam wrażenie, że większość producentów butów kolarskich założyło, że stopa rowerzysty jest wąska i ma niskie podbicie. Problem w tym, że nie każdy z amatorów ma „kolarską” budowę ciała i tak się składa, że na należę właśnie do tej grupy „niestandardowych”. Oprócz pewnych cech charakteru czy zdolności, odziedziczyłem po moim tacie budowę ciała, na którą składają się także nieco szersze stopy z wysokim podbiciem. Od początku mojej rowerowej pasji miałem problem z doborem obuwia. Buty Lake CX219-X.
Buty Lake CX219-X.
Moje pierwsze buty (wtedy jeszcze MTB) były standardowe, ale według standardów producenta, czyli firmy Shimano. Początkowo, gdy czas spędzony na rowerze nie przekraczał dwóch godzin, wszystko wydawało się być w porządku, ale gdy pokonywane trasy stawały się coraz dłuższe, pojawiły się problemy. Konkretnie jeden problem. Bolesny. Na małych palcach pojawiły się nagniotki. To skutek noszenia zbyt wąskiego obuwia. Kombinowałem jak koń pod górę, kleiłem specjalne plastry, smarowałem „cudownymi” maściami. Nic to nie dało. Wtedy zrozumiałem, że jestem „inny”, że nie pasuję do prawdziwie kolarskiej braci. Po krótkim internetowym rekonesansie kupiłem wersję butów i problem został rozwiązany. Do czasu…

Pomimo, że na szosie jeżdżę od 2014 roku, to pedałów SPD-SL używam dopiero od tego roku. Na początku sezonu musiałem więc kupić buty z tym systemem mocowania bloków. Pomny doświadczeń, zaopatrzyłem się w buty Shimano SH-RC302 E, czyli wersję szeroką. Nie spodziewałem się żadnych problemów i faktycznie przez pewien czas wszystko wydawało się być w należytym porządku. Niestety było to tylko wrażenie. Z każdą kolejną przejażdżką zacząłem odczuwać coraz większy dyskomfort, aż moje nagniotki znów dały znać o sobie. A zaprawdę powiadam wam, nikt, kto nagniotków nie miał, nie wie, jaki to ból.

Wtedy właśnie odkryłem firmę Lake i jej obuwie dla „nienormatywnych” kolarzy. W paczce, którą dostarczył wspomniany na początku kurier, znajdowały się moje nowe buty Lake CX219-X. To wersja przeznaczona dla szerszych stóp z wysokim podbiciem. Faktycznie, gdy je włożyłem, okazało się, że nic mnie nie uwiera zarówno w najszerszym, jak i w najwyższym punkcie stopy. Na „sucho” okazały się bardzo wygodne. Tyle tylko, że buty kolarskie, zgodnie z logiką nazwy, są przeznaczone do jazdy, a nie do spacerowania. Musiałem więc przetestować je na trasie. Na trasie dłuższej niż „wokół komina”.

Sto przejechanych kilometrów potwierdziło słuszność mojego wyboru. Nie odczuwałem żadnego dyskomfortu, a małe palce u stóp miały wystarczającą swobodę, więc mogłem zapomnieć o nagniotkach. Nic nie przeszkadzało cieszyć się jazdą. Z drugiej strony, system BOA pewnie trzymał stopę, co w połączeniu ze sztywną karbonową podeszwą gwarantowało, że moja skromna moc była bez strat przekazywana na pedały.

Póki co, widzę same zalety i tylko jedną wadę. Kupiłem buty w kolorze białym. Za pewne po każdej jeździe będę musiał je myć, albo przynajmniej przecierać wilgotną szmatką. Powodzenia…

Nowe buty na bruku Nowego Brzeska.
Nowe buty na bruku Nowego Brzeska.



Zmiana pogody

Poniedziałek, 20 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
8 100 1995
Data
20 lipca 2026
Pon. 15:20 18:07
Rower
Ridley Falcn
8 27 95
Kalorie
1622kcal
Czas
2:33:20
31
643
0:34 0:28 0:00
Dystans
66.71km
30
631
12.98 13.59
Prędkość
26.10km/h
38
777
22.7 28.4 53.8
Kadencja
80rpm
109
Tętno
127bpm
152
Moc
194W
30
238
151 178 672
TSS
171
24
311
Przewyższenia
463m
11
493
       291
Nachylenie
+ 3.6% - 3.4%
+ 9.7 - 12.3
Temperatura
26.1°C
24.0 29.0

