Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

Wolno tam, szybko z powrotem

Środa, 18 marca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
12 53 1948
Data
18 marca 2026
Śr. 15:01 17:03
Rower
Ridley Helium SLX
9 9 211
Kalorie
1311kcal
Czas
1:54:11
12
1114
0:16 0:13 0:00
Dystans
52.01km
12
982
6.96 6.35
Prędkość
27.33km/h
6
516
24.9 28.5 45.4
Kadencja
88rpm
126
Tętno
133bpm
152
Moc
204W
1
92
168 182 739
TSS
141
9
363
Przewyższenia
250m
7
1021
       243
Nachylenie
+ 3.6% - 4.0%
+ 6.8 - 6.1
Temperatura
14.7°C
13.0 17.0

Po trzech dnia przerwy nie mogłem już wysiedzieć spokojnie na miejscu, tym bardziej, że za oknami świeciło słońce. Niestety to nie przekładało się na temperaturę, zwłaszcza na tę odczuwalną, ponieważ wiał dość silny północno – wschodni wiatr. Nie zamierzałem jednak wsiadać na trenażer. Przylasek Rusiecki.
Przylasek Rusiecki.
Tak już mam, że jak już zasmakuję aktywności na świeżym powietrzu, to trudno jest wrócić do beznamiętnego kręcenia w domowym zaciszu.

Na zewnątrz faktycznie nie było tak idealnie, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Dobrze, że założyłem nogawki i ciepłą bluzę. Nie miałem skrystalizowanego pomysłu na przejażdżkę, więc zdecydowałem się na jedną z rutynowych tras, która, jak się później okazało, miała dwa oblicza. Tym pierwszym obliczem była jazda pod wiatr na wschód. Może nie było jakoś ekstremalnie ciężko, ale licznik z rzadka pokazywał prędkość wyższą niż 27 km/h. Wszystko zmieniło się w Niepołomicach, do których dotarłem od strony Nowej Huty, przejechawszy wcześniej przez Pleszów, Branice, Przylasek Rusiecki. Nie mam pojęcia ile watów dodawał wiatr w plecy, ale musiało to być sporo, bo praktycznie bez większego wysiłku na płaskich fragmentach jechałem z prędkością dochodzącą do 40 km/h. Nawet na nielicznych podjazdach, na których zazwyczaj zrzucałem na małą tarczę z przodu, tym razem mogłem cisnąć na dużym blacie bez „wypluwania” płuc.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)