Moje aktywności Outdoor

Tutaj znajdziesz opisy moich aktywności rowerowych na świeżym powietrzu, albo raczej na tzw. „świeżym powietrzu”, bo większość moich tras rowerowych leży nieopodal miejsca, o którym doskonale mówią słowa piosenki: „I odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce, choć dla serca nieszczególne tu powietrze (…)”.

No to zaczynamy!

Wtorek, 3 marca 2026 • Komentarze: 0

Aktywność
3 44 1939
Data
3 marca 2026
Wt. 15:05 17:01
Rower
Ridley Helium SLX
1 1 203
Kalorie
1174kcal
Czas
1:45:57
14
1208
0:13 0:13 0:00
Dystans
46.70km
14
1131
5.65 5.84
Prędkość
26.45km/h
9
691
25.1 25.3 42.1
Kadencja
88rpm
123
Tętno
130bpm
150
Moc
200W
5
139
161 170 642
TSS
125
13
398
Przewyższenia
216m
10
1126
       241
Nachylenie
+ 3.8% - 3.7%
+ 6.7 - 5.5
Temperatura
14.2°C
11.0 16.0

„Poszły konie po betonie”, czyli kolejny sezon czas zacząć. Oczywiście mam na myśli sezon wycieczek outdoor, bo na trenażerze „kręciłem” całą zimę i zapewne jeszcze sporo „pokręcę”, gdyż zima zapewne nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Grzechem byłoby jednak nie skorzystać z pięknego daru pogodowego i kolejne popołudnie spędzić w wirtualnym świecie Zwifta. Dlatego już ostatni kwadrans w pracy spędziłem w pełnym rowerowym rynsztunku, aby tuż po piętnastej po raz pierwszy w tym roku wskoczyć na szosę.

Sezon zaczynam na Ridley Helium SLX.
Sezon zaczynam na Ridley Helium SLX.
Na pierwszą przejażdżkę nie wybrałem mojego podstawowego roweru. Ridley Falcn czeka na nadejście prawdziwej, pięknej, ciepłej i pogodnej wiosny. Dzisiaj wsiadłem na jego poprzednika, czyli Helium SLX. To wciąż jest piękny rower, jeden z ostatnich klasyków, czyli z hamulcami szczękowymi, z zaplotem przedniego koła na „słoneczko”. To niegdysiejsze spełnienie moich marzeń, pierwszy i jedyny jak dotychczas rower, który niczym nie różnił się od tych, które były używane przez zawodowych kolarzy. Takiej samej, ultra lekkiej ramy, używali choćby Tomasz Marczyński i André Greipel. Rok temu zamierzałem go sprzedać, ale okazało się, iż realna kwota, jakiej mógłbym oczekiwać jest tak żenująco niska, że postanowiłem go zatrzymać. I bardzo dobrze!

Pierwsza w tym roku trasa nie była jakaś szczególna. Bardziej skupiałem się na obserwacji tego, czy moje zimowe treningi przyniosły jakiś wymierny efekt. Ekscytacja związana z pierwszą aktywnością na świeżym powietrzu (zakładając, że krakowskie powietrze świeżym jest), uśpiła chyba moją czujność i zdrowy rozsądek i zamiast rozsądnie rozłożyć siły, jechałem w sposób, który nazwałbym szarpanym. To spinałem się maksymalnie i cisnąłem niemal do odcięcia, by po chwili, łapczywie chwytając powietrze, snuć się żółwim tempem. Zupełnie jak nowicjusz. Mimo tego, wróciłem do domu zadowolony, snując już w głowie plan jutrzejszej rowerowej przygody.

Skomentuj...

Podpis: (opcjonalnie)

Jeśli chcesz, abym mógł się z Tobą skontaktować, wpisz w poniższym polu adres e-mail lub numer telefonu. Ta informacja będzie znana wyłącznie mnie i nigdzie nie będzie widoczna.
Kontakt: (opcjonalnie)