Nadciąga zmiana pogody. Ma być chłodno, deszczowo i wietrznie. Dzisiaj na szczęście było tylko wietrznie, i właśnie to było powodem, że wybrałem się na dość skromną przejażdżkę. Staram się unikać zbyt długiego przejazdu przez miasto, ale dzisiaj coś mnie podkusiło, żeby pojechać aż na Osiedle Piastów, a potem dotrzeć do Alei 29 Listopada i następnie poruszać się wzdłuż ulicy Opolskiej. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie popołudniowe godziny szczytu. Jechałem więc wstydliwie wolno, tym bardziej, że przez większość tej trasy pokonywałem pod wiatr. Gdy już pojawiłem się przy Rondzie Ofiar Katynia, pomyślałem, że warto zrobić coś bardziej ambitnego. Pojechałem więc w kierunku Olszanicy, „wspiąłem” się do obserwatorium astronomicznego przy Orlej, a potem zjechałem na Kolną. Tam nareszcie wiatr stał się moim przyjacielem, dodając tyle watów, że bez specjalnej napinki udało mi się zaliczyć kilka PR.



Niezła zabawa

Piątek, 17 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
7 99 1994
Data
17 lipca 2026
Pt. 6:26 11:56
Rower
Ridley Falcn
7 26 94
Kalorie
2736kcal
Czas
5:03:21
3
26
0:23 0:19 0:00
Dystans
132.76km
3
25
9.25 7.95
Prędkość
26.26km/h
34
754
23.5 24.5 39.0
Kadencja
84rpm
109
Tętno
125bpm
143
Moc
143W
98
962
127 128 645
TSS
184
21
282
Przewyższenia
358m
26
741
       242
Nachylenie
+ 3.9% - 4.5%
+ 6.2 - 6.9
Temperatura
28.3°C
21.0 39.0

Dzisiaj miało być gorąco, a ja nie lubię jeździć, gdy jest gorąco. Miałem więc prosty wybór. Albo daruję sobie ten piątek, albo… wyruszę na trasę o świcie. Jak myślicie, którą opcję wybrałem? No pewnie, skoro publikuję ten wpis, to wiadomo, że zdecydowałem się na bramkę numer dwa i już o 6:26 ruszałem przed siebie.

Plan nie był skomplikowany. Chciałem po prostu zaspokoić głód jazdy i przy okazji ostatecznie przekonać się, czy Siroko SRX Pro Elite są naprawdę wygodnymi spodenkami. Zdradzę, ze chodzi mi po głowie pomysł pokonania całkiem zacnego dystansu, więc wcześniej wypadałoby mieć pewność, że nie wrócę z odparzoną lub obolałą najmniej szlachetną częścią ciała. Spodenek, a właściwie wkładki, nie testuje się jednak na krótkich trasach, więc dzisiaj musiało być i dłużej, i dalej.

Mostek zamknięty.
Mostek zamknięty.
Jechało się wybornie. Poruszałem się na zachód po trasie może niezbyt oryginalnej, ale dającej mi mega zadowolenie z jazdy. Temperatura o poranku była optymalna, czyli jakieś 22°C. Po dotarciu do Skawiny, pojechałem w stronę Łączan, ale tym razem po WTR, czyli wzdłuż brzegu Wisły. W Łączanach skierowałem się na szlak VeloSkawa i nawet miałem pomysł, żeby pociągnąć dalej, aż do Zatora. Robiło się jednak coraz cieplej i miałem obawy, że o ile do Zatora spokojnie dojadę, to potem przecież będę musiał wrócić, a to „potem” oznacza zmaganie się z wysoką temperaturą. Z tego powodu zdecydowałem, że Spytkowice będą punktem zwrotnym.

Na powrót wybrałem nieco inną trasę. Najpierw były to spokojne, lokalne drogi, a potem „nowa świecka tradycja”, czyli szlak wzdłuż Kanału Łączańskiego. Właśnie tam zacząłem odczuwać pierwsze oznaki zmęczenia, ale nie jazdą, lecz temperaturą. Było już naprawdę gorąco – Garmin pokazywał grubo powyżej 30 °C, a za mną nie jechał żaden samochód serwisowy z woreczkami lodu dla ochłody. Jechałem więc wolnej i wolniej, co wcale nie znaczy, że nadal byłem podjarany faktem, że przekroczę setkę i to dość wyraźnie. Zresztą byłem „dopingowany” przez opracowane przeze mnie pole danych do Garmina, które na bieżąco pokazywało, ile jeszcze muszę przejechać, żeby wskoczyć na wyższą pozycję w rankingu. To naprawdę niezła zabawa…



Pod presją czasu

Czwartek, 16 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
6 98 1993
Data
16 lipca 2026
Czw. 13:03 16:20
Rower
Ridley Falcn
6 25 93
Kalorie
1801kcal
Czas
3:04:44
18
418
0:37 0:26 0:00
Dystans
81.72km
20
438
12.80 13.46
Prędkość
26.54km/h
31
697
20.6 30.8 49.0
Kadencja
85rpm
109
Tętno
133bpm
154
Moc
169W
91
733
139 165 619
TSS
156
30
354
Przewyższenia
456m
12
502
       308
Nachylenie
+ 3.6% - 3.3%
+ 10.2 - 9.7
Temperatura
32.6°C
29.0 36.0

Na dzisiaj planowałem dłuższą eskapadę, ale… coś mi wypadło wieczorem. Gdy jadę na rowerze, nie lubię takiego deadline’u. Co innego, gdy np. wyjeżdżam o świcie, a zaplanowane mam coś na wieczór. Kilkanaście wolnych godzin daje gwarancję, że cokolwiek by się nie działo (prawie cokolwiek), to zdążę wrócić. Tymczasem dzisiaj miałem ledwie cztery godziny z hakiem i musiałem jeszcze wziąć pod uwagę, że muszę mieć czas na przygotowanie się do wieczornego spotkania. Nie czułem się więc komfortowo, nie mogłem w pełni cieszyć się jazdą, bo z tyłu głowy zegar wciąż odmierzał czas. Mimo to udało mi się pokonać całkiem zacny dystans, a co najważniejsze, nie była to jazda wokół przysłowiowego komina, ale dość urozmaicona aktywność, na którą złożyły się pagórki, płaskie odcinki, krajobrazy pól i łąk, a także lasy. No i była też mała „przygoda” w Niepołomicach… Pani w mercedesie nieświadomie zajechała mi drogę, spychając mnie na prawo i musiałem podeprzeć się prawą nogą. Problem w tym, że zawsze podpieram się lewą nogą, a prawą nogę wypinam zazwyczaj  tylko wtedy, gdy zsiadam z roweru. No i nie zdążyłem się wypiąć. To nie była niebezpieczna sytuacja, bo praktycznie stałem, ale… trzeba było ratować rower, więc główne uderzenie o krawężnik przyjęły na siebie ręka oraz kolano. Ręka była w rękawiczce, a kolano… W ten sposób mam kolejny, niewielki, ale jednak szlif.

Nad drogą krajową 94.
Nad drogą krajową 94.



Ówdzie i tu

Wtorek, 14 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
5 97 1992
Data
14 lipca 2026
Wt. 17:37 19:38
Rower
Ridley Falcn
5 24 92
Kalorie
1330kcal
Czas
1:56:27
42
1106
0:24 0:21 0:00
Dystans
55.83km
40
884
9.50 10.72
Prędkość
28.76km/h
3
294
23.5 30.3 51.2
Kadencja
86rpm
111
Tętno
139bpm
161
Moc
203W
7
107
167 193 653
TSS
141
36
390
Przewyższenia
308m
30
879
       331
Nachylenie
+ 3.2% - 2.9%
+ 8.7 - 6.2
Temperatura
26.0°C
23.0 28.0

Od czasu do czasu zdarza mi się, że nie mam żadnego pomysłu, dokąd mam pojechać, ale jednocześnie odczuwam silną potrzebę jazdy. Tak właśnie było dzisiaj. Wyszedłem z domu dopiero po przed osiemnastą z zamiarem zaliczenia krótkiej przejażdżki. Nie chciałem jeździć zbyt długo, ponieważ po raz pierwszy założyłem nowe bibsy Siroko SRX Pro Elite. Nowe spodenki, zresztą podobnie jak nowe siodełko, są zawsze niewiadomą, więc lepiej stopniowo dozować dystans, a nie od razu porwać się na długą eskapadę. Początkowo skierowałem się na wschód, ale w Grabiach zawróciłem i pojechałem do Krakowa. Dotarłem do Dębnik, potem do Kobierzyna i wreszcie do Swoszowic. Tam stwierdziłem, że dobrze byłoby na sam koniec dodać choćby małe wyzwanie. Zaliczyłem więc podjazd na ulicy Sawiczewskich. To koniec krótkiej historii dzisiejszej przejażdżki. A jeśli chodzi o spodenki Siroko SRX Pro Elite, to jest nadzieja, że się sprawdzą, bo po prawie 56 kilometrach nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. No, ale to tylko 56 km…



Ucieczka przed ciemną chmurą

Poniedziałek, 13 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
4 96 1991
Data
13 lipca 2026
Pon. 15:12 16:27
Rower
Ridley Falcn
4 23 91
Kalorie
661kcal
Czas
1:04:56
65
1543
0:10 0:11 0:00
Dystans
27.89km
86
1757
4.36 5.07
Prędkość
25.77km/h
43
851
24.9 26.6 40.1
Kadencja
81rpm
109
Tętno
127bpm
162
Moc
197W
20
186
146 153 660
TSS
75
64
630
Przewyższenia
133m
49
1392
       241
Nachylenie
+ 3.0% - 2.6%
+ 4.6 - 3.7
Temperatura
27.0°C
25.0 30.0

O czym tu pisać? Ruszyłem przed siebie popołudniu z przekonaniem, że mam przynajmniej trzy godziny do zapowiadanych opadów deszczu. Ujechałem ledwie kilkanaście kilometrów i wtedy ujrzałem przed sobą wielką czarną chmurę, a zegarek „powiedział” mi, że za 12 minut zacznie mocno padać. No i zawróciłem. Tam, gdzie mieszkam, nie spadła ani jedna kropla, ale tam, dokąd zmierzałem, była ulewa.



Miało padać i… nie padało

Sobota, 11 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
3 95 1990
Data
11 lipca 2026
Sob. 11:43 16:26
Rower
Ridley Falcn
3 22 90
Kalorie
2645kcal
Czas
4:28:11
4
53
0:32 0:22 0:00
Dystans
123.20km
4
45
13.02 11.35
Prędkość
27.56km/h
20
493
23.8 29.7 58.2
Kadencja
87rpm
112
Tętno
133bpm
159
Moc
163W
95
825
141 156 546
TSS
210
12
221
Przewyższenia
445m
14
521
       259
Nachylenie
+ 3.4% - 3.9%
+ 6.8 - 7.4
Temperatura
26.1°C
23.0 34.0

Wyjść na rower? A może jednak zostać w domu? Każda prognoza pogody przekonywała, że będzie padać. Ale jakoś na chmurki na niebie groźnie nie wyglądały. To może jednak wyjść? No pewnie, że wyjść. Wyszedłem…

Trasa miała być krótka, ale nie udało się wypełnić tego założenia. Jechało mi się tak dobrze, że żal było wracać. Kolejne kilometry wchodziły więc zdumiewająco lekko, nawet wtedy, gdy wiatr wiał mi w twarz. Pewnie spora w tym zasługa tego, o czym pisałem poprzednio, czyli dopingującego działania informacji o tym, na którym miejscu plasuję się w rankingu przejechanych dystansów oraz, ile jeszcze muszę przejechać, aby wskoczyć wyżej. W sumie fajna zabawa, pomimo której nie zatraciłem radości przebywania samemu ze sobą pośród przyrody.

Krótki odpoczynek na trasie.
Krótki odpoczynek na trasie.



Rowerzysta programista

Środa, 8 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
2 94 1989
Data
8 lipca 2026
Śr. 15:40 20:05
Rower
Ridley Falcn
2 21 89
Kalorie
2620kcal
Czas
4:07:42
6
89
0:22 0:22 0:00
Dystans
113.47km
5
82
9.89 9.26
Prędkość
27.49km/h
21
507
26.2 25.1 45.1
Kadencja
83rpm
111
Tętno
134bpm
155
Moc
176W
77
632
153 183 671
TSS
227
6
179
Przewyższenia
384m
21
674
       242
Nachylenie
+ 3.9% - 4.1%
+ 7.2 - 7.3
Temperatura
23.0°C
20.0 27.0

Bycie programistą ma swoje dobre strony i bynajmniej nie chodzi o finansowy aspekt, który w czasach wszechobecnego AI nie jest już tym, czym był kiedyś. Ale zacznę od początku…

Jakiś czas temu zaliczyłem dłuższy dystans na rowerze. W moim przypadku określnie „dłuższy dystans” nie jest jakimś szczególnym osiągnięciem, które zrobiłoby wrażenie na ultrasach. Dość powiedzieć, że mój rekord życiowy, to ledwie niecałe 211 kilometrów i tylko dwa razy w życiu przekroczyłem dwie setki. Z tego powodu każde sto kilkadziesiąt przejechanych kilometrów traktuję jako niezłe osiągnięcie, tym bardziej, że swoje lata już mam. No i właśnie w maju udało mi pokonać dystans ponad 150 kilometrów. Nie jeżdżę dla statystyk, ale lubię statystyki i byłem pewien, że te 150 kilometrów Pole danych z pozycjami w rankingu dystansu.
Pole danych z pozycjami w rankingu dystansu.
wystarczy, aby znaleźć się w pierwszej dziesiątce moich dystansów. Faktem bowiem jest, że już od siedmiu lat nie udało mi się przejechać dłuższej trasy. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że do pierwszej dziesiątki zabrakło mi 2170 metrów. Dlaczego tak się stało? Nie planując bicia rekordów, po prostu nie wiedziałem, ile muszę przejechać. Gdybym wiedział, to dla zwykłej satysfakcji dokręciłem te dwa kilometry.

Chcąc zapobiec opisanej sytuacji w przyszłości, postanowiłem rozwiązać problem raz na zawsze. I nie, nie chodzi o to, że teraz za każdym razem będę sprawdzał statystyki. Rozwiązanie miało być subtelne i absolutnie skuteczne. I właśnie w tym momencie ujawniła się pozytywna strony bycia programistą. Od lat używam komputerów rowerowych z rodziny Garmin Edge. Jedną z zalet Edge’a jest to, że Garmin udostępnia API, czyli interfejs programistyczny, który umożliwia tworzenie oprogramowania dla tych urządzeń. Między innymi można tworzyć swoje własne pola danych. Postanowiłem stworzyć swoje własne pole, które będzie prezentowało pokonany dystans i jednocześnie pokazywało, które miejsce zajmuję w rankingu pokonanych dystansów, zarówno w bieżącym roku, jak i w całej historii moich rowerowych wyczynów. To nie wszystko, bo powinienem jeszcze widzieć, jaka odległość dzieli mnie od wskoczenia na wyższą pozycję.

Dwa wieczory później miałem już napisaną aplikację, którą wgrałem do Garmina i właśnie dzisiaj po raz pierwszy użyłem jej na trasie. Muszę przyznać, że jako osobnik „techniczny” miałem sporo frajdy zerkając na cyferki. Jednocześnie zauważyłem pewną wadę. Otóż obudził się we mnie duch rywalizacji z samym sobą. Widok dystansu dzielącego mnie od kolejnej pozycji w rankingu, działał mocno dopingująco. Jeszcze dwa kilometry, jeszcze kilometr, jeszcze 100 metrów, itd. W końcu jednak musiałem wrócić do domu z poczuciem dobrze wykonanej programistycznej pracy.

Wiem, wiem, to sztuka dla sztuki, to zbędny gadżet, to zabijanie romantycznego kolarstwa, ale… kto zabroni programiście? Wszakże styk realnego świata z wirtualną przestrzenią algorytmów jej jego placem zabaw.



Wichrowyje

Sobota, 4 lipca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
1 93 1988
Data
4 lipca 2026
Sob. 10:22 14:36
Rower
Ridley Falcn
1 20 88
Kalorie
2441kcal
Czas
3:55:24
7
122
0:55 0:41 0:00
Dystans
101.84km
13
260
19.91 19.49
Prędkość
25.96km/h
40
815
21.6 28.3 58.0
Kadencja
81rpm
109
Tętno
136bpm
158
Moc
187W
54
400
149 170 676
TSS
243
5
132
Przewyższenia
716m
5
235
       280
Nachylenie
+ 3.6% - 3.6%
+ 11.1 - 12.2
Temperatura
25.9°C
23.0 29.0

Prawie cały tydzień siedziałem w domu. Nie chciałem ryzykować jazdy w upale, a gdy zrobiło się chłodniej, to z kolei nie zamierzałem jeździć w deszczu. No cóż, mamy typowe polskie lato i towarzyszące mu skrajności pogodowe.

Dzień dzisiejszy zdawał się być idealnym do jazdy, gdyby nie jeden szczegół. Wiało. Mocno wiało. Widziałem za oknem mocno kołyszące się drzewa, co nie napawało optymizmem, ale ileż można siedzieć w domu. Pomyślałem, że wyjdę chociażby na godzinę i nie przejmując się wiatrem, zaliczę jakiś skromny dystansik.

Obwodnica Krakowa S52, a sam Kraków hen w tle.
Obwodnica Krakowa S52, a sam Kraków hen w tle.
Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, czyli nie spodziewałem się dłuższej jazdy. Jechałem trochę bez pomysłu, bo uznałem, że nie opłaca się planować czegoś, co ma być krótkie. Scenariusz napisał się sam. W pewnym momencie uznałem, że skieruję się do Nowej Huty. Gdy już tam dojechałem, to pomyślałem, że mogę rzucić okiem na nowe drogi rowerowe zbudowane w okolicy węzła Grębałów. Potem poszło już gładko. Skręciłem na zachód, starając się jechać lokalnymi drogami oraz drogami technicznymi wzdłuż drogi S52, która stanowi północną część obwodnicy Krakowa. Cały czas pod wiatr. Cały czas góra, dół, góra, dół. Czas płynął, kolejne kilometry „wchodziły” nadspodziewanie łatwo. Już wiedziałem, że to nie będzie ani godzinka, ani wstydliwie skromny dystans. Po dotarciu w okolice ulicy Jasnogórskiej, skręciłem na południe i wtedy przypomniałem sobie, że kiedyś bardzo często bywałem w tym miejscu, kierując się w stronę Rząski, a potem do Balic. Dlaczego nie miałbym tak zrobić? – pomyślałem. Jechałem więc znów pod wiatr, a gdy dotarłem do Balic i spojrzałem na licznik, doszedłem do wniosku, że jest szansa na zaliczenie setki. Balice, Kryspinów, Cholerzyn, Liszki, Piekary. A potem już rutynowy powrót w niezłym tempie, bo nareszcie wiało mi w plecy.

I tak oto coś, co miało być krótkie, banalne, nieciekawe, zamieniło się w dłuższą, bardziej wymagającą i nietuzinkową aktywność.



Życie na gorąco

Niedziela, 28 czerwca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
11 92 1987
Data
28 czerwca 2026
Niedz. 15:28 17:44
Rower
Ridley Falcn
11 19 87
Kalorie
1107kcal
Czas
2:08:25
36
936
0:13 0:11 0:00
Dystans
55.62km
41
890
4.94 5.12
Prędkość
25.99km/h
39
809
22.0 27.1 41.5
Kadencja
85rpm
110
Tętno
125bpm
142
Moc
142W
99
969
120 138 510
TSS
77
60
601
Przewyższenia
190m
46
1249
       244
Nachylenie
+ 3.8% - 3.6%
+ 6.6 - 5.0
Temperatura
39.7°C
38.0 42.0

Celem dzisiejszej aktywności nie było bicie rekordów szybkości, mocy, dystansu czy czasu spędzonego na rowerze. Chciałem tylko przekonać się, jak się jeździ w temperaturze przekraczającej miejscami 40°C. Ostatni raz w tak upalny dzień jechałem 6 lipca 2012 roku, a więc 14 lat temu. Rzuciłem okiem na opis tego dnia. Wtedy w słońcu było nawet 46°C i w pewnym momencie niemal zupełnie mnie odcięło. Dzisiaj nie miało być aż tak gorąco, ale przecież jestem o te 14 lat starszy, więc mogło być różnie. Dlatego też nie zakładałem, że przejadę jakiś dłuższy dystans i spodziewałem się, że wrócę do domu po godzinie, może półtorej. Jednak po kilkunastu kilometrach stwierdziłem, że nie jest aż tak źle, więc zamiast zawrócić, wciąż jechałem przed siebie. To nie było do końca przemyślane. Po przejechaniu około 30 kilometrów, pomimo regularnego nawadniania się elektrolitami, zacząłem odczuwać pierwsze oznaki niekontrolowanego upływu energii. Odwrotu już nie było, więc chcąc nie chcąc, musiałem nadal jechać. Na szczęście w tej części trasy zdarzały się zacienione odcinki, więc nie było aż tak źle, jak przed laty.

Po powrocie do domu przeczytałem informację, że podczas maratonu rowerowego na Mazowszu, zmarł 30-letni kolarz amator, a drugi zawodnik jest poszukiwany. Uświadomiłem sobie, że na dzisiejszej trasie spotkałem może pięciu zapaleńców. Nikogo więcej. Moja dzisiejsza aktywność chyba nie była do końca przemyślana. Jutro siedzę w domu…

Uff, jak gorąco...
Uff, jak gorąco...